Stilonowcy nie strzelili, to Ślęza zabrała im wszystko [ZDJĘCIA]

Na początku meczu z wrocławianami namarnowaliśmy tyle okazji, że natychmiast zapachniało w tym pojedynku remisem. Niestety skończyło się jeszcze gorzej. - To był typowy mecz na podział punktów, nie wiem, co tam Adam Suchowera robił ze swoją ręką w powietrzu, karny był ewidentny. Nie ma co się jednak załamywać. Uważam, że i Stilon, i Ślęza dopiero się rozpędzają. Wygraliście dwa mecze, a to dopiero trzecia kolejka. Trzeba zachować zimne głowy, emocje schować na później - pocieszał gorzowian trener gości Grzegorz Kowalski.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Po dwóch meczach - wygranej w domu z Bystrzycą Kąty Wrocławskie 3:0 i z MKS w Oławie 3:1 - trener gorzowian Artur Andruszczak, patrząc na przebieg tych pojedynków, pierwszy raz zdecydował się mocniej naruszyć wyjściowy skład naszego zespołu. O zmianie na lewej obronie wiedzieliśmy, bo wyróżniający się w sparingach Tomasz Szwiec cierpiał przez stłuczone mięśnie już w trakcie inauguracyjnego spotkania, a na wyjeździe zagrał tylko 27 minut. Wtedy zastąpił go Radosław Somrani (strzelił jednego z goli dla Stilonu) i od początku pojawił się na boku naszej defensywy w dzisiejszym pojedynku ze Ślęzą.

Nasz szkoleniowiec od początku postawił też na ustawienie, które było najbardziej efektywne, czyli z Łukaszem Maliszewskim przesuniętym na lewe skrzydło i Dawinem Kwaśnym za napastnikiem - na szpicy Patryk Nowaczewski zastąpił Kordiana Ziajkę, a na ławkę rezerwowych trafił też Alan Błajewski. Na dłużej wywędrował również ze Stilonu Bartosz Werbski, który okazji do regularnej gry poszuka w Piaście Karnin, gdzie został wypożyczony. W debiucie w Jeleniej Górze strzelił nawet gola, ale jego nowy zespół przegrał aż 1:5.

W 2. minucie minimalnie niecelnie uderzał Paweł Posmyk, chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Maliszewskiego niezbyt mocny strzał głową Adama Gruszeckiego pewnie złapał wrocławski bramkarz Marcin Gąsiorowski. To był inny mecz niż ten marcowy, gdzie znacznie mocniejsza, ścigająca się o drugą ligę Ślęza wygrała 1:0. Tym razem goście myśleli przede wszystkim o obronie. - U nas zaszły duże zmiany, mamy całą grupę młodych ludzi - opowiadał trener Grzegorz Kowalski. - Mamy zespół, jaki mamy, szukamy swojego stylu i sposobu na wygrywanie. Myślę, że z czasem będziemy się rozpędzać.

Fajnie mówić o słabościach i rozpędzaniu się, gdy ma się na koncie komplet punktów. Na początku pierwszej połowy nikt jednak nie przypuszczał, że Andruszczak - trener dorosłego Stilonu, właśnie dziś przegra pierwszy mecz w karierze. W 13. minucie po dobrym podaniu Nowaczewskiego Kwaśny zbyt długo zwlekał ze strzałem i piłka powędrowała na rzut rożny. Nie, teraz już musimy prowadzić! Posmyk w tempo wbiegł do dośrodkowania Maliszewskiego, niepilnowany uderzył głową i... piłka przeszła obok słupka. Jeszcze jedna, dwie szanse i nasz animusz gasł w oczach, a Ślęza broniła się bardzo umiejętnie. - Rywal nie oddał celnego strzału, a ostatecznie wygrał, to musi boleć - przyznał Andruszczak.

Gdyby w 52. minucie Kwaśny usłyszał krzyk kolegów... Nasz pomocnik skupił się jednak na ograniu rywala, zamiast natychmiast zagrać piłkę na lewo, do wychodzącego sam na sam z bramkarzem z Wrocławia Maliszewskiego. Ostatecznie piłka poszła na prawo i z tej akcji mieliśmy tylko rzut rożny.

Całe zło dla Stilonu w tym meczu zaczęło się kilka chwil później w lewym narożniku pola karnego. Po reakcji ławki rezerwowych - było tam bardzo głośno - wiedzieliśmy, że Radek Somrani niepotrzebnie faulował rywala. Wrzutka w pole karne, gdzie z ręką podniesioną w górę frunął Adam Suchowera. Rzut karny, a katem Gorzowa tak jak w marcu Grzegorz Rajter. Strzelił bardzo silnie, piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do naszej bramki...

Jeszcze strzał rozpaczy Rafała Timoszyka i czerwona kartka dla Somraniego, który zdaniem sędziego nieprzepisowo zatrzymywał jednego z rywali w ostatniej akcji tego spotkania. Koniec. Zupełnie inny mecz niż w marcu, nie jesteśmy słabsi, a znów przegrywamy 0:1...

Pozostał wielki niedosyt, ale w takim momencie warto wsłuchać się w głos doświadczonego szkoleniowca Ślęzy: bez paniki, to dopiero początek sezonu, macie w Gorzowie mocną drużynę. Widzieliśmy różne warianty w naszym ustawieniu, na środku zagrał Damian Szałas, po prawej stronie pojawił się wyróżniający piłkarz z Centralnej Ligi Juniorów - Daniel Mrozek. Ciekawe, co wymyśli Andruszczak na sobotę, po czerwieni dla Somraniego i przy kontuzji Tomka Szwieca. Lewą stronę obrony trzeba natychmiast załatać... Dobrze, że jutro jest kolejny dzień, a w sobotę następna kolejka, mecz w Żmigrodzie. Tam koniecznie musimy coś strzelić i natychmiast się odegrać...

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



STILON GORZÓW - ŚLĘZA WROCŁAW 0:1 (0:0)

BRAMKI: Rajter (59. z karnego)

STILON: Dłoniak - Suchowera Ż, Kucharski, Gruszecki, Somrani Cz - Posmyk (56. min Szałas), Wiśniewski (77. min Mrozek Ż), Kwaśny (60. min Błajewski), Timoszyk, Maliszewski - Nowaczewski (56. min Ziajka Ż).

WYNIKI Z 3. KOLEJKI:

Stilon Gorzów - Ślęza Wrocław 0:1, Karkonosze Jelenia Góra - Piast Karnin 5:1, Foto Higiena Gać - Piast Żmigród 1:2, Lechia Dzierżoniów - MKS Oława 3:1, Śląsk II Wrocław - Bystrzyca Kąty Wrocławskie 1:0, KP Brzeg Dolny - Bielawianka Bielawa 5:1, Polonia Trzebnica - UKP Zielona Góra 3:2, Dąb Przybyszów - Zagłębie II Lubin 1:4, Formacja Port 2000 Mostki - Polonia Sparta Świdnica 2:0.



1. Formacja Port 2000 Mostki3912:2
2. Lechia Dzierżoniów910:5
3. Ślęza Wrocław396:2
4. Zagłębie II Lubin376:2
5. Piast Żmigród375:2
6. Polonia Sparta Świdnica3610:2
7. KP Brzeg Dolny368:4
8. Stilon Gorzów366:2
9. Śląsk II Wrocław342:2
10. Polonia Trzebnica343:6
11. Karkonosze Jelenia Góra335:4
12. UKP Zielona Góra334:5
13. MKS Oława313:7
14. Foto Higiena Gać314:7
15. Bielawianka Bielawa313:9
16. Piast Karnin313:10
17. Bystrzyca Kąty Wrocławskie303:8
18. Dąb Przybyszów302:16
Pierwszy zespół zagra w barażach o drugą ligę.

LIGOWI STRZELCY ZE STILONU W SEZONIE 2014/15: Łukasz Maliszewski - 1 bramka, Radosław Somrani - 1, Damian Szałas - 1, Rafał Timoszyk - 1, Filip Wiśniewski - 1. Gol samobójczy - 1.