A z trzecią ligą nasi piłkarze przegrali

Sparingowy niewypał GKP Gorzów. - Dobrze, że to nie liga, zmarnowaliśmy w tym meczu całą masę sytuacji - mówił trener naszej drużyny Mieczysław Broniszewski.
Gorzowianie na obozie w Miętnem koło Warszawy trenują dwa razy dziennie. Treningi przeplatają spotkaniami kontrolnymi.

Serię gier towarzyskich pierwszoligowcy z Gorzowa zaczęli od łatwego zwycięstwa 7:0 z czwartoligowym Podlasiem Sokołów Podlaski. Na sobotnie spotkanie z trzecioligową Narwią Ostrołęka (środek tabeli grupy łódzko-mazowieckiej) trener Mieczysław Broniszewski jak ma to w zwyczaju, zarządził kilka eksperymentów.

Tym razem na środku obrony zagrał nominalny pomocnik Robert Sing. Przed przerwą straciliśmy gola z rzutu karnego i jak się potem okazało, było to jedyne trafienie w tym meczu.

GKP napierało przez 70 min, okazji bramkowych i strzałów nie brakowało. Nasi piłkarze nie potrafili jednak strzelić bramki nawet z najbliższej odległości. Gromili w sparingach silniejsze ekipy, a z trzecioligowcem nie udało się. - Na szczęście będą nas rozliczać z ligi, a nie pojedynków towarzyskich - stwierdził gorzowski szkoleniowiec. - Za ten występ musimy szybko rozliczyć się sami, wyciągnąć naukę i dalej ciężko pracować. A cały czas teraz bardzo ciężko pracujemy. Budowanie akcji, organizacja gry była przyzwoita. Tylko nic nam nie chciało wpaść.

O gola dla gorzowian byłoby pewnie łatwiej, gdyby nie osłabienie w linii ataku. Już w trzecim spotkaniu z rzędu znów nie zobaczyliśmy w barwach GKP najlepszego napastnika - Emila Drozdowicza. Na szczęście kibice nie mają powodów do niepokoju. Nasz snajper wyborowy leczył ostatnio drobne urazy i trener Broniszewski, będąc spokojny o jego przydatność dla zespołu, postanowił go na razie oszczędzić. W środowym sparingu z II-ligowym Startem Otwock Drozdowicz ma już wrócić do składu.

Sezon ligowy zaczyna się 14 marca. Do tego czasu trener GKP będzie jeszcze testował kandydatów na pozycję bramkarza.