Sport.pl

Narodziny żużlowej gwiazdy. "Chcę pisać w Stali swoją, głośną historię"

Może mamy to szczęście, że urodził nam się kolejny mistrz ze Stali, Edward Jancarz lub Zenon Plech, naszych czasów? - usłyszałem w czeskich Pardubicach, gdzie 20-letni Bartosz Zmarzlik został mistrzem świata juniorów.
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Ostatni sezon nie był udany dla Stali. Rok wcześniej - po 31 latach - gorzowianie odzyskali złoto w Drużynowych Mistrzostwach Polski. Tym razem było dużo gorzej, najpierw pasmo porażek, potem walka o utrzymanie. - Mieliśmy jednak bohatera, który czasami w pojedynkę ocierał nam łzy po porażkach, to był jego rok - mówi Ireneusz Maciej Zmora, prezes gorzowskiego klubu. - Złoto w mistrzostwach świata juniorów, medale mistrzostw Polski, światowe krążki w seniorskiej i młodzieżowej drużynie, wreszcie wymarzony awans do Grand Prix. Czy może być lepiej? Bartek ma to coś, wyjątkowy dar.

Bartosz Zmarzlik nie chce się rozstawać ze Stalą, choć ściga się czasach, gdy zmiana barw w żużlu, to normalna rzecz. - Chcę jeździć, a nie po kilku miesiącach znowu siadać do negocjacji, nie lubię tego - przyznał i zdecydował, że zostaje w Gorzowie do 2018 roku. - Gdzie będzie mi lepiej jak w Stali? Podwyżka, którą dostałem, daje mi satysfakcję. Bo liczy się tylko Stal i chętnie tutaj, dla kibiców, będę się ścigał do końca kariery. Pomysł na dłuższy kontrakt wyszedł jakoś tak z obu stron. To nie były rozmowy, które trwały 15 minut, ale stale szliśmy do przodu, do szczęśliwego finału.

Motorek od taty

Pierwszej swojej przejażdżki Bartek nie pamięta, bo tata Paweł wsadził go na malutki motorek, gdy miał ledwie trzy lata. Zmarzlikowie mieszkają we wsi Kinice między Barlinkiem, a Nowogródkiem Pomorskim. Stamtąd na stadion im. Edwarda Jancarza mają ok. 40 km. Tam żużlowiec wpatruje się czasami w gablotę z pucharami. Woli spędzać jednak czas w przydomowym warsztacie. - Szukaliśmy tras w lasach. Pamiętam, jak Bartek się przewrócił i nie miał siły podnieść maszyny, ale nie płakał. Widziałem, że sprawiało mu to wielką frajdę - opowiadał ojciec. - Zabrałem go na jazdy dzieciaków z wawrowskiej szkółki żużlowej Bogusia Nowaka, od tego momentu nie dawał mi spokoju. Zobaczył Adriana Cyfera, z podobną posturą. Najmniejsi, a najszybsi, najbardziej zawzięci. Czasami oglądamy sobie filmik z tamtych czasów. Bartka podrzucamy do góry po wygranej. Tak się potoczyło, że z Adrianem tworzą parę juniorską w pierwszej drużynie Stali. Mam nadzieję, że dołożą drużynie tej własnej krwi już jako seniorzy.

Rodzina nie zawsze w sporcie się sprawdza, ale akurat u Zmarzlika, co wielu potwierdza, w niej tkwi tajemnica jego sukcesu. Iskra z niebios plus wsparcie najbliższych. Sodówka mu nie grozi, bo... - Zaraz mama sprowadzi mnie na ziemię - śmieje się Bartek. Mama Dorota odpowiada w teamie za finanse. - Ostatnio żartowaliśmy sobie, że na następne lata zostaje menedżerem na Polskę, a brat Paweł na Europę i Grand Prix.

O pięć lat starszy Paweł też jeździł w Stali, ale po upadku i poważnej kontuzji w 2011 roku wycofał się z żużla. Jest w parkingu prawie na każdych zawodach, krząta się przy motocyklach z tatą i kolegą Sewerynem, którego Zmarzlikowie traktują jak rodzinę.

Od pierwszego występu na minitorze minęło kilkanaście lat. Bartek upewnił się, że motory to jego pasja, a po zawodach woli las i ryby niż dyskoteki. - Wakacje? Byłem ostatnio dwa tygodnie w Australii, gdzie obroniliśmy młodzieżowe mistrzostwo świata w drużynie i mi wystarczy - to cały Bartek. - Zaraz po powrocie wyjechałem na tor motocrossowy, który tata wyszykował mi niedaleko domu. Czemu nie spróbuję czegoś innego? A po co zmieniać jak lubię to, co robię, doceniam co mam. Żużel i motory wciągnęły mnie całego, razem ze swoimi jasnymi, ale i ciemnymi stronami. Będę robił wszystko, aby mnie nie zmienił. Nie wolno zaśmiecać sobie głowy, gdy i tak nie wiesz, co za chwilę ciebie spotka. A relaks mam na rybach, gdzie i sarenkę czy dzika można spotkać. Polecam każdemu, nie ma lepszego sposobu na wyciszenie.

Wyczekiwane urodziny

Kwiecień 2011 rok. Mecz z Unią Leszno, zwycięstwo aż 57:33. Nikt tak nie zlał leszczynian przez pięć lat. Debiutant Zmarzlik zaczął od trójki, wygrał swój pierwszy ligowy wyścig w karierze. - Nie lubiłem tych pierwszych biegów - wspomina. - Po prezentacji musieliśmy szybko zbiec do parkingu i od razu na tor. Cieszyłem się, gdy zmieniono drabinkę i później zawody zaczynali starsi koledzy, była szansa, aby jeszcze ich podpatrzyć. Z Unią ostatecznie zdobyłem 4 punkty. Pamiętam, że byłem rozczarowany, bo w tych debiutanckich spotkaniach parę wyścigów zawaliłem.

Pierwszy mecz o złoto w 2014 roku. w Lesznie miał jednego bohatera: 19-letniego Bartka Zmarzlika. Po takich meczach, zaczynają się porównania do legend Stali. - Było też zero, ale to moja wina. Będziemy pracować, aby były same trójki, ale i tak chyba było nieźle - podsumował swój fenomenalny występ Zmarzlik. A potem był rewanż na "Jancarzu" i mistrzostwo. - Jakoś te 31 lat do mnie nie docierało, bo przecież nic z tamtych czasów nie pamiętam. Jasne, że poznałem historię wielkiej Stali. Teraz trzeba wierzyć, że już Gorzów na taką jazdę swojej drużyny nie będzie czekał aż tyle.

W 2015 roku, w piątym sezonie startów jako junior, Zmarzlik został liderem Stali. W PGE Ekstralidze, najlepszych żużlowych rozgrywkach na świecie, skuteczniejsi od niego byli tylko Jarosław Hampel, Brytyjczyk Tai Woffinden i Greg Hancock. - To co robi Bartek razem ze swoim teamem i rodziną jest świetnie pomyślane - mówił Rafał Dobrucki, z młodzieżowej biało-czerwonej kadry. - To jest przyszły medalista najważniejszych żużlowych zmagań - dodał Marek Cieślak, trener pierwszej reprezentacji.

Wypadek

Na początku września 2012 roku młodzi Polacy zostali w Gnieźnie drużynowymi mistrzami świata. 17-letni Zmarzlik też dostał złoto, ale nie dokończył tych zawodów po kraksie w 19. wyścigu. Rosjanin Andriej Kudriaszow na drugim okrążeniu uderzył w stalowca. Bartek sam nie podniósł się z toru, ze stadionu wywiozła go karetka. Wtedy nie miał szczęścia. Jakby zło na niego czyhało. Przed makabrycznym wypadkiem dwa razy uczestniczył w kraksie.

Zmarzlik złamał kość uda, fatalnie, z przemieszczeniem. Kilka miesięcy wracał do zdrowia. - W domu to od razu wszystko zaczęło się goić dwa razy szybciej - wspomina żużlowiec. - Los szybko mnie doświadczył poważną kontuzją. Ostatnia przykra historia z Darcy Wardem, jego poważny wypadek, tylko nam przypomina, że do sportu, który uprawiamy trzeba podchodzić z pokorą. Dlatego nie snuję wielkich planów, a staram się sumiennie pracować, zadbać o wszystko tu i teraz. Stając pod taśmą nie zakładam, że wygram, bo każdy chce tego samego. Puchary, medale, nagrody podniosę z toru wtedy, gdy będzie mi to dane.

Złote Pardubice

Takiego żużlowego mistrza Gorzów jeszcze nie miał. - Do taśmy podjeżdża nowy mistrz świata juniorów! - krzyczał spiker zawodów w Pardubicach przed 16. wyścigiem. Zmarzlik już w parkingu odbierał gratulacje. Obok niego tata Paweł, brat Paweł, Seweryn, mama, dziewczyna... - Każda z bliskich mi osób ma część tego złota. Wiem ile team włożył w to wszystko roboty, abyśmy szczęśliwie dojechali na to podium - mówił Bartek. - Dziękuję wszystkim. Marzyłem o tym... No właśnie, od kiedy? Chyba właśnie od małego, gdy pierwszy raz wsiadłem na motocykl i jeszcze długo nie chcę z niego zsiadać.

Po udanej bitwie na szampany i zdjęciach ze swoją ekipą, bliskimi i sponsorami, 20-latek nie poszedł pakować się do busa, na nic zdały się nawoływania czeskiego oficjela, że teraz powinien pójść z nim na konferencję prasową. - Teraz to najważniejsi są kibice - odpowiedział Zmarzlik z groźną miną. Zabrał puchar z medalem i ruszył wokół stadionu.

- Czy ty wiesz, że w koszulkach teamu Zmarzlika spotkaliśmy dziś nie tylko Polaków, ale także Czechów, Niemców i jednego Anglika? - zapytaliśmy.

- O, nie wiedziałem, to miłe - odpowiedział Bartek. - Znaczy, że tu też mnie znają. To dla nich też jest to złoto, bo wsparcie fanów jest najważniejsze. Uwielbiam się ścigać, kocham wsiadać na motor, ale robię to też dla nich, czuję jak mnie niosą. Bez tych żółto-niebieskich czy biało-czerwonych trybun to nie miałoby większego sensu.

Gdy jego ekipa odjeżdżała ze stadionu, fani wciąż bawili się w najlepsze na pikniku. - Niech ten chłopak tylko jeździ cało i zdrowo. Da nam wkrótce jeszcze więcej frajdy, może mamy to szczęście, że urodził nam się kolejny mistrz ze Stali Gorzów, Edward Jancarz czy Zenon Plech naszych czasów? - słyszeliśmy od kibiców z Gorzowa i innych miast i krajów.

A wy nie chcecie sięgać marzeń?

30 sierpnia 2014 roku Zmarzlik miał 19 lat i 14 dni. Wtedy zachwycił nim się żużlowy świat, bo w domu w Gorzowie został najmłodszym zwycięzcą rundy Grand Prix.

- Wróciłem do domu, wykąpałem się i wszystkie wyścigi jechałem w głowie jeszcze raz - opowiadał Bartek. - Uśmiechałem się sam do siebie i przyznam, że nawet się wzruszyłem. Minęło jednak parę godzin i wróciła normalność. W sporcie nie wolno spoczywać na laurach.

Z wysokości trybun jego zwycięstwo obserwował Tomasz Gollob. - To jest człowiek, któremu bardzo wiele zawdzięczam. Najpierw jako dzieciak marzyłem, aby go dotknąć. Przeżywałem, gdy kiedyś wziął mnie na kolana, a potem udzielił mi mnóstwa rad. Potem jeździliśmy w parze. Cały czas mogę do niego zadzwonić z pytaniem, on mi nie odmówi - opowiadał Zmarzlik.

- Jak zagrali Mazurka Dąbrowskiego to łezka się w oku znów zakręciła - wspominał Gollob. - Jak widać, mogę odchodzić z tej rywalizacji w spokoju, bo mamy bardzo zdolną młodzież, Bartek już potrafi u siebie wygrywać ze wszystkimi, najlepszymi na świecie. Ten trudny tor Stali kreuje mistrzów. Mnie też w 2010 roku, gdy ścigałem się w barwach Gorzowa, poniósł do złota. Nie wiem, czy Bartek zostanie mistrzem, bo tego nikt nie wie. Jeśli nadal będzie tak pracowity, tak zacięty i tak waleczny, to nie ma przed nim granic.

30 kwietnia 2016 roku. Ten dzień dopiero przed nami. Zmarzlik w Krsko w Słowenii pierwszy raz pojedzie w cyklu Grand Prix jako stały uczestnik rywalizacji o mistrza świata. Wywalczył sobie ten wielki sukces w GP Challenge w Rybniku. Ma niespełna 21 lat, wciąż jest juniorem. I jak przyznaje - na GP go dziś jeszcze nie stać. Ale wielu już teraz widzi go w jednej z wiodących ról. Wyniki GP 2016 można typować u bukmacherów. Według nich Bartek w wyścigu o mistrza świata jest czwarty w kolejce, tylko za trójką medalistów z 2015 roku.

Plastron Jancarza

3 kwietnia na gorzowskim stadionie odbędzie się Memoriał Edwarda Jancarza. "Eddy" zmarł tragicznie w 1992 roku. W Gorzowie ma swój pomnik, ulicę, stadion swojego imienia. 30 lat temu przejechał swój ostatni wyścig, a na mecie przekazał plastron 18-letniemu Piotrowi Świstowi. - To było coś wyjątkowego, tamte obrazy cały czas stoją mi przed oczami - wspomina Świst. - Pomyślałem sobie, że sztafeta pokoleń jest Stali potrzebna, teraz pałeczkę przekazuję Zmarzlikowi. Dostanie plastron, ten od Jancarza. Takie zakładali wychowankowie Stali - mówi Świst.

- Jancarz, Świst, kibice o nich wiedzą wszystko. Pierwszy skończył jeździć, gdy jeszcze nie było mnie na świecie, pana Piotra podziwiałem jako dzieciak, choć moim idolem stał się Tomasz Gollob. Do zobaczenia 3 kwietnia - kończy Zmarzlik.

Więcej o: