Kryzys u piłkarzy GKP! Będzie zmiana trenera?

Fakty są takie, że prezes i sponsor GKP Sylwester Komisarek się zdenerwował, bo chciał, żeby drużyna miała dziś siedem punktów, a ma tylko jeden. W środę prezes porozmawia sobie o tym z trenerem Grzegorzem Kowalskim. Są też plotki, którym prezes przeczy, że dni trenera Kowalskiego są już policzone, a zastąpi go Czesław Jakołcewicz.
Z Grzegorzem Kowalskim gorzowska drużyna wygrała minione rozgrywki i awansowała do pierwszej ligi. Szkoleniowiec zapracował sobie na przedłużenie umowy. Zabrał się za przebudowę składu. Kierunek, który obrał trener, nie podobał się prezesowi. Zanim rozpoczął się sezon, Komisarek powątpiewał na naszych łamach, czy koncepcja Kowalskiego sprawdzi się na poziomie pierwszej ligi. Szkoleniowiec sięgał przede wszystkim po wyróżniających się graczy z trzeciej ligi. Tymczasem prezes sugerował, aby tych wzmocnień było mniej, ale dotyczyły one zawodników ogranych na zapleczu ekstraklasy czy nawet w elicie.

Zaczął się sezon i na początku gorzowianie rywalizowali z Flotą Świnoujście, Dolcanem Ząbki i Kmitą Zabierzów. Dwaj rywale z tej trójki to debiutanci. Stąd wynikało założenie zdobycia siedmiu punktów. Ale jedenastka GKP nawet się nie zbliżyła do siedmiopunktowego progu. Dwa razy przegrała, raz zremisowała. A przecież schody dopiero się zaczynają. Teraz w kolejce do pojedynków z gorzowianami czekają same znane firmy: Górnik Łęczna, Korona Kielce, Widzew Łódź, a na początku września wicelider ze Stalowej Woli, lider z Bielska-Białej i wreszcie Zagłębie Lubin.

Sylwester Komisarek nie zachowuje olimpijskiego spokoju. Szef klubu wspomina, że jeszcze wiosną jego zespół grał zupełnie inaczej. I nie przekonuje go tłumaczenie o przeskoku aż o dwie ligi: - Nie podoba mi się ani styl gry, ani - tym bardziej - miejsce w tabeli [trzecie od końca - red.]. Przyjrzyjmy się tylko jednej sprawie. Napastnicy każdego przeciwnika w tej chwili biegają sobie pod naszą bramką jak chcą. Jeszcze kilka tygodni temu to było nie do pomyślenia. Za to my zupełnie w ataku nie mamy miejsca. A nasz trener zupełnie na to nie reaguje i tracimy gole oraz punkty w końcówkach spotkań. Brakuje mu wykonawców? Przecież takich, a nie innych piłkarzy Grzegorz Kowalski sobie wybrał. Sami sobie zafundowaliśmy taki początek i teraz nie mamy wyjścia, musimy zdobywać punkty w kolejnych, trudnych spotkaniach. Mamy mało czasu, aby znaleźć lekarstwo i sposób na nie tracenie głupich goli. W środę będziemy rozmawiać z trenerem Kowalskim. Bo wszyscy w zarządzie upewniamy się coraz bardziej, że na początku rozgrywek bardzo nam brakuje spokoju, cwaniactwa, poukładania. Nasz menadżer Mariusz Niewiadomski rozgląda się na rynku za dobrymi i doświadczonymi zawodnikami. Nie wiem tylko, czy teraz to już nie jest herbata po obiedzie i takie dodatkowe ruchy mają większy sens. O to też zamierzam zapytać trenera Kowalskiego. Ale nie ukrywam również, że jesteśmy w kontakcie z dwoma doświadczonymi szkoleniowcami - dodał Komisarek.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jednym z tych szkoleniowców jest Czesław Jakołcewicz, który w poniedziałek nieoczekiwanie zakończył pracę w Łomży. Czy to oznacza, że los trenera Kowalskiego jest już przesądzony? - Absolutnie nie. Ale rozmawiać koniecznie trzeba, bo punkt nikogo nie zadowala. Ani nas, ani trenera - kategorycznie stwierdził Komisarek. - Cały czas mam nadzieję, że żadne drastyczne ruchy nie będą potrzebne. Więcej powiem po środowej dyskusji.

W sobotę o godz. 17 GKP zmierzy się z Górnikiem Łęczna, ostatnim zespołem w I lidze z kompletem zwycięstw. Górnik wygrał trzy spotkania, wszystkie zagrał na swoim boisku i zapowiada szybki marsz do ekstraklasy. Czy gorzowian w tym meczu poprowadzi Kowalski, czy może już ktoś inny? - Nic nie wiem, żebym miał stracić pracę. Robię swoje. Nie czytam plotek na forach internetowych - powiedział nam Grzegorz Kowalski. Jeśli jednak szkoleniowiec utrzyma posadę do soboty, to jego sytuacja jest daleka od komfortowej. A rozważania prezesa brzmią złowieszczo: - Tak to już bywa, nie tylko w piłce. Przecież nie wyrzuca się dwudziestu piłkarzy, tylko rozwiązuje się umowę z trenerem. Mimo wszystko wierzę w ten zespół. Widziałem już dobre połowy w naszym wykonaniu. Czekam w sobotę na całe takie spotkanie. I marsz na bezpieczne miejsce w tabeli - zakończył prezes Komisarek