Korona Kielce - GKP Gorzów 3:0

Aż czterech prób potrzebowała Korona, by wreszcie zgarnąć komplet punktów. Gdy w końcu to zrobiła, to od razu bardzo efektownie. W środę po dobrym meczu kielczanie pokonali GKP Gorzów 3:0.
Na niewiele zdała się obniżka cen biletów oraz zachęty ze strony nowego zarządu do przyjścia na stadion. Trybuny znów nie zapełniły się nawet w połowie. Mimo to kilkusetosobowa grupa najbardziej zagorzałych sympatyków żółto-czerwonych stworzyła znakomitą atmosferę, przez całe spotkanie głośno dopingując. W zaległym meczu pierwszej kolejki kielczanie grali o pierwsze ligowe punkty w tym sezonie. - Nie wyobrażamy sobie, żeby mogło być inaczej - zgodnie twierdzili gospodarze przed meczem. Jak powiedzieli, tak zrobili.

Pierwsza połowa to istna dominacja podopiecznych Włodzimierza Gąsiora. Kielczanie niemal nie schodzili z połowy gorzowian, prawie w każdej akcji zagrażając bramce Dawida Dłoniaka. Aktywnością od początku imponował zwłaszcza duet napastników Edi - Michał Michałek. Bliscy objęcia prowadzenia gospodarze byli już w 12. min, gdy po szybkiej wymianie podań minimalnie obok słupka strzelał Paweł Sobolewski. 29-letni lewoskrzydłowy był w środę wyróżniającą się postacią w Koronie i motorem napędowym większości jej akcji. Do przerwy nie przynosiły one jednak rezultatu.

Drugą połowę kielczanie rozpoczęli z jedną zmianą. W miejsce niewidocznego Tomasza Nowaka wszedł król strzelców mistrzostw Polski juniorów starszych Piotr Gawęcki. 19-latek w ataku zamienił się miejscem z Edim, a Brazylijczyk podobnie jak z Jastrzębiem cofnął się do pomocy. Decyzja Gąsiora szybko okazała się strzałem w dziesiątkę. W 48. min po idealnym zagraniu z głębi pola właśnie przez Ediego młody napastnik wyszedł sam na sam z Dłoniakiem i plasowanym uderzeniem wyprowadził Koronę na prowadzenie.

Po zdobyciu bramki kielczanie oddali inicjatywę, nie ustrzegli się również swej największej dotychczasowej bolączki - błędów w defensywie. W 65. min niefrasobliwość kieleckich obrońców mógł wykorzystać Mateusz Milkowski, ale świetnie interweniował Radosław Cierzniak. Kwadrans przed końcem zwycięstwo Korony było już niezagrożone. Edi z narożnika pola karnego chciał dośrodkowywać, ale wyszedł mu strzał i zaskoczony Dłoniak drugi raz wyjmował piłkę z siatki. W 80. min po indywidualnej akcji i podaniu Gawęckiego wynik meczu ustalił Michałek. - Gospodarze zagrali swoje, ale my w tym zwycięstwie mocno im pomogliśmy - stwierdził trener GKP Grzegorz Kowalski. - Zaczarowały nas stadion i atmosfera. Nie chcieliśmy tego psuć. Wynik mógłby inny, gdybyśmy nie dali rywalom prezentu w postaci pierwszej bramki, tuż po przerwie.



KORONA KIELCE - GKP GORZÓW 3:0 (0:0)

BRAMKI: Gawęcki 48., Edi 75., Michałek 80.

Korona: Cierzniak - Szyndrowski (42. min Sasin), Szajna, Hernani, Bednarek - Kiełb (72. min Szymoniak), Wilk Ż, Nowak (46. min Gawęcki), Sobolewski - Edi Ż, Michałek.

GKP: Dłoniak - Michalski, Gaca, Więckowski, Petrik - Ruszkul (80. min Szałas), Łuszkiewicz (55. min Milkowski), Kaczmarczyk, Maliszewski, Kaczorowski (81. min Malinowski) - Drozdowicz.



W innym zaległym spotkaniu I ligi Dolcan Ząbki przegrał z Zagłębiem Lubin 3:4. Zmienił się także wyniki meczu 5. kolejki Wisła Płock - Znicz Pruszków. Goście wygrali walkowerem 3:0, bo w drużynie gospodarzy zagrał nieuprawniony zawodnik.



I LIGA PIŁKARSKA

1. Podbeskidzie Bielsko-Biała6137:4
2. Widzew Łódź51212:6
3. Stal Stalowa Wola6129:7
4. Znicz Pruszków6107:3
5. GKS Jastrzębie6109:8
6. Górnik Łęczna497:3
7. Zagłębie Lubin4911:8
8. Kmita Zabierzów694:3
9. Flota Świnoujście694:5
10. Warta Poznań6810:10
11. Wisła Płock687:8
12. Tur Turek666:8
13. GKS Katowice668:10
14. Odra Opole655:9
15. Motor Lublin643:6
16. GKP Gorzów544:8
17. Korona Kielce438:8
18. Dolcan Ząbki625:12


Pierwsza i druga drużyna awansuje bezpośrednio do ekstraklasy, trzecia zagra o awans w barażach. Cztery ostatnie zespoły spadną do II ligi, a piąta i szósta ekipa od końca wystąpi w barażach o utrzymanie.