Sport.pl

Synowiec: Trzeba wygrać w niedzielę z gwiazdami z Torunia, aby zakotwiczyć na szczycie ligi

Po wielu miesiącach leczenia i żmudnej rehabilitacji na tor powrócił lider drużyny narodowej oraz zielonogórskiego Falubazu Jarosław Hampel. Stalowcy czekają na niedzielę i bardzo ciekawie zapowiadający się mecz w Gorzowie z naszpikowanym gwiazdami Get Well Toruń.
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

"Mały" udowodnił po raz kolejny, że jest twardzielem stworzonym dla czarnego sportu. Najbliższe dni zadecydują czy Hampel będzie gotowy już w najbliższym czasie wyjechać na tor, by walczyć o punkty w najsilniejszej lidze świata i mistrzowskim cyklu Grand Prix. Na razie wiadomo, że nie zobaczymy go w następny weekend w zawodach na Stadionie Narodowym.

Taką samą, bolesną drogą musi podążać utalentowany wychowanek gorzowskiej Stali Kamil Nowacki, który zanotował makabryczny wypadek podczas treningu przygotowującego do występu w finale krajowych eliminacji do Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów. Gorzowski młokos upadł z własnej winy i doznał poważnych obrażeń twarzy. Wszyscy mocno trzymamy kciuki za to, by jak najszybciej wybudził się ze śpiączki farmakologicznej oraz dochodził do pełnej sprawności.

Niestety długi weekend majowy pechowy był także dla Sebastiana Niedźwiedzia. Junior Falubazu, który nieoczekiwanie wskoczył do składu drużyny dowodzonej przez Marka Cieślaka i zaczął punktować w ekstralidze, potłukł się dotkliwie podczas środowych zawodów młodzieżowych w Gorzowie. Mam nadzieję, że limit pecha lubuskie drużyny już wyczerpały, a w najbliższym czasie będziemy słuchać wieści z toru, a nie szpitali.

Co ciekawe, z długiego niebytu chce wydostać się Aleksandr Łoktajew, który nieśmiało spogląda w stronę Falubazu, bo pod koniec lipca kończy się jego roczna karencja. Do zdrowia powracają także Kenni Larsen oraz Alex Zgardziński. Falubaz rośnie w siłę, co zwiastuje niesamowite emocje 22 maja, kiedy zmierzy się on na swoim torze ze Stalą Gorzów, która wywiozła cenny punkt z Poznania.

Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć, jak żółto-niebiescy zdołali wypuścić zwycięstwo z Betardem Spartą Wrocław z rąk, ale mam nadzieję, że nieudana końcówka tylko zmobilizuje naszą drużynę do wytężonej pracy i wielkich zwycięstw. Wszak już w niedzielę na stadionie im. Edwarda Jancarza mecz z naszpikowanym gwiazdami Get Well Toruń. Coś mi się zdaję, że w barwach Torunia za przeciętnego Kacpra Gomólskiego na torze może pojawić się nasz stary znajomy - Artur Mroczka. Zwycięstwo przy Śląskiej na dobre zakotwiczy Stal Gorzów na szczycie ligowej tabeli.

Piątkowy, zaległy pojedynek Zielonej Góry i Wrocławia to także przysłowiowy mecz za sześć punktów, albowiem i jedni i drudzy za wszelką cenę chcą awansować do tegorocznej fazy play-off.

Na pierwszoligowym froncie będziemy mieli za to okazję zobaczyć w weekend w akcji dawnych kapitanów lubuskich drużyn - Piotr Śwista i Grzegorza Walaska. Świst wraca do podstawowego składu Piły, a Walasek z pewnością będzie liderował Wandzie Kraków. Śledźmy ich wyniki uważnie, po powoli w niżej lidze nie startują już inni wychowankowie lubuskich klubów. Jeszcze z trudem w tym roku starają kontynuować swe kariery na drugoligowym froncie Zbigniew Suchecki, Daniel Pytel i Kamil Brzozowski.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: