Sport.pl

31 lat czekania wystarczy? 19-latek prowadzi Stal w Lesznie do wielkich rzeczy!

Wychowankowie przez lata napisali piękną historię gorzowskiego żużla, zdobyli dla Stali wiele prestiżowych tytułów. Na ten najważniejszy - ósme złoto drużynowych mistrzostw Polski - czekamy jednak bardzo długo, od 1983 roku. Teraz znów tytuł mamy na wyciągnięcie ręki. W pierwszym finale Enea Ekstraligi w Lesznie stalowcy przegrali jedynie 44:46. Niedziela 5 października 2014 roku może za chwilę być dla żółto-niebieskich kibiców kolejną datą nieśmiertelną...
Gorzów.sport.pl i dziennikarze "Gazety" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Edward Jancarz, Jerzy Rembas, Bogusław Nowak, Marek Towalski, Mieczysław Woźniak, Ryszard Franczyszyn... Oni przywieźli do Gorzowa ostatnie złoto 31 lat temu. "Bez pamiętania o historii, bez przywiązania do Stali i barw, bez wychowanków nie wrócimy do tamtych, najpiękniejszych czasów" - takie głosy od kibiców, którzy wiedzą, że mistrzowskiego zespołu nawet w żużlu nie da się kupić, słyszeliśmy wiele razy.

Po półfinale play-off, w którym rozbiliśmy Falubaz Zielona Góra w Gorzowie 62:28, usłyszeliśmy coś nowego: "wróciła stara dobra Stal, ze swoimi chłopakami w rolach głównych. Staleczko, idź dalej właśnie tą drogą!".

Pierwszy finał w Lesznie miał jednego bohatera: 19-letniego gorzowskiego wychowanka Bartka Zmarzlika. Po takich meczach, gdzie swój chłopak ciągnie całą resztę do wielkich rzeczy, natychmiast cisną się na usta porównania do legend ze Stali. W tym miejscu mówimy jednak: stop. Niech ten dzieciak bez presji i obciążeń bawi się żużlem, ma prawo do gorszych meczów i błędów. W zdrowiu pisz, Bartku, dalej swoją historię. Koniecznie w gorzowskich barwach.

- Na razie bliżej złota jest Leszno, bo ma dwa punkty przewagi. Zrobimy jednak wszystko, aby na swoim torze to odrobić - bardzo dobrze, że trener Stali Piotr Paluch cały czas przykłada lód do rozpalonych głów.

Ile emocji było w tym pierwszym meczu! Trzeba było rozdzielać Mateja Zagara i Krzysztofa Kasprzaka w parkingu, gdy wcześniej kapitan Stali zajechał drogę Słoweńcowi na torze, choć ten wcześniej, blokując rywali, zrobił mu miejsce na czele, obok siebie. Na szczęście podczas kolejnej narady zespołu widzieliśmy, jak obaj żużlowcy podali sobie ręce. Jedno jest pewne: obaj strasznie chcą przywieźć to złoto do Gorzowa. Stąd też te niepotrzebne dodatkowe gesty i słowa. "Taka jest ta twarda Stal, leją się, ale za chwilę kochają. I padną trupem, jeśli nie zostaną mistrzami" - to kolejna myśl, którą usłyszeliśmy po meczu w Lesznie od tych, którzy widzą w tej Stali znacznie więcej niż żużlową zbieraninę najemników.

Nie układał się ten mecz kapitanowi Kasprzakowi. Może dlatego, że na leszczyńskim torze, gdzie się wychował, koniecznie chciał się pokazać i już tutaj wyrwać złoto "Bykom"? Trzy razy mógł przyjechać z cichym bohaterem tego spotkania - Linusem Sundstromem - na 5:1! W 1. wyścigu zablokował jednak szybkiego Szweda na pierwszym wirażu, a po sytuacji w 5. biegu po prostu na parę minut zamarliśmy.

Kasprzak słabo wystartował, prowadził Sundstrom. Najlepszy w tym sezonie żużlowiec Stali zaczął jednak ścigać i mijać rywali. Gdy w końcu wysunął się na drugie miejsce, wpadł w koleinę i nie miał szans, aby się wyratować. Zaczepił przednim kołem swojego motocykla o tylne koło motoru kolegi z drużyny. Ależ ten wypadek wyglądał koszmarnie... Sekundy płynęły, szybko podjechała karetka. Krzysztof jednak wstaje! Straszne gromy rzuca pod adresem brata i ojca, niezadowolony z tego, jak spisywał się jego motocykl po dwóch wcześniejszych zwycięstwach. Z tak poważnej kraksy wychodzi praktycznie bez szwanku. - Znów złamałem kciuk. Dziękuję, Boże, że stoję. Gdy poruszałem nogami, wiedziałem, że jest nieźle - mówił stalowiec. W 8. wyścigu w końcu przywiózł z Sundstromem 5:1, ale dalej przygasł. Trudno się dziwić. Po takim dzwonie...

Trzy, trzy, trzy... I tak sześć razy. - Było też zero, ale to moja wina. Będziemy pracować, aby były same trójki, ale i tak chyba było nieźle - cały Bartek Zmarzlik. Pracuś Zmarzlik, któremu ciągle mało wygrywania dla Stali. W Lesznie wygrywał, gdy gorzowianie, choć zdążyli już pogubić na torze naprawdę sporo punktów, prowadzili 33:27. Zwyciężał także w 14. i 15. wyścigu, po trzech podwójnych zwycięstwach z rzędu odrodzonych leszczynian, po których to Unia miała sześciopunktową przewagę. Najpierw w pierwszym biegu nominowanym Zmarzlik uciekł wszystkim ze startu. W ostatnim wyścigu dnia tuż po starcie przegrywaliśmy 1:5. Bartek po krawężniku wysunął się na drugie miejsce, a potem zażarcie atakował Przemka Pawlickiego, aż w końcu też go minął. Poobijany Kasprzak dał radę Nickiemu Pedersenowi. 4:2 dla Stali i 46:44 na koniec.

Stal w Lesznie to nie był tylko Zmarzlik. Widzieliśmy, a to bardzo ważna sprawa, że każdy ze stalowców zrobił w tym spotkaniu coś pozytywnego. Sundstrom był szybki, ale na trasie miał dużo pecha, trzy zera przy nazwisku Zagara to sporo, ale i były indywidualne i drużynowe wygrane. Piotrowi Świderskiemu i Adrianowi Cyferowi zapamiętamy 7. wyścig, gdzie wszyscy typowali 5:1 dla Unii, a oni umiejętnie zablokowali pod bandą Damiana Balińskiego i przywieźli 3:3. Dzięki temu jesteśmy 15 wyścigów i 46 punktów od wymarzonego złota. Wciąż jest to bardzo trudna robota do wykonania. Dawno jednak nie byliśmy tak blisko mistrzostwa...

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



LESZNO - GORZÓW:

1. wyścig - 3:3 - Kasprzak, Pedersen, Baliński, Sundstrom;

2. wyścig - 3:3 (6:6) - Zmarzlik, Musielak, Pi. Pawlicki, Cyfer;

3. wyścig - 3:3 (9:9) - Kasprzak, Prz. Pawlicki, Zengota, Zagar;

4. wyścig - 2:4 (11:13) - Zmarzlik, Bjerre, Świderski, Musielak;

5. wyścig - 5:1 (16:14) - Prz. Pawlicki, Zengota, Sundstrom, Kasprzak (w);

6. wyścig - 3:3 (19:17) - Zagar, Bjerre, Pi. Pawlicki, Zmarzlik;

7. wyścig - 3:3 (22:20) - Pedersen, Cyfer, Świderski, Baliński;

8. wyścig - 1:5 (23:25) - Sundstrom, Kasprzak, Bjerre, Musielak;

9. wyścig - 1:5 (24:30) - Zmarzlik, Zagar, Pedersen, Pi. Pawlicki;

10. wyścig - 3:3 (27:33) - Zmarzlik, Prz. Pawlicki, Zengota, Świderski;

11. wyścig - 5:1 (32:34) - Prz. Pawlicki, Bjerre, Sundstrom, Zagar;

12. wyścig - 5:1 (37:35) - Zengota, Pi. Pawlicki, Kasprzak, Cyfer;

13. wyścig - 5:1 (42:36) - Pedersen, Prz. Pawlicki, Świderski, Zagar;

14. wyścig - 2:4 (44:40) - Zmarzlik, Pi. Pawlicki, Zagar, Zengota (d);

15. wyścig - 2:4 (46:44) - Zmarzlik, Prz. Pawlicki, Kasprzak, Pedersen (d).

PIERWSZY MECZ O ZŁOTO: FOGO UNIA LESZNO - STAL GORZÓW 46:44

FOGO UNIA: Nicki Pedersen 9 (2,3,1,3,d), Damian Baliński 1+1 bonus (1,0,-,-), Grzegorz Zengota 7+3 (1,2,1,3,d), Przemysław Pawlicki 14+1 (2,3,2,3,2,2), Kenneth Bjerre 7+1 (2,2,1,2,-), Piotr Pawlicki 6+3 (1,1,0,2,2), Tobiasz Musielak 2 (2,0,0).

STAL: Krzysztof Kasprzak 10+1 bonus (3,3,w,2,1,1), Linus Sundstrom 5 (0,1,3,1,-), Matej Zagar 6+1 (0,3,2,0,0,1), Niels Kristian Iversen - zawodnik zastępowany, Piotr Świderski 3+1 (1,1,0,1,-), Adrian Cyfer 2 (0,2,0), Bartosz Zmarzlik 18 (3,3,0,3,3,3,3).

PIERWSZY MECZ O BRĄZ: SPAR FALUBAZ ZIELONA GÓRA - GRUPA AZOTY UNIA TARNÓW 47:43

FALUBAZ: Aleksandr Łoktajew 6 (3,t,-,3), Jarosław Hampel 10+2 bonusy (2,2,3,1,2), Andreas Jonsson 9+2 (2,3,1,2,1), Krzysztof Jabłoński 7+1 (3,0,2,2,0), Piotr Protasiewicz 9+1 (3,1,2,2,1), Alex Zgardziński 1 (1,0,0), Kamil Adamczewski 5+1 (3,2,0,0,0)

UNIA: Greg Hancock 9 (1,2,3,0,3,0), Janusz Kołodziej 2+1 (0,1,1,-), Artiom Łaguta 12+2 (0,2,2,3,2,3), Krzysztof Buczkowski 6+1 (1,3,1,1,-), Martin Vaculik 7 (t,1,3,0,3), Kacper Gomólski 7 (2,1,3,1), Mateusz Borowicz 0 (0,-,0).

REWANŻOWE MECZE:

niedziela 5 października: godz. 16 (nSport) Grupa Azoty Unia Tarnów - Spar Falubaz Zielona Góra; godz. 19 (nSport) Stal Gorzów - Fogo Unia Leszno.

Więcej o: