Sport.pl

Faworyt zabrał lokalny puchar. Przed nami fajny mecz w lipcu. A może mecze? [ZDJĘCIA]

W finale lubuskiego Pucharu Polski na sensację nie było miejsca. Trzecioligowy Stilon Gorzów rozgromił na boisku w Słońsku A-klasowy Mieszko Konotop 5:0. - Gratuluję rywalom, że tak daleko doszli, dzięki pucharowi przeżyli piękną piłkarską przygodę. Mam nadzieję, że my będziemy mogli pokazać się na szczeblu centralnym, który zaczniemy podbijać już w lipcu - powiedział kapitan stilonowców Tomasz Szwiec.
- To był chyba najłatwiej wywalczony Puchar Polski na szczeblu okręgu w historii - słusznie zauważył prezes Stilon Mariusz Stanisławski. Najgroźniejsi rywale wykruszyli się po drodze i na koniec niebiesko-białym pozostał przeciwnik występujący trzy klasy rozgrywkowe niżej. Finałowy mecz po prostu nie mógł potoczyć się inaczej.

Stilonowcy do przerwy zmarnowali sporo okazji, ale wyglądało to tak, jakby nie chcieli zwykłych goli, ale próbowali dołożyć do swoich zdobyczy coś wyjątkowego. I dwa razy zdecydowanie to im się udało. Najpierw wzdłuż pola karnego Mieszka przebiegł Damian Szałas i technicznym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. Jeśli ta bramka była piękna, to chwalenie uderzenia Dawida Kucharskiego z drugiej połowy musimy zacząć co najmniej od określeń: niesamowite, fantastyczne, rewelacyjne. Obrońca Stilonu ruszył na bramkę przeciwników lewą stroną, w pewnym momencie nieco ściął do środka i kropnął z ponad 30 metrów. Piłka uderzyła w słupek i też wpadła do siatki. Naprawdę rewelacja. Dla tego gola warto było odwiedzić Słońsk. Pogratulować przybiegł nawet bramkarz Dawid Dłoniak - strzelcowi wyczyścił buta...

Gorzowianie oprócz medali, pucharu i czeku na 30 tys. zł wywalczyli również sobie prawo gry w Pucharze Polski na szczeblu centralnym. 18 lipca podejmą Kotwicę Kołobrzeg, która właśnie spadła z drugiej ligi. - Przeciwnik naprawdę atrakcyjny, już teraz zapraszam wszystkich kibiców na ten bardzo ciekawie zapowiadający się mecz, zrobimy wszystko, abyśmy znów mogli razem świętować - powiedział trener Stilonu Artur Andruszczak. - Przygotowania mam już rozpisane. Ruszymy 29 czerwca, a tydzień przed pucharem będzie typowym przedmeczowym mikrocyklem, z mniejszymi obciążeniami. Po to, abyśmy mogli się pokazać z jak najlepszej strony i nie skończyli rywalizacji już na rundzie wstępnej.

Już w trakcie drugiej połowy jak mrówki uwijały się osoby przygotowujące catering, a na grillu lądowały pierwsze kiełbasy, którymi częstowano piłkarzy, ale także całą rzeszę działaczy. Gdy stilonowcy podnosili w górę puchar, cieszyliśmy się razem z nimi, ale też cały czas pamiętaliśmy, aby nie dać się zwariować. Nie wolno ani przez chwilę zapomnieć, w jakim miejscu jest od dłuższego czasu lubuska piłka i liczba panów w granatowych marynarkach tego nie zmieni. Nie mamy nawet jednego zespołu w drugiej lidze (Mostki oddały walkę o nią walkowerem), czyli dopiero na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce, a np. próbujące się łączyć środowisko zielonogórskie coś przebąkuje o budowie mocnego ośrodka, ale gdy przychodzi do czynów, siłą dwóch klubów wybiera start w nadchodzącym sezonie w czwartej zamiast trzeciej lidze. Nie ma innej możliwości, trzeba będzie znów włączyć telewizor i tam zobaczyć Emila Drozdowicza w akcji, który dziś dopingował Stilon w Słońsku, a za chwilę z Niecieczą powalczy w piłkarskiej ekstraklasie...

STILON GORZÓW - MIESZKO KONOTOP 5:0 (2:0)

BRAMKI: Posmyk dwie (20., 89.), Szałas (43.), Ziajka (49.), Kucharski (65.)

STILON: Dłoniak - Trachimowicz (69. min Ogrodowski), Bil, Kucharski, Szwiec - Szałas (60. min Kubacki), Świtaj (59. min Timoszyk), Maliszewski (72. min Mrozek), Wiśniewski, Ziajka - Posmyk.