Radosław Janukiewicz: Cichy nie będę

Trener Mieczysław Broniszewski mówi o nim, że to jeden z najważniejszych transferów GKP tej zimy. Szkoleniowiec szukał klasowego bramkarza i twierdzi, że właśnie go znalazł.
Janukiewicz ma bardzo obiecujące sportowe CV, ponad 100 spotkań w dawnej drugie lidze, pojedyncze występy w elicie. Faceta o wzroście 193 cm trudno będzie między słupkami nie zauważyć, bo podobno uwielbia głośno współpracować z obroną. Czy faktycznie stanie się decydującym argumentem gorzowskiej drużyny w walce o pozostanie w pierwszej lidze?

Ireneusz Klimczak: W towarzyskim debiucie nie udało się zachować czystego konta. Przegraliśmy z zielonogórzanami 0:1.

Radosław Janukiewicz: Chyba żaden z moich kolegów nie jest zadowolony z tego pojedynku. Rywal nie był wymagający i takie spotkania trzeba wygrywać. Przeciwnikowi wyszedł super strzał, przy którym nie miałem nic do powiedzenia. Cóż, jedyny plus, że to nie była liga. W sobotę w Świnoujściu musimy zagrać inaczej, przede wszystkim skuteczniej.

Do bramki GKP było przymierzanych wielu piłkarzy, ale Janukiewicz pojawił się dopiero jako ostatni i z miejsca podpisał kontrakt.

- Szczerze mówiąc to sam nie brałem Gorzowa pod uwagę. Tej zimy trenowałem i grałem w Bełchatowie i Kielcach, wydawało się, że właśnie w którymś z tych klubów zostanę. Tam jednak nie miałem gwarancji gry. Pojawiła się na sam koniec okresu transferowego konkretna oferta z GKP i postanowiłem z niej skorzystać. W tej chwili dla mnie najważniejsze są minuty spędzone na boisku. U was mam szansę występować wiosną regularnie, oczywiście jeśli wygram rywalizację z Kubą Hładowczakiem i myślę, że mogę mocno pomóc gorzowskiej drużynie w utrzymaniu się w pierwszej lidze.

A może warto było zaryzykować i zostać w ekstraklasie?

- Trenerzy w obu klubach, mimo podobno dobrych występów w sparingach choćby z Lechem Poznań, zakomunikowali mi, że do meczów wiosennych startowałbym z pozycji numer dwa, a mnie na takie rozwiązanie po prostu już nie było stać. Wyjazd do greckiej Skody Xanthi, gdzie byłem przez ostatnie pół roku, też nie wyglądał tak jak sobie wyobrażałem. Podpisałem kontrakt, zmienił się trener, który nawet nie chciał zobaczyć mnie na treningu, bo z góry założył, że nie widzi mnie w zespole. Dlatego wróciłem do Polski, chcę odbudować formę i pokazać się w Gorzowie, a elitę znów zaatakuję latem, bo nie ukrywam, że tam sięgają moje ambicje.

Chociaż Xanthi to piękne miejsce?

O tak. Mieliśmy 10 km do morza i plaży. Na urlop super. Na tym jednak dobre strony się kończyły. Gdybym miał 32 lata to mógłbym dalej zostać w Grecji, zbierać pieniądze i wygrzewać się na słońcu. Na to nie pozwala mi jednak moja natura. Chcę regularnie grać, mam jeszcze parę lat, aby coś ważnego w piłce osiągnąć.

GKP twojego transferu gratulowali m.in. fani Lecha Poznań. Są tacy, którzy żałują, że tam nie grasz. Chwalą Ciebie za jednego z najlepszych fachowców w Polsce jeśli chodzi o współpracę z linią obrony. Podobno dla zera z tyłu potrafisz ostro zareagować.

- Mówią mi, że jestem charakternym człowiekiem, na boisku nie przebieram w słowach, także ciszy na pewno w bramce nie będzie. Nie schowam się w kąt, tylko jako ten, który więcej widzi, mam zamiar mocno walczyć razem z obrońcami. Skorzystamy na tym wszyscy, bo zero z tyłu równa się pochwałom dla defensywy. Byłem blisko Lecha, kontrakt miał być podpisany bodajże na cztery lata. Ktoś jednak we Wrocławiu wymyślił, że weźmie za mnie milion złotych i sprawa upadła. Nie ma mnie ani w Śląsku, ani w Poznaniu. Mam jednak nadzieję, że przez skład GKP wiedzie moja droga na boiska ekstraklasy.

Spotkałem w naszej drużynie starych znajomych?

- Jakosz, Cieciura, Piątkowski, oczywiście Sunday Ibrahim to też piłkarska firma. Znałem tych chłopaków głównie z mediów. Dla mnie jednak nieważne są nazwiska, bo w meczach może wygrywać wyłącznie kolektyw i na taką atmosferę tutaj liczę. Zmian jest dużo także trzeba się zgrać. Mamy doświadczonego szkoleniowca, który wie jak to wszystko poukładać. Choćby z powodu tych wielkich roszad kadrowych gorzowscy kibice mogą spodziewać się ciekawej wiosny.

Teraz pewnie myślisz już tylko o tym, aby załapać się do pierwszej jedenastki na Flotę.

- Biję się o to na każdym treningu i takiej rywalizacji absolutnie się nie boję. Mam nadzieję, że pokażę się trenerowi Broniszewskiemu z tej najlepszej strony i w sobotę zadebiutuję w GKP w lidze. Zimą nie leżałem do góry brzuchem także o formę jestem zupełnie spokojny. Już nie mogę się doczekać prawdziwej meczowej adrenaliny.

*Radosław Janukiewicz - 25-letni wychowanek Śląska Wrocław, na wiosnę podstawowy bramkarz pierwszoligowego GKP Gorzów