Sport.pl

Powtórzymy za kapitanem: niech ta nasza pucharowa przygoda trwa jak najdłużej

Teraz jesteśmy już pewni, że podjęcie ryzyka i decyzja, aby ten pojedynek między Stilonem, a Kotwicą odbył się z udziałem publiczności była jak najbardziej słuszna. Nie lekceważymy przedmeczowego spięcia przy kasach, nie musieliśmy oglądać bezsensownego ogniska z szalików. Trzeba dalej rozmawiać, wyciągać wnioski, wspólnie z gorzowskim klubem piłkarskim pracować nad poprawą organizacji kolejnych spotkań. - Fantastycznie było grać przy tak dużej widowni, mam nadzieję, że mecz się podobał i fani będą z nami także podczas następnych gier - powiedział Paweł Posmyk.
W meczu rundy wstępnej piłkarskiego Pucharu Polski Stilon Gorzów pokonał Kotwicę Kołobrzeg 3:2. Pod tym linkiem znajdziecie naszą relację z tego spotkania, a także zdjęcia i wideo.

Z tych pozasportowych wydarzeń te najmniej przyjemne miało miejsce jeszcze przed meczem. Obie strony mają swoje wersje wydarzeń, starcie części kibiców gospodarzy z ochroną i policją to fakt. Usłyszeliśmy wtedy nawet o groźbie odwołania spotkania, ale nawet stojąc pod kasą, gdzie miały miejsce te wydarzenia, czując zapach użytego gazu, taką decyzję uznalibyśmy za irracjonalną i szkodliwą. Ci co dali się przekonać, że warto być cierpliwym, stłumić niepotrzebne, chwilowe emocje, odebrali nagrodę w postaci naprawdę dobrego, piłkarskiego widowiska, ostatecznie wygranego przez Stilon w dramatycznej końcówce 3:2.



Tych widzów, którzy w 90 minucie jak jeden zerwali się z miejsc i długo fetowali zwycięskiego gola dla gorzowian, nikt do przyjścia na stadion przy Olimpijskiej nie zmuszał. Przede wszystkim dla nich to, co działo się na stadionie i poza nim trzeba przeanalizować z największym rozsądkiem. Pamiętajmy jaka była otoczka tego pojedynku. To nie miało się udać, a jednak zagraliśmy, zobaczyliśmy ładny mecz, a słabo trawiące się grupy kibicowskie jakoś się zniosły i dotrwały do końca pojedynku na swoich miejscach. Chamstwa nie było ani więcej, ani mniej niż na podobnych imprezach sportowych, gdzie stają naprzeciwko siebie kluby, który fani nie przepadają za sobą. Można się na to złościć, denerwować, ale nikt w Polsce jeszcze nie wymyślił jak nieco ulżyć naszym uszom - widzieliście ile na trybunach było dzieci! Czy naprawdę nie mamy tyle klasy, aby nasze pociechy bardziej oszczędzić?

Na koniec. My, ludzie sportu, wspierający wszystkich gorzowskich sportowców, trzymający kciuki za ich sukcesy, jesteśmy przegrani, gdy barwy jednego z naszych klubów wiszą na jednym z płotów, barwy drugiego w klatce gości, a fanów tych drużyn dzieli rów wielki jak przepaść i nie ma nadziei (to strasznie przykre!), że kiedykolwiek uda się go zasypać. Najrozsądniej to po prostu próbować nie wchodzić sobie w drogę i ze wszystkich sił pracować dla swoich drużyn, zawodników, kibiców. Stilon w piłce nożnej, a Stal na żużlowych torach. Niestety innego, realnego sposobu na zakopanie tych animozji dziś nie widać.

A jeśli ktoś w poniedziałek pójdzie na łatwiznę, wpadnie na pomysł, aby zamknąć stadion przy Olimpijskiej na następny mecz Pucharu Polski ze Stalą Stalowa Wola, też natychmiast będzie wielkim przegranym. Było dziś gorąco, ale szybko sobie z tym poradziliśmy, mimo wszystko ostatecznie wygrała piłka nożna. Teraz od mądrych głów zależy, czy w kolejną sobotę gorzowskie trybuny znów będą pełne, bo kibice z pewnością nie zawiodą, a mecz zapowiada się jeszcze ciekawiej.

Więcej o: