Sport.pl

Dziewczyny ze Stali, czyli nie tylko taniec pod taśmą [WIDEO, ZDJĘCIA]

Karolina chce zostać lekarzem, Klaudia studiuje prawo, Ewelina zaczęła właśnie studia na Politechnice Warszawskiej. Co łączy te dziewczyny? Żużel i Stal Gorzów.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Klub żużlowy z naszego miasta ogłosił dodatkowy nabór na podprowadzające. Ostatni casting odbył się na początku ubiegłego roku, wtedy wybrano siedem dziewczyn i ta grupa ma zostać uzupełniona. Do 15 grudnia wszystkie chętne mogły przesyłać swoje zgłoszenia. Konkurs będzie przebiegać dwuetapowo. Na początek dziewczyny wezmą udział w sesji fotograficznej, następnie kibice będą oddawać swoje głosy na, ich zdaniem, najlepsze kandydatki.

Wymagania? Podprowadzająca powinna być młoda i energiczna, otwarta na nowe wyzwania i gotowa do działania. Powinien ją "kręcić warkot motorów", "zapach żużla" i oczywiście musi "kochać żółto-niebieskie barwy". Bo musi zadeklarować przywiązanie do Stali Gorzów, a dla podprowadzających bycie częścią Stali to bardzo ważna sprawa.

Przekonać rodziców do żużla

Klaudia Sozańska nie wierzyła, że mogłaby zostać podprowadzającą. Wysłała swoje zgłoszenie i całkiem o tym zapomniała. Nagle telefon i zaskoczenie: przeszła pierwszy etap. Optymizm trochę opadł, gdy zobaczyła, jak duża jest konkurencja. Stwierdziła, że szanse są nikłe i dalej nie ma co się starać. Znajomi jednak przekonywali, by spróbować. Przecież nic nie traci. Wzięła więc udział w sesji zdjęciowej i teście sprawności fizycznej na zajęciach zumby. Oba etapy przeszła pomyślnie. Przed nią była jeszcze sesja zdjęciowa na basenie.

ZOBACZ WIDEO: Kandydatki na podprowadzające Stali podczas zabawy na basenie Słowianki



- Od tamtej chwili cały konkurs miał już formę zabawy, nie czuło się rywalizacji. W miłej atmosferze, w coraz mniejszym gronie dotarłyśmy do finału, w którym była rozmowa z jury. Najbardziej stresowałam się rozmową z doświadczoną już podprowadzającą, która później odgrywała rolę naszej trenerki. Jednak po ogłoszeniu wyników cały ten stres już opadł, a ludzie, dla których czułam ogromny respekt i przed którymi się stresowałam, okazali się bardzo mili - opowiada Klaudia Sozańska.

Karolina Kalembkiewicz żużlem interesowała się od dawna i marzyła o tym, żeby kiedyś nie tylko kibicować. Kiedy przeczytała ogłoszenie o castingu, była w siódmym niebie! Rodzice oczywiście nie byli zachwyceni. Woleli, aby ich córka zajęła się jedynie nauką.

- Jako podprowadzające musimy się znać na żużlu, przynajmniej trochę. Z każdym kolejnym meczem wiem coraz więcej i to jest fascynujące. W naszej pracy nie można nie lubić tego sportu. Zresztą nawet się nie da nie kochać. Wzbudza tak wielkie emocje, że prędzej czy później każdy się w nim zakochuje. Poza meczami uczestniczymy również w piknikach, bankietach, różnych promocjach jako hostessy. Żużel jest więc ciągle obecny - mówi Karolina.

Rodzice Klaudii Sozańskiej również byli nastawieni sceptycznie. Nie sądzili, że córce uda się dojść tak daleko. Jednak to właśnie samozaparcie i chęć osiągnięcia celu zmotywowały ją do walki. A rodzice, widząc sukcesy w kolejnych etapach, coraz bardziej przekonywali się do jej decyzji.

- Gdy już zostałam podprowadzającą, tata zaczął jeździć razem ze mną na mecze i interesować się światem żużla. Nie opuszcza żadnych zawodów, kiedy występuję. Z czasem pokazał mi, że jest ze mnie dumny i cieszy się razem ze mną. Kilku moich przyjaciół zaraziłam pasją do żużla i miłością do Stali - opowiada Klaudia.

Wysokie obcasy na żużlu

Kibice widzą je podczas meczu na stadionie. To już efekt, który poprzedziły solidne przygotowania. - Przed sezonem musimy poświęcić na to trochę czasu. Mamy do opanowania kilka układów tanecznych, które muszą być wykonane bardzo równo. A inne wyrzeczenia? Ze względu na stroje muszę dużo chodzić na siłownię, bo uwielbiam słodycze - mówi Karolina Kalembkiewicz.

Pogodzić naukę i obowiązki podprowadzającej nie jest łatwo. Klaudia Sozańska mieszka w Szczecinie, studiuje na drugim roku prawa na Uniwersytecie Szczecińskim. - Na początku musiałam zmieniać swój grafik zajęć i poświęcić się treningom, aby dobrze opanować układy taneczne oraz oswoić się z różnymi zadaniami należącymi do podprowadzającej. Zmieniałam godziny zajęć na uczelni, aby móc spokojnie dojechać do Gorzowa wieczorem na trening - mówi.

Samo występowanie na stadionie nie jest takie łatwe, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka. - Na torze nie słychać muzyki, a wszystko musimy wykonywać równo. Oprócz tego musimy się dobrze prezentować, uśmiechać się, a przede wszystkim wskazywać zawodnikom właściwy tor do startu. Funkcja podprowadzającej to zwykle przyjemność, choć czasem pogoda nie sprzyja, jest zimno, pada deszcz. No i... buty na wysokim obcasie - mówi Ewelina Możejko.

Klaudia Sozańska nigdy nie była fanką szpilek, a chodzenie w nich zawsze wymagało od niej sporo wysiłku. Wysokie obcasy to jednak nieodzowny atrybut podprowadzającej. Trzeba więc było potrenować.

- Chodziłam na szpilkach, gdzie tylko mogłam, również testowałam różne nawierzchnie, bo chodzenie po torze żużlowym w szpilkach bardzo różni się od zwykłego chodzenia po chodniku lub w domu po podłodze. Ćwiczyłam też na trawie i to mi bardzo dużo dało. Chodzenie na obcasach już nie jest dla mnie problemem, poczułam się pewniej i to wiązało się z tym, że zaczęłam częściej pokazywać się na torze - mówi Klaudia.

Jak ryby w wodzie

Pierwszym występom zawsze towarzyszy spory stres. Szczególnie gdy trzeba wyjść przed tysiącem kibiców w skąpym stroju. - Strasznie się krępowałam. Moimi głównymi kompleksami są brzuch i boczki, a akurat to jest odsłonięte. To była jednak kolejna motywacja, aby coś zmienić. Przez występy i pokazywanie się publiczne jestem narażona na komentarze ze strony kibiców. Niektóre były miłe, ale zdarzają się też bardzo niepochlebne. Postanowiłam więc z początkiem pracy w Stali zmienić nie tylko sposób chodzenia, lecz także swoje ciało. Teraz mogę się pochwalić, że jest mnie mniej o 10 kilogramów - mówi Klaudia Sozańska.

Po kilku występach dziewczyny czuły się już jak ryby w wodzie. Wielką przyjemność sprawia im obserwowanie tego całego zamieszania od środka. Dziewczyny dzięki swojej pracy stały się również rozpoznawalne na ulicy.

- To miłe uczucie, gdy ktoś chce porozmawiać i po prostu choć trochę cię poznać. Czuję wtedy, że to, co robię, nie jest ludziom całkiem obojętne - mówi Klaudia.

Oczywiście zdarzają się również niedwuznaczne propozycje, ale rzadko są one bezpośrednie. Dziewczyny jednak się tym nie przejmują.

- Ludzie są różni i opinie na temat podprowadzających też są różne. Niektórzy panowie mają mylne wyobrażenie o naszym zawodzie. Częściej różne propozycje zdarzają się na portalach społecznościowych, ale na żywo też nie są nam obce - dodaje Klaudia.

Nie tylko żużel

Ich życie to jednak nie tylko Stal, nie tylko żużel.

Karolina Kalembkiewicz od 13 lat tańczy w zespole tańca ludowego Mali Gorzowiacy, tańczy także towarzysko, do tego uwielbia jazdę konną i modeling. Za rok chciałaby rozpocząć studia medyczne.

- Dzięki byciu podprowadzającą poznałam wielu ciekawych ludzi, otworzyło się przede mną kilkoro drzwi, więc tak, ta funkcja zmieniła kilka rzeczy w moim życiu. Planuję zostać lekarzem, chociaż jeszcze nie wiem, jaką specjalizację wybrać. Na razie jest to mój najważniejszy cel i będę do niego dążyć - mówi.

Klaudia Sozańska ma kilka męskich upodobań. Uwielbia strzelać z wiatrówki do celów. Poza tym kocha oglądać mecze piłki nożnej i brać udział w różnych motoryzacyjnych wydarzeniach. Uwielbia także jeździć na nartach i łyżwach.

- Staram się aktywnie spędzać czas z przyjaciółmi, wybierając się na długie wycieczki rowerowe lub rolki. Moją taką cichą pasją jest też kryminalistyka. Dlatego poszłam na prawo. Uwielbiam rozwiązywać jakieś przypadki dotyczące prawa karnego lub uczestniczyć w rozprawach sądowych dotyczących postępowania karnego - mówi.

Poważne plany na przyszłość ma podprowadzająca Ewelina Możejko.

- Od października rozpoczęłam naukę na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Elektroniki i Technik Informacyjnych. Studia wymagają ode mnie bardzo dużo pracy, ale mam nadzieję, że za trzy lata zostanę inżynierem, a za pięć lat będę już magistrem - planuje.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Co dała im praca dla Stali Gorzów? - Przede wszystkim stałam się bardziej zaradna. Zyskałam pewność siebie, zmieniłam swoje nawyki żywieniowe i poprawiłam aktywność fizyczną. Myślę, że ta funkcja zmieniła mnie z niepewnej siebie dziewczynki w dojrzałą kobietę. Czasami sama nie mogę uwierzyć w to, jak dzięki Stali w jeden rok zmieniło się moje życie.

Warkot je kręci

Obecne podprowadzające na stadionie czują się już pewnie. Ale niedługo przed podobnymi wyzwaniami staną nowe dziewczyny. Ewelina Możejko wie, jaka powinna być idealna podprowadzająca.

- Musi lubić żużel, a przede wszystkim znać jego zasady. Podczas meczu musimy korzystać z programu zawodów, żeby wiedzieć, z jakim kolorem parasolki wyjść na tor, co zrobić w momencie upadku zawodnika lub jego zmiany. Oprócz tego idealna podprowadzająca to taka, którą kręci warkot motorów, lubi zapach żużla i czuje ducha rywalizacji, a najlepiej, żeby była fanką drużyny - wyjaśnia.

Między wszystkimi podprowadzającymi panuje bardzo dobra atmosfera. Lubią się i starają się wzajemnie wspierać. Z pewnością więc nowe podprowadzające będą mogły liczyć na ich pomoc. A kto dołączy do drużyny dziewczyn Stali? O tym przekonamy się już wkrótce.

Więcej o: