Sport.pl

Ta Stal jest z innej ligi. "Jak najszybciej uciekajmy wyżej" [ZDJĘCIA]

Czy spodziewaliśmy się właśnie takiego powrotu seniorskiej drużyny piłki ręcznej w Gorzowie? Tak, patrząc na sportowe CV niektórych naszych zawodników. Pierwszy skład już dziś spokojnie walczyłby w górnej części drugiej ligi. Najpierw jednak musi przetrwać sezon na dotarcie w trzeciej lidze, czyli tak naprawdę na czwartym poziomie rozgrywkowym. - Gorzów zasługuje jednak na znacznie więcej - powiedział Łukasz Bartnik, lider Stali, w łatwo wygranym meczu z Hagardem Strzałkowo 34:18.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Krzysiu Nowicki w bramce, który kilkanaście miesięcy temu przeżył wycofanie gorzowskiej drużyny seniorów z pierwszej ligi, w polu Łukasz Bartnik, Darek Śramkiewicz, Tomek Rzewiński, Mariusz Kłak... Oni od początku na inaugurację, która do hali przy Szarych Szeregów ściągnęła kilkuset ciekawych nowego rozdania widzów, pokazywali zupełnie inny poziom niż trzecioligowy. Nowicki do 40. minuty, gdzie został zmieniony, puścił zaledwie pięć goli. Goście byli bezradni wobec naszej obrony 6-0, obejrzeliśmy wiele naprawdę przednich akcji stalowców, którzy górowali nad rywalami doświadczeniem, ograniem i zaawansowaniem technicznym.

Z boku przyglądał się im 26-latek Mateusz Stupiński. Jeszcze jeden z gorzowian z przeżyciami nawet ekstraklasowymi. "Stupa" na razie nie gra, bo dochodzi do siebie po poważnej kontuzji. Występy w Stali będą dla niego wyjątkowym wydarzeniem, bo zagra z o pięć lat starszym bratem, który dziś z prawego skrzydła rzucił dwie bramki. - Fajnie, coś nowego w naszym życiu. Krzysiek skończył granie na wieku juniora, a teraz razem spotkamy się na boisku - opowiadał Mateusz. - To bardzo dobry pomysł, aby sekcja piłki ręcznej trafiła do klubu z taką marką jak Stal. Myślę, że to dla naszej dyscypliny jest duża szansa. Na dziś będziemy się sprawdzać na dość niskim poziomie, ale jak najszybciej uciekajmy wyżej. W Gorzowie powinna być co najmniej druga liga, a osobiście mam nadzieję, że powalczymy tutaj niedługo o coś jeszcze więcej. Z moim zdrowiem jest coraz lepiej, wszedłem w trening, na razie ćwiczę sam, obok boiska. Chciałbym najpóźniej za miesiąc już normalnie grać, a może na następny mecz trener weźmie mnie do składu choćby na karne?

Mimo wysokiego prowadzenia lider Bartnik cały czas trzymał nasz zespół w ryzach. Ganił za przerwaną w nieodpowiednim miejscu zagrywkę, za nieodpowiedzialne rzuty. - Większość zawodników jeszcze nie grała w zespole seniorskim, dlatego trzeba od początku uczyć ich dyscypliny - mówił 33-latek. - Oczywiście można powiedzieć, że jesteśmy dopiero w trzeciej lidze, traktować to jako zabawę, ale osobiście tak tego nie widzę. Trafiliśmy pod mocny szyld, jakim jest Stal Gorzów, a to zobowiązuje. Do porządnej gry od samego początku, do wygrywania i marszu w górę. Od teraz starajmy się budować coś bardziej profesjonalnego, a to na pewno zaowocuje w przyszłości. Znów wróci moda na piłkę ręczną, a nasz nowy klub będzie dzięki temu stać na większe wsparcie w wyższej lidze, na liczniejszą grupę sponsorów, na jakieś stypendia. Początki są obiecujące, a od tego, co robimy na boisku, jak się w to angażujemy, też wiele zależy.

Po zmianach na skład bardziej amatorski, Stal ostatecznie straciła 18 goli. - Przy takiej przewadze dałem pograć wszystkim chłopakom i te minuty potwierdziły, że trzon mamy naprawdę mocny, a pozostali też robią to z pasją, są chętni do pracy i nauki, choć muszą godzić grę z codziennymi obowiązkami - powiedział Janusz Szopa, trener gorzowian. - Tak jak już mówiłem, w tej lidze nic nas nie goni, bo i tak jeśli będzie taka wola, to o drugą ligę powalczymy gdzie indziej. Wygrywanie to jednak nasz obowiązek, zażarta walka w każdym spotkaniu. Abyśmy za każdym razem, nawet na tym poziomie, mieli tylu kibiców, którym damy fajne widowiska.

Co również zauważyliśmy na pierwszym meczu? Ludzie związani z gorzowską piłką ręczną od lat, przeżywający jej wzloty, ale i upadki, do projektu "Szczypiorniak w Stali" podchodzą z dużymi nadziejami, ale i z rezerwą. Są ciekawi, jak to długo potrwa, w jaką pójdzie stronę, czy drużyna z naprawdę sporym potencjałem od razu dostanie szansę, aby znaleźć się w poważniejszej lidze, co najmniej drugiej. Znamienna była minuta ciszy dla zmarłego trenera Piotra Gintowta, któremu nie dane było w 2013 roku dokończyć z GSPR Gorzów rywalizacji na zapleczu ekstraklasy. On pewnie byłby zadowolony, że jego ukochana dyscyplina znów ma nadzieję na ciekawsze jutro. - Jeszcze dwóch, trzech chłopaków, którzy grali dla Gorzowa na wyższym poziomie, i już teraz spokojnie byśmy sobie w drugiej lidze poradzili - stwierdził Bartnik. - Mieszkam tutaj, pracuję, także jeszcze studiuję, ale gdy tylko pojawiła się okazja, aby dalej grać w piłkę ręczną, to nie zastanawiałem się ani przez sekundę. Lubię się poruszać, utrzymać kondycję, a tu jeszcze można przeżyć coś fajnego. Trzeba mieć marzenia, a nasze jest takie, aby dla szczypiorniaka właśnie zaczęły się znacznie lepsze czasy, na dłużej. Aby ci młodzi chłopacy z UKS Miś, którzy przecież mają na koncie wicemistrzostwo Polski i pokazali przed naszym meczem swoje medale, mieli do czego dążyć, dorastać z myślą, że jest gdzie kontynuować kariery jako seniorzy.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



STAL GORZÓW - HAGARD STRZAŁKOWO 34:18 (16:5)

STAL: Nowicki, Skibiński, Leśniak - Kłak 8, Bartnik 7, Śramkiewicz 5, Rzewiński 5, Kubacki 2, K. Stupiński 2, Ławniczak 2, Rafalski 2, Gąsiorowski 1, Bałdyga, Maciuk, Chudy, Banasiak.

Więcej o: