Sport.pl

Elektryczne derby na remis. Stal nadal liderem [DERBOWA GALERIA]

Po bardzo dobrej pierwszej połowie i słabszej drugiej, gdzie byliśmy mniej skuteczni, a gospodarze przede wszystkim z kontry odrobili wszystkie straty, piłkarze ręczni Stali Gorzów remisują z Zewem w Świebodzinie 23:23. - To był mecz godnych siebie rywali, z gorącą publiką. Święto lubuskiego szczypiorniaka, z którego wychodzimy obronną ręką, bo mamy w dwumeczu lepszy bilans od Zewu i prostą drogę do zachowania pozycji lidera do końca rozgrywek - powiedział Mateusz Stupiński, zdobywca dziewięciu goli dla gości, bezbłędny z rzutów karnych.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

To już taka tradycja, że przed meczem słyszymy dyskusje: o co właściwie w tych wielkopolskich rozgrywkach gramy. W Świebodzinie głosy były różne, skrajne. Z jednej strony usłyszeliśmy, że z tej trzeciej ligi, nawet jako zwycięzcy, drugiej ligi nie zobaczymy i od połowy kwietnia mamy walczyć w rozgrywkach lubuskich. Inny głos był taki, że trzeba to wygrać i zgłaszać się do baraży, bo awans nie jest bezpośredni, a właśnie będą potrzebne dodatkowe mecze. - W takiej sytuacji dla nas najważniejszy powinien być cel sportowy i zajęcie pierwszego miejsca - powiedział trener Stali Janusz Szopa. - Mam nadzieję, że gdy my w trzech ostatnich kolejkach zapewnimy sobie zwycięstwo w lidze wielkopolskiej, wszystko będzie już jasne. Najpierw jednak niczego nie wolno nam przegapić. Po cennym punkcie wyrwanym na boisku Zewu, który jest dla nas jak wygrana, musimy jeszcze przypilnować dwóch spotkań w domu i skutecznie powalczyć w Środzie Wielkopolskiej, gdzie zbierająca punkty Polonia na pewno nie ułatwi nam zadania.

W Świebodzinie na początku przegrywaliśmy 0:2, aby w tym momencie na długo przejąć kontrolę nad tym spotkaniem. Gospodarze cały czas indywidualnie pilnowali Mariusza Kłaka, ale niewiele im to dało. Gdy tylko byliśmy konsekwentni, rósł nasz dorobek bramkowy. Znakomite zawody rozgrywał Łukasz Bartnik, który super rozdzielał piłki do kolegów. Stalowców można było zatrzymać tylko faulami, a Mateusz Stupiński przy sześciu rzutach karnych (osiem jego bezbłędnych prób z 7 metrów w całym spotkaniu) ani raz nie pomylił się. - Nareszcie było kawałek meczu, jeszcze nie zdarzyło się, abyśmy w tym sezonie grali na wyjeździe przy takiej publice - opowiadał gorzowski skrzydłowy. - Karne rzucałem już w Ostrowie, także taka atmosfera to nie była dla mnie pierwszyzna. Szkoda, że inicjatywy nie udało nam się utrzymać do końca, trzeba przyznać, że Zew też walczył bardzo ambitnie. Mieliśmy wywieźć tu minimum remis i to mamy w garści. Bardzo się cieszę.

Darkowi Śramkiewiczowi zapisali w protokole tylko dwie bramki, a przecież on do siatki gospodarzy trafił cztery razy. Po pięknej asyście od Bartnika, lobem z prawego skrzydła, z drugiej linii, także po indywidualnych akcjach. Do przerwy wygrywaliśmy 14:11.

20-latek Krzysztof Nowicki już w pierwszej połowie był świetny. W decydujących akcjach drugiej części przeszedł jednak samego siebie. Nie dał się pokonać z rzutów karnych, wybronił kilka akcji sam na sam. W końcu usłyszał z naszej ławki rezerwowych, gdzie zawodnicy Stali bili mu brawo na stojąco: tak się ucisza halę!

Mamy między słupkami kolejną, gorzowską perełkę, o tę pozycję nie musimy się martwić. Krzysiu jak zwykle skromnie przyznał, że taka jest jego robota, ale pozostali stalowcy doskonale wiedzieli komu pierwszemu trzeba podziękować za ten remis w Świebodzinie. - Krzysiek już parę razy ratował nam skórę i dziś znów to zrobił, był naprawdę wielki, jego interwencje w paru sytuacjach były po prostu fenomenalne - chwalił kolegę z drużyny Mateusz Stupiński. - W ostatniej akcji meczu, gdzie gospodarze mieli jeszcze sześć sekund na zdobycie gola, też odbił piłkę, choć przed chwilą przyznał mi się, że w ogóle jej nie widział, dostrzegł ją dopiero w ostatniej chwili. Narobiliśmy sobie bałaganu, bo przestaliśmy trafiać. Sobie też wypominam dwa rzuty, z których choć jeden musiałem zamienić na bramkę, ale źle wybrałem. Przestrzelonych "setek" było więcej i zamiast zabrać rywalom tlen, my pozwoliliśmy wrócić im do gry.

- W pewnym momencie, zamiast odskoczyć na cztery gole, zmarnowaliśmy kilka okazji i zrobił się wynik w okolicach remisu, wiedziałem już, że czeka nas gorąca końcówka - opowiadał trener Janusz Szopa. - Może i trzeba było dziś wcześniej, więcej rotować składem, zachować więcej sił na drugą część. Teraz już można tylko wyciągnąć wnioski. Okazje mieliśmy, ale goli nie, a Kamil Nogajewski, z którym miałem okazję w przeszłości pracować przez parę sezonów, pokazał jak szybki jest w kontrze. Dobrze, że z golami włączył się Mariusz Kłak, a Krzysiu szalał w bramce.

Elektryczne derby skończyły się szarpaniną przed ostatnią akcją spotkania. Ta sytuacja tylko pokazała jak obie strony bardzo chciały w tym pojedynku wygrać. Co z tego, że to jest tylko czwarty poziom rozgrywkowy. - Dla mnie, mającego wspomnienia z ekstraklasy, żadna różnica. Pokazaliśmy dziś z Zewem kawał piłki ręcznej, fani na pewno nie byli zawiedzeni, a że było trochę nerwowo? Przecież stawka spotkania była naprawdę wysoka. Liczę, że już za chwilę pokażemy w Gorzowie drugą ligę szczypiorniaka, a potem jeszcze coś więcej. Być może spotkamy się tam ze Świebodzinem. Takie mecze co tydzień? Nie mam nic przeciwko, wtedy na pewno na trybunach trudno będzie znaleźć wolne miejsce. Oczywiście jeszcze przed nami i klubem masa pracy, abyśmy mogli dalej wygrywać. Myślę jednak, że pokazujemy w tym sezonie spory potencjał i wiele entuzjazmu. Gorzów zasługuje na fajną piłkę ręczną, a my chcemy ją współtworzyć - zakończył Mateusz Stupiński.

ZEW ŚWIEBODZIN - STAL GORZÓW 23:23 (11:14)

STAL: Nowicki - M. Stupiński 9, Śramkiewicz 4, Kłak 4, Bartnik 3, Patalas 2, K. Stupiński 1, Rzewiński, Ławniczak, Gąsiorowski, Stasiak, Kubacki.

1. Stal Gorzów1525478:371
2. Zew Świebodzin1525462:339
3. Start Konin1418388:385
4. Tęcza Kościan1417356:335
5. Nielba II Wągrowiec1415404:386
6. Polonia Środa Wlkp.1413376:403
7. Salus Przedecz1412386:402
8. Spartakus Buk1411339:360
9. Hagard Strzałkowo146342:395
10. Warta Pyzdry140304:459
Więcej o: