Tu liczyło się tylko złoto. Niestety "Puk" na ostatnim wirażu zabrał je Polakom [ZDJĘCIA]

Nasi żużlowcy w finale Drużynowego Pucharu Świata w Bydgoszczy jednym punktem przegrywają z Duńczykami. W ostatnim wyścigu, na ostatnim łuku, świetnym atakiem złoto swojej reprezentacji zapewnił Niels Kristian Iversen ze Stali Gorzów, który wyprzedził Janusza Kołodzieja. Bardzo dobry występ w biało-czerwonych barwach zaliczył Krzysztof Kasprzak - zdobył 11 pkt. Zabrakło tylko złota... - Srebro to dla mnie porażka - przyznał kapitan Stali.
W zasadzie były to ostatnie metry ostatniej gonitwy, w której Polskę reprezentował Janusz Kołodziej. Przed tym biegiem biało-czerwoni i Duńczycy mieli po 36 punktów. Zainteresowanym mistrzostwem uciekł ze startu Australijczyk Jason Doyle. Kołodziej ambitnie go gonił, przy czym odpierał zaciekłe ataki Nielsa Kristiana Iversena. Duńczyk, który w Polsce jeździ dla Stali Gorzów, był niesamowicie nieustępliwy i ku rozpaczy polskich kibiców wyprzedził tarnowianina na ostatniej prostej. Tym samym Duńczycy zrewanżowali się Polakom za przegraną przed rokiem w Pradze, gdzie "oddali" złoto naszej drużynie w ostatnim wyścigu.

- Taki jest żużel, do złota było jednocześnie bardzo blisko i bardzo daleko - mówił Jarosław Hampel. - Każdy z nas popełniał błędy, ale nikt nie pojechał źle. Walczyliśmy z całych sił, trudno, rywale okazali się nieco lepsi. Musimy z pokorą przyjąć to, że nie udało nam się obronić tytułu.

W Bydgoszczy miało być jednak inaczej niż w Pradze, przecież nasi bronili mistrzostwa na swoim terenie. Tym bardziej że rozpoczęli kapitalnie. W czterech wyścigach pierwszej serii nie stracili ani jednego punktu! Wygrywali może nie z wielką łatwością, ale widać było, że ich motocykle są szybsze niż maszyny rywali. Biało-czerwoni szybko uzyskali pięć punktów przewagi nad Duńczykami.

Szybko jednak też okazało się, że rywale wyciągają wnioski i potrafią sprawić, by ich motocykle były równie szybkie, a może nawet nieco szybsze od motorów naszych reprezentantów. Bo w drugiej serii startów nasi nie wygrali ani jednego biegu. Jednak mimo to Duńczycy nie zdołali odrobić choćby punktu, za to ostro zaatakowali Australijczycy i wyprzedzili Danię.

Sytuacja polskiego zespołu skomplikowała się w trzeciej serii. Duńczycy sięgnęli po rezerwę zwaną jokerem (przysługuje drużynie, która ma sześć punktów straty do prowadzącej ekipy). Nicki Pedersen wykorzystał ją maksymalnie, jego zwycięska trójka została podwojona, dlatego Dania po tej gonitwie zbliżyła się do Polski na jedynie dwa punkty. A swoją ofensywę kontynuowała w dwóch kolejnych wyścigach. Nicki Pedersen i Peter Kildemand zdobyli w sumie pięć punktów, a Jarosław Hampel i Janusz Kołodziej tylko dwa. To sprawiło, że biało-czerwoni stracili prowadzenie: Dania - 26 pkt, Polska - 25.

Czwarta seria ułożyła się tak: Dania nie wygrała ani jednego wyścigu, Polska - jeden, a mimo to biało-czerwoni stracili kolejny punkt do prowadzących. To dlatego m.in., że "zero" przywiózł Janusz Kołodziej.

Pierwsze dwa wyścigi nominowane były bardzo udane dla Polaków. Nasi m.in. dzięki wygranej Jarosława Hampela wyprzedzili Duńczyków. Później miało być jeszcze lepiej, ale Piotr Protasiewicz, ostro atakując rywali w pierwszym łuku, "zakopał się" i upadł przy bandzie. Sędzia nie miał litości, nie powtórzył wyścigu w pełnym składzie, wykluczył "Protasa". A wystarczyło, aby pilnował pozycji Duńczyka... - Piotr pojechał z jajami, chciał znaleźć najlepsze miejsce do ataku - powiedział Jarosław Hampel. - Na pewno nikt z naszej ekipy nie ma do niego pretensji, bo ścigał się bardzo dobrze.

- Chciałem pojechać na maksa, nie udało się - stwierdził Piotr Protasiewicz. - Piotrek zaryzykował wszystko, niestety w sporcie nie zawsze wszystko wychodzi tak, jakbyśmy sobie tego życzyli - dodał Jarosław Hampel.

W powtórzonym wyścigu Duńczycy zdobyli tylko jedno "oczko", jedynie zrównali się punktami z polską drużyną. Dlatego ostatni wyścig rozstrzygnął o mistrzostwie świata. Najlepsi w polskiej ekipie byli Kasprzak i Hampel, którzy zgromadzili po 11 pkt. Po zawodach trener Marek Cieślak ogłosił, że od przyszłego roku nie będzie już prowadził reprezentacji Polski. - W przyszłym roku kadrą zajmie się ktoś inny - powiedział selekcjoner po tym, jak Polacy zdobyli srebro na turnieju w Bydgoszczy. - Jestem pewien, że podejmuję dobrą decyzję. Traktujemy srebro jak porażkę, bo przez 3,5 okrążenia byliśmy mistrzami świata. Ale nie dam powiedzieć złego słowa o drużynie, chłopacy walczyli bardzo ambitnie.

FINAŁ DRUŻYNOWEGO PUCHARU ŚWIATA:

1. Dania - 38 pkt: Nicki Pedersen 17 (2,3,6!,3,1,2), Peter Kildemand 7 (2,0,2,2,1), Mads Korneliussen 3 (1,0,-,2,0), Niels Kristian Iversen 11 (2,3,2,2,2).

2. Polska - 37 pkt: Piotr Protasiewicz 9 (3,2,2,2,w), Krzysztof Kasprzak 11 (3,2,3,1,2), Janusz Kołodziej 6 (3,1,1,0,1), Jarosław Hampel 11 (3,1,1,3,3).

3. Australia - 36 pkt: Chris Holder 11 (1,6!,3,0,1), Darcy Ward 10 (0,1,2,1,3,3), Jason Doyle 13 (1,3,0,3,3,3), Troy Batchelor 2 (0,2,d,-,-);

4. Wielka Brytania - 16 pkt: Tai Woffinden 12 (2,2,1,2!,3,2), Simon Stead 0 (0,d,-,0,0), Chris Harris 4 (1,1,0,1,1), Daniel King 0 (0,0,0,0,d).