Cała Flota nieszczęścia, GKP przegrywa 0:2

Smutny początek ligowej wiosny dla GKP. Nasi piłkarze mecz w Świnoujściu rozpoczęli znakomicie, zdominowali Flotę. Zabrakło jednak dokumentacji przewagi, czyli goli. Do naszej siatki w sytuacjach z niczego trafiali za to gospodarze. I w meczu pod dyktando GKP, wygrała Flota 2:0.
Szczęście nie zawsze sprzyja lepszym. W sobotę to gorzowianie sprawiali wrażenie drużyny lepiej zorganizowanej. Piłkarze GKP absolutnie zdominowali rywali ze Świnoujścia w pierwszych 30. min spotkania. Byli szybsi, a przede wszystkim, w przeciwieństwie do Floty, mieli pomysł na grę. Później też kontrolowali mecz, częściej byli przy piłce. Tyle, że bramki strzelali rywale. Obie ze stałych fragmentów gry. - Mieli może pół sytuacji, a dwa razy wpakowali nam piłkę do siatki - rozpaczał po meczu w Świnoujściu Emil Drozdowicz.

Superstrzelec zmarnował superszansę

Właśnie najlepszy strzelec GKP w rundzie jesiennej miał wyśmienitą okazję, aby nad morzem powiększyć kolekcję ligowych bramek. Szansa z 20. min będzie mu się często śniła. I zawsze będzie koszmarem. Emil Drozdowicz dostał kapitalną piłkę od Mouhamadou Traore (Senegalczyk pokazał się w sobotę z bardzo dobrej strony). Dopadł do niej na ósmym metrze i huknął, ile tylko miał sił w nogach. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i wróciła w pole. Zdaniem Drozdowicza, wcześniej minęła już linię bramkową. - Mam ogromny żal, ale nie tylko do siebie, że tej "setki" nie wykorzystałem. Jest też duży żal do sędziów. Jestem pewien, że piłka odbiła się już w bramce i powinniśmy prowadzić 1:0. Cóż, liniowy sobie przysnął, a powinien być na wysokości linii. Wtedy zobaczyłby gola - mówił zdenerwowany Drozdowicz. To byłoby fantastyczne ukoronowanie druzgocącej przewagi GKP nad Flotą w pierwszych minutach spotkania.

Gorzów jak Barcelona*

*To jest celowe przejaskrawienie. Ale do opisania pół godziny po pierwszym gwizdku pasuje idealnie. Gorzowianie popisali się niesamowitą łatwością w tworzeniu strzeleckich okazji. Grali z artystycznym rozmachem. Kreatywni byli pomocnicy GKP. Ich prostopadłe dogrania siały popłoch w szeregach gospodarzy. Dobrze rozumiał się też nasz duet w napadzie. Tandem Traore - Drozdowicz pierwszą szansę stworzył już po 90 sekundach gry. Senegalczyk ograł mocno zestresowanego na początku spotkania byłego piłkarza GKP Ireneusza Chrzanowskiego, dorzucił do Drozdowicza, ale ten miał za dużo werwy i przed dojściem do piłki powalił obrońcę. W 9. min Traore dostał piłkę w rewanżu. Strzelał z bardzo ostrego kąta, niestety w bramkarza Floty Sergiusza Prusaka. Na kolejną wyborną okazję czekaliśmy do 17. min. Fantastycznie urwał się na prawej stronie Jakub Cieciura i wyłożył piłkę na jedenasty metr do Damiana Szałasa. Ten jednak, zamiast uderzyć soczyście, tylko podał piłkę do golkipera Floty. Po najlepszej okazji z 20. min, Drozdowicz miał kolejną dwie minuty później. Strzelił jednak po stałym fragmencie gry w boczną siatkę. W 24. min mógł jeszcze coś ustrzelić Traore, ale jego "bombę" ofiarnie zatrzymali w polu karnym obrońcy Floty. Przewaga gorzowian w tym okresie była wielka. Gospodarze próbowali swoich sił tylko z dystansu. Ale nie stworzyli żadnej klarownej okazji.

My graliśmy, oni strzelali

Gdybyśmy mieli do czynienia ze skokami narciarskim, to noty za styl byłyby wyborne. Nie o styl jednak się rozchodzi w tym sporcie, tylko o gole. - Wolę grać słabo, ale wygrywać. Tak jak z GKP - po meczu podsumował Paweł Buśkiewicz z Floty. To właśnie on, na cztery minuty przed przerwą otworzył wynik spotkania w Świnoujściu. To była pierwsza okazja gospodarzy. Niepilnowany Buśkiewicz wyskoczył najwyżej po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i uderzył głową piłkę w samo okienko bramki Radosława Janukiewicza. Nasz golkiper był bez szans. Ale gdzie byli obrońcy? - Przed meczem przestrzegałem moich podopiecznych przed stałymi fragmentami gry. Zabrakło asekuracji, błąd popełnił Grzesiek Jakosz i zawodnik Floty był sam w polu karnym. Mógł zrobić wszystko. I strzelił nam gola - opowiadał trener GKP Mieczysław Broniszewski.

Trafili. z transferami

Piłkarze Floty pokazali nam ważną rzecz - jak wykorzystywać znikomą ilość sytuacji. Ale działacze pokazali coś ważniejszego - jak skompletować skład. Za wcześnie oczywiście jest, aby oceniać trafność wyboru trenera Broniszewskiego. Z tym się wstrzymamy. W Gorzowie jest 11 nowych piłkarzy. Takiej rewolucji nie było we Flocie, choć siedmiu nowych w meczowym zestawieniu w sobotę znaleźliśmy. Mieszanka trenera Petra Nemca wypaliła już w pierwszym wiosennym starciu. Paweł Buśkiewicz w przerwie zimowej trafił do Świnoujścia z Górnika Łęczna. W pierwszym meczu dla nowego klubu strzelił gola. Tak samo młody wiślak Łukasz Burliga, który w 85. min wykorzystał bezpańską piłkę po aucie Przemysława Rygielskiego. Bramkę zdobył zaledwie minutę po wejściu na boisko. - To wielkie szczęście dla piłkarza, już pierwsze dotknięcie piłki zamienić na gola - cieszył się Burliga, który zimą przymierzany był do GKP. - Gorzowianie chcieli mnie u siebie już w grudniu, ale chciałem pojechać z Wisłą Kraków na dwa obozy. W lutym mieli już zamkniętą kadrę, to wybrałem Flotę - opowiadał "Gazecie". Teraz pozostaje nam tylko czekać na gorzowskie, transferowe eksplozje. Oby już w następnym meczu z Dolcanem Ząbki.

Smutek przeogromny

Piłkarze GKP w Świnoujściu byli załamani, jakby przegrali finał ważnych rozgrywek. - Trudno się nam pogodzić z tą porażką. Byliśmy lepszym zespołem, mieliśmy więcej okazji. A mimo tego, wracamy stąd z niczym - mówił mocno rozczarowany kapitan naszej drużyny Szymon Sawala. - Nie mam pojęcia, czym to wytłumaczyć. To jakiś niefart. Dwa słupki, poprzeczka. Nie chciało nam nic wpaść do bramki Floty. Oni nie mieli klarownej sytuacji. To dla nas poważna nauczka. Fajnie wyglądaliśmy, mieliśmy siłę na 90 minut - tu wszystko było dobrze. Musimy jednak poważnie przeanalizować nasze okazje. Trzeba poprawić skuteczność, bo punktów straconych w ten sposób, bardzo nam żal - zakończył Sawala.



FLOTA ŚWINOUJŚCIE - GKP GORZÓW 2:0 (1:0)

BRAMKI: Buśkiewicz (41.), Burliga (85.)

Flota: Prusak - Fechner, Chrzanowski (46. min Krajanowski), Jarun, Rygielski Ż - Sojka (78. min Dziuba Ż), Łazar, Niewiada Ż, Andraszak (84. min Burliga) - Buśkiewicz, Bikanov Ż.

GKP: Janukiewicz - Truszczyński, Obem, Jakosz, Łuszkiewicz - Cieciura, Sawala, Ibrahim (82. min Piątkowski), Szałas (70. min Maliszewski) - Drozdowicz Ż, Traore.



WYNIKI 20. KOLEJKI:

Flota Świnoujście - GKP Gorzów 2:0, Kmita Zabierzów - Dolcan Ząbki 0:3 (walkower), Zagłębie Lubin - Górnik Łęczna 3:0, Korona Kielce - Widzew Łódź 2:2, Warta Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1, Odra Opole - GKS Jastrzębie 0:1, Wisła Płock - Tur Turek 2:0, Znicz Pruszków - GKS Katowice 1:1. Mecz Motor Lublin - Stal Stalowa Wola został przełożony.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Zagłębie Lubin204045:22
2. Widzew Łódź203929:16
3. Korona Kielce203833:20
4. Znicz Pruszków203730:15
5. Podbeskidzie Bielsko-Biała203630:16
6. Flota Świnoujście203528:22
7. Górnik Łęczna203127:26
8. Wisła Płock202928:29
9. GKS Jastrzębie202622:30
10. Dolcan Ząbki202317:21
11. Warta Poznań202324:32
12. Tur Turek202320:26
13. GKP Gorzów201916:34
15. Stal Stalowa Wola191919:25
16. Motor Lublin191810:17
17. GKS Katowice201824:33
18. Odra Opole201715:29
13. Kmita Zabierzów202111:15


Kmita wycofała się z rozgrywek i została przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.