Sport.pl

Stalowcy w domu: lekko, łatwo i przyjemnie po raz piąty [ZDJĘCIA]

W swojej hali gorzowscy piłkarze ręczni nie mają sobie równych. Grają i wygrywają widowiskowo, z coraz większym polotem. - Do domu wrócimy dopiero w marcu, mam jednak nadzieję, że na trzech wyjazdach z rzędu potwierdzimy rosnącą wartość naszego zespołu - powiedział trener Stali Janusz Szopa.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Zespół ze Środy Wielkopolskiej ostatni raz w tym spotkaniu doprowadził do remisu w 6. minucie. Za chwilę jednak czwartą bramkę dla stalowców dorzucił Darek Śramkiewicz, piątą z drugiej linii Łukasz Bartnik, a szóstą z kontry Maciej Bałdyga. Choć wygrywaliśmy, to właśnie początek był w wykonaniu gorzowian trochę niewyraźny. Brakowało większego poświęcenia i skupienia w obronie. Jakby wydarzenia na boisku determinowało to, co działo się w ataku, gdzie nasi zawodnicy nabierali rywali nawet na najprostsze zwody i z dużą łatwością zdobywali kolejne gole. - Trzymając podstawowy skład, pewnie rzucilibyśmy grubo ponad 40 goli, a nasza przewaga byłaby znacznie większa, ale w takich spotkaniach nie o to chodzi - mówił trener Janusz Szopa. - Dostali dziś sporo minut nasi rezerwowi i myślę, że nieźle je wykorzystali. Liderzy też udowodnili, że są w stanie ciągnąć ten zespół do ważnych zwycięstw.

Najefektowniejsze akcje przeprowadzał Mateusz Stupiński, u którego już tylko orteza na kolanie przypomina, że lewoskrzydłowy Stali ma za sobą poważną kontuzję i wiele miesięcy rozbratu z boiskiem. Spokojny powrót do gry na trzecioligowym poziomie to dla niego idealna sprawa. Tutaj rywale też się starają, próbują zastopować każdy atak i trzeba pokazać naprawdę spory kunszt, aby skończyć jedną czy drugą akcję w takim stylu jak w sobotę czy we wcześniejszych pojedynkach. - Polonia nie grała źle. Widzieliśmy, że to jest przyzwoity zespół, którego w rewanżu na wyjeździe na pewno nie można zlekceważyć - ocenił Szopa. - Mateusz, jego starszy brat Krzysiek, Łukasz Bartnik, Mariusz Kłak, Darek Śramkiewicz, a także Krzysio Nowicki między słupkami wiele razy pokazali, jakie drzemią w nich możliwości. Nasza głowa w tym, aby dołączyli do nich kolejni i wygrali dla Gorzowa wiele ważniejszych i bardziej zaciętych meczów niż ten dzisiejszy. Powtórzę jednak, że rywal nie był najgorszy. Po prostu nasza wartość rośnie, a hala przy Szarych Szeregów ma być twierdzą.

Do domu stalowcy wrócą dopiero 8 marca. Do tego czasu skończą pierwszą rundę i zaczną rewanże. Zagrają kolejno w Buku, Strzałkowie i Przedeczu. - Liczymy na trzy zwycięstwa i okazałą już serię sukcesów z rzędu. Nie wolno nam jednak spocząć na laurach, bo wyjazdy to zawsze o wiele trudniejsze wyzwanie, a w piłce ręcznej szczególnie specyficzne, gdzie gospodarze czasami potrafią bardzo zaskoczyć - zakończył gorzowski szkoleniowiec.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



STAL GORZÓW - POLONIA ŚRODA WLKP. 36:22 (20:11)

STAL: Nowicki, Leśniak - M. Stupiński 9, Bartnik 8, Śramkiewicz 4, K. Stupiński 4, Bałdyga 3, Kłak 2, Ławniczak 2, M. Rafalski 2, Chudy 2, Hruszowiec, Maciuk, Chruszczyk.

Więcej o: