Sport.pl

W sobotę ostatnie pół godziny w karierze piłkarza Andruszczaka

- Wybaczcie mi, jeśli się rozkleję, ale już dziś czuję, że ciężko ten dzień przeżyję. Trema jest jak przy debiucie. Trudno uwierzyć, że 20 lat w dorosłej piłce minęło tak szybko. Nadszedł czas powiedzieć dość, bo zdrowie już nie te. Zostaję jednak ze Stilonem, tym młodzieżowym, bo gorzowski futbol ma szansę znów mocno zaistnieć właśnie wychowankami - powiedział Artur Andruszczak.
To będzie ostatnie pół godziny gorzowskiego wychowanka Artura Andruszczaka w roli piłkarza. W sobotę o godz. 16 jego Stilon rozpocznie przedostatni mecz w czwartej lidze z Tęczą Krosno Odrzańskie. - Ustaliliśmy, że zagram w pierwszym składzie 30 minut i w ten sposób pożegnam się z boiskiem i kibicami - zapowiada wyraźnie wzruszony "Andrut". - Nie myślałem, że tak to wszystko będę przeżywał, przecież ostatnie miesiące pokazywały nieuniknioną drogę i ostateczną decyzję. Z drugiej strony trafiłem szczęśliwie, bo przez lata robiłem w życiu to, co kocham. Czy jestem spełniony? Chyba tak. No może zabrakło tego jednego występu w dorosłej kadrze. Było blisko, ale debiut zabrała mi kontuzja. Zdrowie właściwie przez całą karierę nie pozwalało mi zdziałać jeszcze więcej. Niestety stadiony, ale i szpitale musiałem odwiedzać dość często. Miałem siedem operacji. Dochodzenie do pełni zdrowia zabrało mi dużo czasu, kontuzje wyjęły mi praktycznie trzy lata ze sportowego życia.

W 1993 roku niespełna 16-letni Artur był zdrowy i w błyskawicznym tempie realizował piękne, sportowe marzenia. Zadebiutował w Stilonie na zapleczu ekstraklasy, a potem z reprezentacją Polski U-16 wygrał w Turcji mistrzostwo Europy! - Tamtych wrażeń nie da się wymazać z pamięci, choćby przez złotego gola, którego w dogrywce strzeliłem Francji w półfinale - przyznał jeden z najbardziej znanych, gorzowskich piłkarzy. - W finale ograliśmy Włochów 1:0. Dla innych to była niespodzianka, ale my i trener Andrzej Zamilski wierzyliśmy w siebie. Andrzej Bledzewski, Jacek Magiera, Maciek Terlecki, Mirek Szymkowiak, Arek Radomski... Postraszyliśmy trochę Europę i zabraliśmy złoto. A rok później na turnieju w Japonii zostaliśmy czwartą drużyną świata.

Gdy skończył 20 lat, był już piłkarzem ekstraklasowego GKS Katowice. Tam łącznie spędził aż sześć lat. Zagrał także w Lubinie, Szczecinie, Łęcznej i Gdańsku - łącznie 171 elitarnych gier, w których zdobył dziesięć goli. - Właśnie z Katowic mogłem trafić do reprezentacji Polski - opowiadał Andruszczak. - Seniorską kadrę prowadził wtedy Jerzy Engel. Wiem, że znalazłem się w jego notesie. Ale gdy byłem naprawdę w bardzo dobrej formie, doznałem poważnej kontuzji kolana i wtedy reprezentacyjne marzenia prysły jak bańka mydlana.

Wszędzie, gdzie grał, był ulubieńcem kibiców. Jak to się robi, aby zawsze mieć fanów za sobą? - Nigdy nie odstawiałem nogi, a moja gra opierała się na dobrym przygotowaniu fizycznym i nieustępliwej walce. Może te cechy były decydujące? - zastanawiał się "Andrut".

W sobotę na stadionie przy ul. Olimpijskiej wszyscy podziękujemy Arturowi za to, co zrobił dla piłkarskiego Stilonu, gorzowskiego sportu. Najpierw wracał do nas do pierwszej ligi, a potem nie odmówił gry na czwartoligowym froncie. - Zawieszam buty na kołku, ale to nie znaczy, że się rozstajemy - powiedział Andruszczak, który jest koordynatorem grup młodzieżowych w gorzowskim klubie i prowadzi zespół juniorów. - Spokojnie, krok po kroku, chcę pomagać zapaleńcom z zarządu i nie tylko, w odbudowie wielkiego Stilonu. Parę razy już było mi wstyd za nasze miasto, że tak nie szanuje najpopularniejszej dyscypliny na świecie, do której garnie się tylu młodych ludzi i może być sposobem na zdrowe, następne pokolenia. Nie mamy odpowiedniej bazy do treningów, porządnego stadionu. Mimo to w Gorzowie jest klimat dla piłki, wystarczy spojrzeć na trybuny. I pomysł na mocniejsze zaistnienie swoimi wychowankami. Nasi trenerzy zbierają doświadczenia w znanych ośrodkach szkoleniowych, systematycznie realizujemy też specjalnie przygotowany program, wzorowany na znakomitej szkółce, jaką ma Ajax Amsterdam. Jestem pewien, że wkrótce zbierzemy tego plony. Dobrze planując i przygotowując się do większych wyzwań z chłodną głową, znów zagramy w wyższej lidze - zakończył "Andrut".

Więcej o: