Trener Czesław Jakołcewicz żegna się z GKP w Lublinie

- Tam nie wolno odstawić nogi, bo Motor to zespół bez gwiazd, ale strasznie walczący - mówi o rywalu trener GKP Czesław Jakołcewicz, którego odejście z naszego zespołu jest już przesądzone. - Przez tydzień pracowaliśmy nad tym, aby cały czas głowy trzymać wysoko uniesione, a nie szybko je opuszczać.
Jakołcewicz po przegranym 0:2 fatalnym spotkaniu z Wartą Poznań (to był już czwarty z rzędu mecz gorzowskiego beniaminka bez gola i strzelonego gola) realizował przez tydzień dwa programy. Jeden pod hasłem: wiara umiera ostatnia, i drugi: jak z pozostałych zdrowych ludzi poskładać zespół, który jest w stanie postawić się Motorowi w Lublinie. Ten mecz kończy pierwszą rundę spotkań w I lidze (GKP ma 15 pkt i jest na przedostatnim, 17. miejscu, a Motor z 17. pkt zajmuje 14. miejsce), ale nie granie jesienią. Pewnie niektórzy, po czarnej serii gorzowian w ostatnich kolejkach, chcieliby już od siebie odpocząć. Nic z tego. W listopadzie rozegramy jeszcze u siebie dwa pojedynki w domu, awansem z rundy rewanżowej, z bardzo silnymi przeciwnikami - liderem Zagłębiem Lubin oraz czwartą w tabeli Koroną Kielce. Wiadomo, że już bez Jakołcewicza. Trener mówił w poniedziałek w wywiadzie dla "Gazety" o niewypełnionym minimum punktowym. Za to prezes Sylwester Komisarek mógł go zwolnić i zwolni. - W ostatnich dwóch meczach zespół poprowadzi drugi szkoleniowiec Arkadiusz Dragon, albo ktoś zupełnie nowy. Ostateczne decyzje zostaną podjęte po meczu w Lublinie - powiedział dyrektor GKP Tadeusz Babij.

Na pożegnanie Jakołcewicza nie rozpieszcza sytuacja kadrowa. Do zmiany musi dojść w obronie, na lewej stronie. Czech Josef Petrik, który przedwcześnie opuścił boisko w spotkaniu z Wartą, na szczęście nie ma złamań. Jak informuje oficjalna strona gorzowskiego klubu, badanie USG wykazało u naszego defensora mocne stłuczenie żeber i krwiak nad lewą miednicą. Jego występ w Lublinie jest wykluczony. Za to, jeśli będzie taka wola trenera, może zagrać Robert Gaca, który w pojedynku z poznaniakami obejrzał czerwoną kartkę. Na tą karę złożyły się dwa żółte kartoniki. W tej chwili Gaca ma łącznie na swoim koncie trzy takie kartki, a pauzuje się po czwartej. Swój limit właśnie wyczerpał Adrian Łuszkiewicz i nie zobaczymy go w spotkaniu z Motorem. Do składu, po jednym meczu pauzy, powraca Szymon Sawala.

W Lublinie przede wszystkim nie przelewa się w kasie. Klub ma długi, próbuje temu zaradzić. Ostatnio na ten temat zwołał konferencję prasową. Nawet w dalekie podróże Motor, w ramach oszczędności, jeździ w dniu meczu. Z GKP gra jednak na swoim boisku, a tutaj w tym sezonie nieznacznie przegrał tylko z Widzewem Łódź (0:1) i Koroną (1:2). Jednym słowem piłkarsko, u naszego najbliższego przeciwnika, jest dużo lepiej niż w finansach. - To zespół walczaków, zawodników mocnych fizycznie, którzy absolutnie nie boją się ostrych starć i boiskowych konfrontacji - zakończył Jakołcewicz. - Niby grają niespotykanym w lidze ustawieniem 4-3-3, ale to tylko teoria. Są odpowiednio zabezpieczeni w tyłach i na swoim, ciężkim boisku będą groźni. Wiele jednak zależy od nas. Potrzeba nam Gorzowa walczącego i wszyscy musimy się przekonać w głowach, że to nie jest tylko pobożne życzenie.

17. KOLEJKA I LIGI:

Motor Lublin - GKP Gorzów (sobota, godz. 14), Tur Turek - Kmita Zabierzów, GKS Katowice - GKS Jastrzębie, Znicz Pruszków - Podbeskidzie Bielsko-Biała, Wisła Płock - Stal Stalowa Wola, Odra Opole - Widzew Łódź, Warta Poznań - Górnik Łęczna, Korona Kielce - Dolcan Ząbki, Zagłębie Lubin - Flota Świnoujście.