Doczekał się w Zielonej Górze! Kapitan Stali mistrzem Polski! [ZDJĘCIA]

- Przejadę tu motory, aby jak najlepiej przygotować je na ewentualny półfinał play-off z Falubazem. Byłem trzy razy wicemistrzem Polski, może tym razem trafię złoto? - zastanawiał się Krzysztof Kasprzak, który 18 lipca skończył 30 lat. Po ciężkim boju i siedmiu odjechanych wyścigach, rozpromieniony wykrzyczał: - Dziękuję za gwizdy! Mistrz Polski jedzie do Gorzowa!
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Czy testy na zielonogórskim torze faktycznie przydadzą się w lidze, tego nie wiemy, bo przy kłopotach Falubazu, który za chwilę, przez dopingową wpadkę Patryka Dudka, może stracić duże punkty meczowe, wcale w półfinale play-off Stal nie musi spotkać się z sąsiadami z południa, a na dziś tak samo, a może nawet bardziej realny jest bój o wielki finał z Unią Leszno. Krzysztof Kasprzak był dziś w Zielonej Górze szybki, potwierdził, że ostatni awans na pierwsze miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców Enea Ekstraligi nie był przypadkowy. - Czuję, że wracam do fajnej formy z początku sezonu - mówił "Kasper". W finale indywidualnych mistrzostw Polski musiał najpierw pokonać całą furę pecha, aby w wyścigu o złoto akurat do niego uśmiechnęło się szczęście.

Pierwsze kłopoty Kasprzak miał w 1. wyścigu. Po starcie z trzeciego pola, wyjeżdżając z pierwszego wirażu, gdy mijał Przemka Pawlickiego ten... - Spojrzał kątem oka i wypuścił we mnie motocykl - opowiadał zdenerwowany "Kasper" przed kamerą nSport. - Musiałem gwałtownie hamować, bo inaczej wylądowałbym za bandą, zostałem na trzeciej pozycji.

Wyjaśnianie tej sytuacji zaczęło się zaraz za metą. Kasprzak uderzył leszczynianina w ramię, a ten... - Najpierw mało mnie nie zabił, a do tego jeszcze zaatakował z głowy. Byłoby mi głupio tak potraktować na torze o dziesięć lat starszego kolegę.

W 7. i 11. wyścigu "Kasper" potwierdził jednak, że w tym turnieju jest szybki. Za jednym zamachem łatwo pokonał zawodzących kibiców, liderów gospodarzy - Piotra Protasiewicza (ostatecznie dziewiąte miejsce) i Jarosława Hampela (siódma lokata).

Czwarta seria startów przyniosła znów chwilę zwątpienia. Kasprzak prowadził przed prawie bezbłędnym do tej pory Januszem Kołodziejem. Na ostatnim okrążeniu stracił jednak wszystko. W jego motocyklu zabrakło prądu. Żużlowiec Stali mógł głęboko odetchnąć po 19. wyścigu, gdzie jako jedyny w fazie zasadniczej wygrał z Piotrem Pawlickimi i dzięki temu wjechał do barażu. Skorzystał z obowiązujących od niedawna w IMP przepisów - dwóch pierwszych zawodników po 20. biegach jedzie prosto do wielkiego finału, a czterech następnych walczy o dwa pozostałe miejsca w rywalizacji ostatniej szansy.

Kasprzak na pierwszym okrążeniu chwilę jest drugi, ale spada też na trzecie miejsce. Znów widzimy jego walkę z Przemysławem Pawlickim. Tym razem jednak żużlowca gorzowskiej drużyny nie spotykają żadne niespodzianki. Obaj zawodnicy jadą swoimi ścieżkami i lepszy jest stalowiec. Obok niego awansował Grzegorz Zengota, a na rozstrzygnięcia barażu oczekiwali młodszy z braci Pawlickich oraz Kołodziej.

Na finał "Kasperowi" zostało czwarte pole. Ciężko było z niego wyjechać na dobrej pozycji. - Ale młodsi chłopacy postanowili trochę powywozić się w bandę i tym razem mi dopisało szczęście - opowiadał nowy mistrz Polski. Pawlicki starł się z Zengotą, ten drugi w akrobatyczny sposób wyratował się przed upadkiem i pewnie groźną kontuzją. Obok nich przejechał Kasprzak i za chwilę świętował ze swoją ekipą i pozostałymi żużlowcami Stali. Finał był w Zielonej Górze, a więc gorzowski zawodnik obowiązkowo (szkoda) musiał zebrać tam swoją porcję wyzwisk i gwizdów. Były też jednak brawa i to się ceni, bo żużel to przede wszystkim ściganie, a to w tegorocznym finale IMP było naprawdę niezłe. Niech żużel łączy, a nie dzieli. A mistrzowi Polski ze Stali gratulujemy!



Bartek Zmarzlik też wjechał do barażu, ale tam zajął ostatnie miejsce. 19-latek w trzecim już swoim finale IMP znów jednak zbierał ważne doświadczenia i jesteśmy pewni, że tak jak Kasprzak w końcu pojedzie po swoje złoto. Piotr Świderski udanie zaczął turniej, ale potem przytrafiły mu się dwa zera i ten występ musiał uznać za jedynie przeciętny.

Pechowo zakończyła się mistrzowska impreza dla Krzysztofa Jabłońskiego z Falubazu. W 3. wyścigu, po ostrej walce na wejściu w pierwszy wiraż, zielonogórzanin przestał panować nad motocyklem i z całym impetem uderzył w bandę. Złamał rękę i w tym sezonie raczej już nie wystartuje.

Więcej informacji sportowych szukajcie na Gorzów.sport.pl



Krzysztof Kasprzak: To były bardzo ciężkie zawody dla mnie, po defekcie bardzo się zdenerwowałem, ale ja wiedziałem, że ta awaria w końcu nastąpi, bo dostaliśmy wadliwą partię części. Szybko zmieniliśmy motocykl, w finale miałem jednak najmniej korzystne pole startowe. Liczyłem więc na jakąś "spinkę" chłopaków. Doszło do niej, więc wykorzystałem sytuację. Wreszcie jestem mistrzem Polski, jestem bardzo szczęśliwy.

Piotr Pawlicki: Fajnie mi się jechało, bo miałem dobrze dopasowane motocykle do toru. Przed zawodami nie spodziewałem się, że mogę powalczyć o tak wysokie miejsce. Dwa razy przegrałem z Krzysztofem, który zasłużenie sięgnął po tytuł. W finale nie chciałem zrobić krzywdy Grzesiowi Zengocie. Pociągnęło mój motocykl przy wyjściu z łuku, starał się jeszcze go opanować i zostawić mu miejsce przy bandzie, ale niestety doszło do kontaktu. Celowo tego nie zrobiłem.

Janusz Kołodziej: Wygrał najlepszy zawodnik finału. W ostatnim wyścigu nie miałem dużej prędkości, zresztą przez całe zawody nie byłem zbyt szybki, ale udawało mi się dobrze punktować. W kontekście całego sezonu to trzecie miejsce mnie cieszy, nie mam co narzekać.

WYNIKI FINAŁU IMP W ZIELONEJ GÓRZE:

1. Krzysztof Kasprzak (Stal Gorzów) - 1. miejsce w finale, 2. miejsce w barażu, 10 (1,3,3,d,3), 2. Piotr Pawlicki (Fogo Unia Leszno) - 2. miejsce w finale, 14 (3,3,3,3,2), 3. Janusz Kołodziej (Grupa Azoty Unia Tarnów) - 3. miejsce w finale, 14 (3,2,3,3,3), 4. Grzegorz Zengota (Fogo Unia Leszno) - 4. miejsce w finale, 1. miejsce w barażu, 10 (3,3,2,1,1), 5. Przemysław Pawlicki (Fogo Unia Leszno) - 3. miejsce w barażu, 10 (3,1,3,0,3), 6. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) - 4. miejsce w barażu, 9 (2,1,1,3,2), 7. Jarosław Hampel (Spar Falubaz Zielona Góra) 8 (1,0,1,3,3), 8. Norbert Kościuch (GKM Grudziądz) 7 (0,2,2,2,1), 9. Piotr Protasiewicz (Spar Falubaz Zielona Góra) 7 (1,0,2,2,2), 10. Kacper Gomólski (Grupa Azoty Unia Tarnów) 7 (2,1,1,2,1), 11. Piotr Świderski (Stal Gorzów) 6 (2,3,0,1,0), 12. Krzysztof Buczkowski (Grupa Azoty Unia Tarnów) 6 (2,2,1,1,0), 13. Kamil Adamczewski (Spar Falubaz Zielona Góra) 4 (2,0,0,2), 14. Tomasz Jędrzejak (Betard Sparta Wrocław) 4 (1,1,0,2,0), 15. Tobiasz Musielak (Fogo Unia Leszno) 3 (0,0,2,1,0), 16. Krystian Pieszczek (Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk) 1 (0,u,0,0,1), 17. Krzysztof Jabłoński (Spar Falubaz Zielona Góra) 0 (u/-,-,-,-,-).