Sport.pl

Kończymy świętowanie z trenerem Stali. "Moja historia zatoczyła koło"

- 15 lat temu też awansowaliśmy z trzeciej ligi do drugiej, a w wyniku reorganizacji rozgrywek zostaliśmy dołączeni do pierwszej ligi, gdzie utrzymaliśmy się. W tym momencie mi podziękowano. Liczę, że akurat w tym punkcie nie będzie powtórki z rozrywki i po latach znów będzie mi dane poprowadzić gorzowski zespół na zapleczu ekstraklasy - mówił trener Stali Gorzów Janusz Szopa.
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Oni nie wychodzili na boisko, ale dbali o to, aby gorzowscy piłkarze ręczni byli gotowi do wygrywania. W sztabie szkoleniowym Janusza Szopę wspierał Łukasz Bartnik, o zdrowie zawodników dbał fizjoterapeuta Patryk Komarnicki, a o sprawy organizacyjne podczas pojedynków w domu i na wyjazdach zabezpieczali Robert Wałcerz oraz Krzysztofowie - Ziomkowski i Baraniak. Dziś kończymy świętowanie awansu Stali do pierwszej ligi, a jako ostatni ma głos nasz szkoleniowiec.

Ten awans to dla trenera jeden z najważniejszych momentów w karierze?

Janusz Szopa: Minęło 15 lat i moja historia trenerska zatoczyła koło. Też wtedy awansowaliśmy z trzeciej ligi do drugiej, a w wyniku reorganizacji rozgrywek zostaliśmy dołączeni do pierwszej ligi, gdzie utrzymaliśmy się. W tym momencie mi podziękowano. Liczę, że akurat w tym punkcie nie będzie powtórki z rozrywki i po latach znów będzie mi dane poprowadzić gorzowski zespół na zapleczu ekstraklasy. Wtedy barwy Gorzowa reprezentowali Marian Robak, Marek Kozielski, Jacek Gumiński, a wchodzili też młodsi Robert Jankowski, Tomek Jagła, Tomek Musiałowski, bracia Rzewińscy. Z pewnością fani piłki ręcznej kojarzą te nazwiska jeszcze z boisk ekstraklasy, a starsi widzieli ich w akcji. Dziś już w barwach Stali walczy inne pokolenie zawodników, które znów świętuje spory sukces, a ja razem z nimi. Mam nadzieję, że razem skutecznie powalczymy także na wyższym poziomie, gdzie już tydzień po tygodniu czekają na nas atrakcyjne gry.

Gorzowska piłka ręczna nareszcie znalazła odpowiednie zaplecze?

- Wobec klubu nie można mieć żadnych zastrzeżeń, wszystkie zobowiązania były rozliczane na bieżąco, a dla zawodników takie solidne wsparcie jest bardzo ważne i mają wtedy spokojne głowy, mogą zająć się wyłącznie trenowaniem i walką na boisku. Na sprawy organizacyjne nie powiem złego słowa, a mamy zapewnienie, że na wyższym poziomie też zabezpieczenie drużyny będzie odpowiednie. W pierwszej lidze to będzie jeszcze istotniejsze, bo przecież znacznie urośnie poprzeczka z wymaganiami sportowymi.

W 26. kolejkach wygrywamy 25 razy i do końca nie jesteśmy pewni, czy zajmiemy pierwsze miejsce.

- Parę tych sezonów już się przeżyło, ale takiego jak ten, który właśnie kończymy jako zwycięzcy, to faktycznie nie pamiętam. Ostatnia kolejka, przegrałeś tylko raz i ciągle myślisz, czy ktoś nie strąci ciebie z czołowego miejsca. Wcześniej jeszcze musieliśmy liczyć na łut szczęścia i stratę punktu przez Żukowo. Pomógł nam zespół z Wejherowa i za to znów przy tej okazji im dziękujemy. Przyznaję, że byłem ostatnią osobą, która wierzyła, że GKS straci coś właśnie w tym pojedynku z Tytanami u siebie. Tak to jednak jest, że prawie za każdym razem decyduje nie to, co zabiorą sobie liderzy nawzajem, a ile stracą w innych pojedynkach. Czasami ktoś ci nie pasuje, gra się z nim ciężko i my też mieliśmy takie mecze, ale na końcu dawaliśmy sobie radę, uniknęliśmy potknięcia. Dzięki temu jesteśmy w pierwszej lidze.

Szykują się duże zmiany w gorzowskiej drużynie?

- Na pewno sporo zawodników zostanie z nami także na wyższym poziomie, choć oczywiście zmiany są nieuchronne i każdy zdaje sobie z tego sprawę. Nie chcę jednak wychodzić przed szereg i mówić o nazwiskach. Zarząd już wie jaką mam wizję drużyny na pierwszą ligę, kogo bym widział w następnym sezonie. Do tego przede wszystkim potrzebujemy wzmocnień z tyłu, typowych egzekutorów, którzy wykończą akcję. Obecnie jedyny z odpowiednimi warunkami jest Maciek Polak, ale sam tego nie pociągnie. Mamy rozgrywających, mocne skrzydła, potrzeba im jednego czy drugiego bombardiera. Taki człowiek od razu urozmaici nasz atak i staniemy się jeszcze groźniejsi. Zakładam, że będziemy wybierali graczy uniwersalnych, którzy nie tylko potrafią rzucić, ale także są dobrymi obrońcami, bo takie są realia budżetowe. Potrzebujemy graczy kompletnych.

W momencie, gdy piłka ręczna zaczęła się odradzać w Stali Gorzów, rozmawialiśmy o naszych wychowankach występujących w innych klubach. Czy to jest ten moment, gdy niektórzy z nich wrócą do domu?

- Liczę, że jeden czy dwóch zawodników, którzy są z Gorzowa, wrócą do nas, są już z nimi prowadzone rozmowy. Trzeba też jak najszybciej ustalić warunki z tymi, którzy wywalczyli awans, ale nie było tu zaraz żadnych zagadek. Na nazwiska przyjdzie czas, gdy te negocjacje z ludźmi, którzy mają nas wzmocnić, zostaną sfinalizowane. Pozostali też powinni być graczami z naszego regionu. Uważam, że taka budowa drużyny dobrze się sprawdza. Jest taniej i bezpieczniej, a efekt sportowy przeważnie taki sam, gdy stawiasz na człowieka zupełnie z zewnątrz, który kosztuje znacznie drożej. Na pierwszą ligę z powodzeniem możemy zespół uzupełnić wartościowymi osobami z okolic województwa lubuskiego. Tak, aby nie narażać się na zbyt wielkie koszty. Jak słyszeliśmy nasz budżet nie jest z gumy, a też liczę, że po awansie na ten już naprawdę przyzwoity poziom, nasze osiągnięcia zauważy też miasto i wesprze Stal, aby mieszkańcy mogli kilka razy w miesiącu oglądać fajne widowiska sportowe.

Pierwsza liga to ma być zupełnie inne, o wiele trudniejsze wyzwanie.

- Niektórzy mówią o utrzymaniu, a ja mam trochę większe ambicje i marzy mi się taki zespół, który jako beniaminek pewnie ulokuje się w środku tabeli. Nie będzie się co tydzień szarpał z myślami, co dalej, czy zostaniemy w pierwszej lidze. Czekamy na zmiany w polskich ligach, nie wiadomo, czy powstanie liga zawodowa, niektóre ekipy z zaplecza dostały do niej zaproszenie, ci z elity mogą nie spełnić wymagań, a więc tak naprawdę dopiero dowiemy się w jakim gronie zagramy. Za miesiąc, może dwa, będziemy mądrzejsi, na pewno to rozstrzygnie się zaraz po zakończeniu zmagań na wyższym poziomie. Na razie cieszymy się z sukcesu, już planujemy co dalej i ostrzymy sobie apetyty na pierwszoligowe boje. Na koniec dziękuję wszystkim, którzy w nas uwierzyli, byli z nami i w ciągu dwóch sezonów przeszli z piłką ręczną w Stali Gorzów tak daleką, momentami szaloną drogę. Walczymy dalej i jestem pewien, że ci chłopacy dalej będą wam dostarczali wiele radości. Do zobaczenia za kilka miesięcy w hali przy Szarych Szeregów.

ONI WYWALCZYLI AWANS:

kolejno: ilość rozegranych meczów, ilość strzelonych bramek, rocznik, wzrost

Krzysztof Nowicki (br)2621995188
Adrian Skibiński (br)301996182
Łukasz Szot (br)2521985184
Marek Baraniak261631994182
Łukasz Bartnik17221981186
Piotr Chudy15251984183
Marcin Gałat15311990176
Robert Góral22271993195
Mariusz Kłak21891990179
Mateusz Kminikowski25371993192
Piotr Książkiewicz19301993179
Jakub Kubacki25171990180
Wojciech Ławniczak211990195
Maciej Polak26641991193
Maciej Rafalski321994204
Damian Stasiak621988184
Łukasz Stefanicki10131996185
Krzysztof Stupiński1971988189
Mateusz Stupiński261661988189
Dariusz Śramkiewicz24691990178
Dariusz Zając21931995180
Więcej o: