Sport.pl

Stilonowcy po słabej grze wymęczyli z Ilanką Rzepin wygraną 1:0 [ZDJĘCIA]

Rywale w czterech dotychczasowych meczach zdobyli ledwie punkt. Czy ktoś spodziewał się, że po przerwie, grając w dziesięciu, będą gonić Stilon w Gorzowie? U gospodarzy znów bohaterem bramkarz Dawid Dłoniak. - Gdzie nie prowadziłem drużyn, to zawsze trzecie spotkania mieliśmy kryzysowe. Dobrze, że przetrwaliśmy z kompletem punktów. Teraz liczę na eksplozję naszej dyspozycji - powiedział trener niebiesko-białych Tomasz Jeż, niezadowolony z postawy swoich piłkarzy.
Dobre, emocjonujące mecze stilonowców z Bystrzycą Kąty Wrocławskie (2:0) i Lechią Dzierżoniów (2:1) rozbudziły nasze apetyty na ciekawe, trzecioligowe widowiska na stadionie przy ul. Olimpijskiej. Tam też gorzowianie byli w opałach, musieli liczyć na Dawida Dłoniaka, ale widzieliśmy, że walczyli do upadłego. Dziś tego zdecydowanie zabrakło. Najpierw rywale cofnęli się, nie robili gorzowianom wielkiej krzywdy, może tym nas uśpili? Stilon też nie narzucił wysokiego tempa, swojego stylu gry i dlatego do przerwy ciężko było doszukiwać się jakiejś jakości. Gospodarze w żadnym wypadku nie tłamsili ekipy z Rzepina, stwarzali jednak okazje i jedną z nich wykorzystali. W 37. min Dawid Chanas sfaulował w polu karnym Pawła Posmyka. Mieliśmy czerwoną kartkę dla piłkarza Ilanki oraz jedenastkę dla stilonowców, którą pewnie wykorzystał sam poszkodowany - nareszcie widzieliśmy pierwszego gola króla strzelców czwartej ligi na trzecioligowym froncie. Jeszcze przed przerwą mamy wymuszone zmiany w obu zespołach. Drużyna z Rzepina porządkuje szyki w obronie po stracie piłkarza, a Maciej Sędziak jednak nie daje rady zdrowotnie - zastępuje go Kordian Ziajka.

W 49. i 62. min dogodnych sytuacji nie wykorzystuje Posmyk i... nagle na boisku zaczyna panować zespół, który przecież jest osłabiony. Stilonowców jakby wmurowało w boisko. Są wolni, mało zdecydowani, zbyt pasywni. W 73. min gra do tyłu przez środkowych obrońców kończy się kiksem Roberta Kozioły, który zbyt lekko podaje piłkę do Dłoniaka. Gonią do niej kapitan Ilanki Marcin Adamczewski i gorzowski bramkarz. Przy starciu obu piłkarzy trzeszczą kości, ale piłka ostatecznie leci w bok, a nie do gorzowskiej siatki, a gwizdek sędziego milczy... - Momentami Stilon nie istniał, to się chyba rzadko w Gorzowie zdarza - stwierdził Adamczewski. - Mieliśmy swoje sytuacje, piąty raz nas chwalą za dobrą grę, ale co z tego. Wolałbym już chyba, abyśmy zagrali słabiej, ale zabrali tak nam potrzebne trzy punkty.

Gra się zaostrzyła, z urazem opuścił boisko pomocnik gospodarzy Rafał Timoszyk, którego zastąpił inny młodzieżowiec Filip Wiśniewski, choć trener Jeż chciał go dziś oszczędzić, bo był chory, miał gorączkę. Na boisku nic się nie zmienia. Zapisujemy kolejne okazje dla Ilanki. W 85. min wprowadzony po przerwie Mateusz Nowaczewski dostaje piłkę 5 metrów przed bramką Stilonu. I znów wielki jest Dłoniak! - Mam bronić, najlepiej zawsze na zero z tyłu, to jest moja robota - to zdanie usłyszymy od Dawida po każdym udanym dla niego i drużyny meczu. Ale co się dziś stało z gorzowianami? - To nie tylko dziś, te końcowe minuty nie wychodzą nam w każdym, trzecioligowym meczu. O braku sił nie ma co mówić, bo przygotowania były fajne, bardzo mocne. Może niektórych przerasta presja? Mówimy o awansie, a na to trzeba być gotowym mentalnie.

Cieszymy się dziś w Gorzowie wyłącznie z trzech punktów. - Nie wiem czemu gdzieś uciekła determinacja, w przerwie nikt nie zgłaszał, że jest zmęczony. Wręcz przeciwnie, zakładaliśmy sobie, że to my, mając przewagę jednego zawodnika, zdecydowanie zaatakujemy i rozstrzygniemy losy tego spotkania - mówił trener gorzowian Tomasz Jeż. - Wyszło zupełnie inaczej. To rywal rzucił dziś na nas wszystko, co miał. Obawiałem się trochę tego meczu, bo miałem w pamięci, że te trzecie spotkania w moich drużynach są właśnie takie kryzysowe. Jakby właśnie po nich sezon dopiero na dobre się zaczynał. Przed nami nareszcie wyjazd, właśnie na boiskach rywali powinniśmy pokazywać naszą prawdziwą wartość. Wiemy, że Foto Higiena Gać też jest wysoko w tabeli, ale to nie znaczy, że pojedziemy tam podszyci strachem. Oczywiście ważne, abyśmy pokazali w sobotę inny futbol niż dziś. Pamiętam jednak też, że po kryzysie forma moich zawodników gwałtownie szła w górę. Dlatego w duchu jestem zadowolony z tego zwycięstwa, bo gdy nie idzie, chcesz mieć choć remis, a my zabraliśmy ambitnej Ilance trzy punkty.

STILON GORZÓW - ILANKA RZEPIN 1:0 (1:0)

BRAMKA: Posmyk (38., z karnego)

STILON: Dłoniak - Somrani Ż, Kozioła, Suchowera, Szwiec - Sędziak (45. min Ziajka), Timoszyk (79. min Wiśniewski Ż), Maliszewski, Świtaj (90. min Kaniewski), Szałas - Posmyk (86. min Werbski).

WYNIKI Z 5. KOLEJKI:

Stilon Gorzów - Ilanka Rzepin 1:0, Formacja Port 2000 Mostki - Prochowiczanka Prochowice 5:2, Zagłębie II Lubin - GKS Kobierzyce 4:0, Piast Karnin - Śląsk II Wrocław 1:5, Promień Żary - Polonia Trzebnica 3:2, Piast Żmigród - Foto Higiena Gać 4:0, Polonia Sparta Świdnica - Ślęza Wrocław 0:4, Bielawianka Bielawa - Lechia Dzierżoniów 0:3, Bystrzyca Kąty Wrocławskie - MKS Oława 1:0.



1. Ślęza Wrocław41213:0
2. Zagłębie II Lubin41016:2
3. Foto Higiena Gać5106:6
4. MKS Oława498:2
5. Stilon Gorzów395:1
6. Piast Żmigród598:5
7. Lechia Dzierżoniów599:4
8. Formacja Port 2000 Mostki5812:7
9. Bystrzyca Kąty Wrocławskie584:4
10. Promień Żary567:11
11. Bielawianka Bielawa564:11
12. GKS Kobierzyce556:10
13. Śląsk II Wrocław457:6
14. Polonia Trzebnica5410:6
15. Piast Karnin544:13
16. Prochowiczanka Prochowice525:14
17. Ilanka Rzepin513:7
18. Polonia Sparta Świdnica511:9
Pierwszy zespół zagra w barażach o drugą ligę.

Więcej o: