Sport.pl

Stal na torze, ale jeszcze nie w domu. "Trudno planować, aby sezon był gorszy"

Jak zwykle o tej porze roku żużlowcy przede wszystkim ścigają się z pogodą. Gorzowianie mieli dziś pierwszy raz trenować w domu, ale po wtorkowych opadach deszczu otwarcie sezonu przy Śląskiej zostało przełożone na czwartek. Stalowcy mają już jednak za sobą pierwsze jazdy. - Jesteśmy też po udanym spotkaniu w górach, gdzie porozmawialiśmy sobie o celach na sezon 2015 - powiedział prezes mistrza Polski Ireneusz Maciej Zmora.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Wiosenne prace trwają na gorzowskim torze od kilkunastu dni. Została założona nowa, dmuchana banda, dosypywano też suchej nawierzchni. Na aurę nie ma jednak rady. Po pierwsze: o tej porze roku, na progu sezonu, gdzie najważniejsze jest rozjeżdżenie, tor przede wszystkim musi być bezpieczny.

- Nie mamy zamiaru robić niczego na siłę, tym bardziej że do początku kwietnia zawodnicy mają zaplanowanych sporo startów, a więc przygotowania powinny przebiec bez większych przeszkód - opowiadał trener Stali Piotr Paluch. - My już mamy mocne wejście w sezon za sobą. Skorzystaliśmy z dobrych warunków i odbyliśmy kilka sesji treningowych w niemieckim Wittstocku. Udało się tam nawet pościgać spod taśmy. W treningach uczestniczyli Piotrek Świderski, Bartek Zmarzlik, Tomek Gapiński, Adrian Cyfer, Rafał Karczmarz i Łukasz Kaczmarek. Z obcokrajowcami też nie ma problemu, bo również ćwiczą na zagranicznych torach, a Krzysiek Kasprzak jeździł w Ostrowie. Czekamy na poprawę warunków w domu, chcielibyśmy w weekend odjechać sparing. Wiadomo, że do Grudziądza nie jedziemy, ale w niedzielę beniaminek ma przyjechać do nas.

Żużlowcy w Gorzowie jeszcze nie jeżdżą, a więc była okazja wrócić jeszcze do krótkie obozu integracyjnego stalowców w Karpaczu. - Każdy z zawodników ma swój sprawdzony, zimowy plan przygotowań do sezonu, ćwiczy indywidualnie lub w klubie, jest cały czas monitorowany, a więc organizowanie wspólnych wyjazdów treningowych w marcu nie ma większego sensu - opowiadał Ireneusz Maciej Zmora. - Jeszcze chwilę temu inni dziwnie się spoglądali na nasze krótkie spotkania integracyjne, a teraz nie organizują obozów wcale albo wzorują się na nas. Uważam, że taka integracja jest jak najbardziej wskazana. Zawodnicy, których na przyjazd do Karpacza nie trzeba było namawiać, mają okazję wymienić się spostrzeżeniami przed sezonem, mieli także do dyspozycji cały zarząd. Była więc okazja, aby porozmawiać o problemach, we własnym gronie wyrzucić to, co leży na wątrobie, aby startować do kolejnych wyzwań ze spokojną głową. Cele na 2015 rok? To był trudny temat po wyjątkowym mistrzowskim sezonie. Przecież złoto wróciło do Gorzowa po 31 latach i ciężko teraz planować, aby kolejne rozgrywki były gorsze. Spróbujemy iść sprawdzoną drogą. Nie wywieramy na zawodnikach wielkiej presji. Niech dają z siebie wszystko, walczą skutecznie i bezpiecznie. W ten sposób niech dojadą do fazy play-off. Czołowa czwórka to jest właśnie nasz cel, a potem jeszcze raz usiądziemy przy stole i porozmawiamy o tym, co może się wydarzyć. Bylebyśmy byli zdrowi, to w żużlu kluczowa sprawa - zakończył prezes Stali.

Pamiątkowa tablica dla jeszcze jednego mistrza ze Stali [ZDJĘCIA]


Więcej o: