Za miliony Komisarka liga do czerwca?

Finanse GKP miastem i Sylwestrem Komisarkiem stoją. Co jeśli wyjątkowy piłkarski sponsor powie dość? Na szczęście na razie obiecuje wszystkie wypłaty do końca sezonu, ale również ostrzega, że potem może być znacznie gorzej. Liczy na zmiany i utworzenie spółki akcyjnej.
Komisarek postanowił wyprzedzić prawdziwe kłopoty, dlatego zareagował już teraz. - Kryzys dotyka nas wszystkich, również mnie - powiedział "Gazecie" prezes GKP. - Zespół ma moje gwarancje na wiosnę. Boję się jednak, co będzie dalej. Gdy recesja potrwa dłużej to nie będę w stanie finansować klubu na obecnym poziomie. Innych darczyńców nie widać. Niektórzy zmniejszyli swoje nakłady na piłkę nawet dziesięć razy. Uważam, że spółka z większościowym udziałem miasta to najlepsze rozwiązanie. Udało się w Kielcach, czy Wrocławiu, uda się w Gorzowie, jeśli oczywiście chcemy mieć piłkę na tak wysokim poziomie.

Miasto, tak jak w latach poprzednich, nadal deklaruje pomoc wyczynowym sportowcom, choć tym razem, w umowach zawieranych na 2009 r. znalazła się specjalna klauzula kryzysowa - jeśli będą dziury w budżecie to pomoc dla klubów może zostać zmniejszona o kilka czy kilkanaście procent. Piłkarze ostatnio dowiedzieli się, że dostaną na zespół seniorów i drużyny młodzieżowe 870 tys. zł. - Nigdy nie uciekaliśmy od rozmów, cały czas przecież udowadniamy, że ligi na wysokim poziomie są dla Gorzowa dobrą promocją i mogą na nas liczyć. Czekam na telefon od Sylwka, możemy rozmawiać w każdej chwili - powiedział prezydent Tadeusz Jędrzejczak. Dodaje jednak, że na pewno miasto, jednej, czy drugiej drużyny nie będzie finansowało w całości i od tego nie może być ustępstw. Niechętnie też widziałby miasto w sportowej spółce. - Moi prawnicy mówili mi nawet, że nie ma takiej możliwości - stwierdził prezydent we wczorajszej rozmowie z "Gazetą". - Nie wiem jak to się udało w wymienianych miastach.

O aktualnej sytuacji pierwszoligowego GKP prezes Komisarek poinformował w specjalnym oświadczeniu, w którym czytamy m.in.: "Jesteśmy już na zapleczu elity piłkarskiej. Nowy szkoleniowiec i zawodnicy, gwarantują nam utrzymanie. Liczę, że dobre występy w rundzie wiosennej przyciągną na stadion komplet kibiców. Mam ambicję i chcę wraz z zarządem udowodnić, że piłka nożna jest potrzeba w Gorzowie. By tak się stało muszą nastąpić zmiany w zasadach finansowego funkcjonowania klubu. Budżet GKP do czerwca 2009 r. wynosi 2 mln zł. W tej chwili mamy gwarancję ok. 600 tys. zł: 350 tys. pochodzi od miasta (700 tys. na cały rok), 150 tys. od sponsorów i sprzedaży praw telewizyjnych oraz 100 tys. zł z przewidywanej sprzedaży biletów. Brakuje blisko 1,5 mln zł. W dobie kryzysu część sponsorów wycofała się, część zmniejszyła kwoty. Do czerwca firma Inter Komtrans, której jestem właścicielem, zobowiązuje się pokryć pozostałe koszty utrzymania. To oznacza, że moja firma sponsoruje i będzie sponsorowała klub w 70 proc. Takiego ciężaru finansowego nie będę już jednak w stanie udźwignąć. Jeśli nie podejmiemy wspólnie pewnych kroków, działalność klubu od czerwca 2009 r. stoi pod dużym znakiem zapytania. By zapobiec takiej sytuacji należy wspólnie działać. Przede wszystkim będę chciał zaproponować Panu Prezydentowi powołanie spółki akcyjnej, w której większość udziałów posiadałoby miasto. Przy okazji chciałbym podziękować za wsparcie finansowe. W mieście, w którym myśli się o zbudowaniu nowoczesnego stadionu piłkarskiego z zapleczem, funkcjonowanie klubu nie może opierać się na sponsoringu tylko jednej firmy niezależnie od tego w jakiej klasie rozgrywkowej występuje drużyna. Liczę, że wspólne rozmowy z Panem Prezydentem, Radą Miasta i kibicami przyniosą pożądane efekty."

Piłkarze GKP i trener Mieczysław Broniszewski w spokoju, w świetnych warunkach, mogą przygotowywać się do obrony pierwszej ligi. W pierwszym sparingu podczas zgrupowania w Miętnem koło Warszawy, gdzie trenują dwa razy dziennie, rozgromili czwartoligowe Podlasie Sokołów Podlaski 7:0, a w sobotę zagrają z trzecioligową Narwią Ostrołęka. Nie muszą się martwić, że tak jak u kilku innych ligowców, zabraknie pieniędzy na wypłaty. Co jednak potem? Czy czeka nas tylko radosna wiosna, czy jednak dłuższa prosperita gorzowskiej piłki nożnej?