Sport.pl

Kapitan Stali jest niesamowicie szczęśliwy po awansie. "Teraz nie można tego popsuć"

- Kto dwa lata temu spodziewał się, że w Gorzowie będzie seniorska piłka ręczna? A z pewnością wtedy nikt by nie postawił nawet złotówki na to, że w kwietniu 2016 roku wywalczymy sobie możliwość świętowania awansu do pierwszej ligi. Tylko nieliczni dokonali takich rzeczy, tak szybkich awansów, a drużyna Stali z dumą może sobie już coś takiego zapisać w swojej historii - powiedział kapitan Stali Gorzów Mariusz Kłak.
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

To już ostatnie dni naszego wspólnego świętowania pierwszej ligi dla Gorzowa. Prezes Ireneusz Maciej Zmora mówił o tym, że chciałby mieć mocną drużynę także na wyższym poziomie, a nasz wychowanek Mateusz Stupiński przestrzegał, że wracamy do zupełnie innego świata piłki ręcznej.

Teraz jeszcze parę słów od kolejnego wychowanka - kapitana Mariusza Kłaka, który 28 października ubiegłego roku skończył 25 lat. Na koniec oddamy głos trenerowi Januszowi Szopie.

To był szalony sezon, w którym awans rodził się na boisku, był coraz bardziej realny z każdym kolejnym zwycięstwem.

Mariusz Kłak: Najpierw chciałbym się zapytać, kto dwa lata temu spodziewał się, że w Gorzowie będzie seniorska piłka ręczna? A z pewnością wtedy nikt by nie postawił nawet złotówki na to, że w kwietniu 2016 roku wywalczymy sobie możliwość świętowania awansu do pierwszej ligi. Tylko nieliczni dokonali takich rzeczy, tak szybkich awansów, a drużyna Stali z dumą może sobie już coś takiego zapisać w swojej historii. Jestem niesamowicie szczęśliwy i zbudowany, że mogłem być częścią tego zespołu i uczestniczyć w tej odbudowie. Teraz, oprócz radości, mam w głowie tylko jedną myśl, aby nie popsuć tego jak to już niestety parę razy w gorzowskiej piłce ręcznej bywało.

Jest nadzieja, że w Stali piłka ręczna nareszcie z czasem nabierze profesjonalnych kształtów i zbuduje silne fundamenty do występów na dłużej na wysokim poziomie.

- To jest bardzo ważne. Z takim zapleczem, gdy tylko nadarzyła się szansa, nie musieliśmy odpuszczać awansu, z każdej strony czuliśmy pomoc i wsparcie ludzi ze Stali. Ta liga nie jest tylko dla nas, dla klubu, ale dla całego Gorzowa, bo przecież dobra piłka ręczna ma tutaj swoją fajną historię i świetnie, że będzie ona dalej pisana. Wierzę, że ten sukces zostanie w mieście zauważony.

Po jedynej przegranej w Żukowie, myślę że uratował nas przed spuszczeniem głów ten własny, gorzowski kręgosłup drużyny.

- Nie zrobiliśmy tego wyłącznie gorzowskimi siłami, ale przecież tak zwyczajnie się nie da, taki jest sport. Nasza drużyna była budowana jednak bardzo umiejętnie. Ani przez chwilę nie została zachwiana równowaga między chłopakami z Gorzowa, wychowankami, a tymi, którzy do nas doszli. Zresztą kibice widzieli, że dojeżdżający szybko stali się częścią tego zespołu i bardzo pomogli w zajęciu pierwszego miejsca. Mam nadzieję, że tak to będzie się odbywało również na wyższym poziomie. Zdajemy sobie sprawę, że pierwsza liga to zupełnie inna bajka, będą potrzebne wzmocnienia i też na takie ruchy będziemy czekali, bo chcemy się w pierwszym sezonie jako beniaminek utrzymać. Wierzę jednak, że to będą dalej rozsądne, mądre ruchy, bo sama "armia zaciężna" w grach zespołowych niewiele wygrała. Są też nasi wychowankowie, grający w innych klubach. Może oni w tym momencie będą chętni na powrót do Gorzowa? Zobaczymy, na razie mamy te kilka chwil na radość, bo jest przecież z czego się cieszyć.

Właśnie wygrałeś coś najważniejszego w swojej karierze?

- Zobaczymy co dalej, czekają nas rozmowy z włodarzami klubu, ale z pewnością ten awans w moim sportowym CV będzie zajmował ważne miejsce. Świetnie, że jestem częścią wygranej drużyny właśnie tu, w Gorzowie. Każdy z nas dołożył tu swoją cegiełkę, także cała grupa wychowanków. Chyba słychać jak jestem szczęśliwy, a będziemy dalej mocno pracować, aby to nie było ostatnie słowo drużyny piłki ręcznej w barwach Stali, a dopiero początek ciekawych czasów dla naszej dyscypliny.

Więcej o: