Derbowy bonus wpadł w dziurę na pierwszym wirażu [GALERIA ZDJĘĆ]

- Wiedziałem, że ten tor nie wytrzyma, jeśli tak słabo będzie polewany. To nie była mała dziurka, wpadłem w prawdziwą lochę i to ona zabrała mi dziś komplet punktów, a być może także drużynie punkt bonusowy. Najważniejsze jednak, że wracam do ścigania na poziomie, który prezentowałem przed wypadkiem. Ostatniego występu w Malilli nie liczmy. Tam nie jeździłem ja, tylko jakaś kukła - mówił kapitan Stali Krzysztof Kasprzak po zwycięstwie 50:40 z Falubazem Zielona Góra.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

W drugim derbowym starciu w tym sezonie Stal Gorzów pokonała na swoim torze Falubaz 50:40. Tutaj znajdziecie naszą relację z tego pojedynku.

Mecz był zagrożony i za przygotowanie nawierzchni wziął odpowiedzialność komisarz toru. Jak widzieliśmy podczas spotkania, choć w Gorzowie nie padało przez wiele godzin, to tor nie był z tych ciekawych, do ścigania. Bardzo się kurzyło, pojawiły się dziury, mijanek jak na lekarstwo. Start, krawężnik i do przodu, często jedynie walka z motocyklem i omijanie pułapek. - Po prostu tor dostał zdecydowanie za mało wody i zaczął się odparzać - opowiadał Krzysztof Kasprzak. - Ktoś tu nie posłuchał podpowiedzi, do końca nie pomyślał. Mnie dopadła locha na wejściu w pierwszy wiraż w 13. wyścigu, straciłem tam dwa punkty. Szczęście, że jakoś wyszedłem z zagrożenia i nie musiałem katapultować się z motocykla. Szkoda, że odpowiedzialne osoby dopiero wtedy zareagowały, bo naprawdę dużych rozmiarów dziura pojawiła się w tym miejscu już dużo wcześniej.

Kapitan Stali nie chce już pytań o kontuzjowane kolano. - Już jest tyle tygodni po wypadku, że czas przestać o tym mówić. Oczywiście szkoda, bo byłem w dużym gazie, ale wciąż jest wiele w tym sezonie do zrobienia, najważniejsze, aby dalej jechać już szczęśliwie - mówił Kasprzak. - Na pierwszym miejscu jest liga, potem Grand Prix, trzeba też wyrwać złoto w Drużynowym Pucharze Świata w Bydgoszczy. Mam nowe, krótsze ortezy, które pozwalają mi lepiej balansować na motocyklu. Ostatnią Malillę wyrzucamy z głowy, tam nie jeździłem ja, a jakaś kukła. Mama też znów zrobiła kaczkę i od razu wróciły duże punkty. Stwierdziła, że jak ją mi przygotuje to wrócą wyniki na miarę Auckland i Bydgoszczy. Nie ma innego wyjścia, nie będzie dalej siedziała w domu, tylko bukuję mamie bilety i lata ze mną i następnymi, pysznymi kaczkami.

Gorzowianie szybko uciekli Falubazowi, wygrali pewnie, ale ostatecznie nie wyrwali rywalom punktu bonusowego. - Świetny był Bartek Zmarzlik, wszyscy dbajmy o niego, bo tak skuteczny junior w zespole to prawdziwy skarb - stwierdził kapitan Stal. - Fakt, u gości nie było Piotrka Protasiewicza, ale my też pogubiliśmy ładnych parę punktów. Pechowo upadł na starcie "Puk" Iversen, Matej Zagar wjechał w taśmę, a zastępujący go Adrian Cyfer wpadł w tym samym miejscu w lochę i przez upadek stracił dobre miejsce, bo wcześniej wyprzedził Jarka Hampela. Jeśli dodamy, że Piotrkowi Świderskiemu urwała się śruba od siodełka, co zdarza się bardzo rzadko, przez co w swoim pierwszym starcie spadał z drugiego miejsca na czwarte, to widać, że Falubazowi dopisywało szczęście. Mamy zwycięstwo, w dwumeczu jest remis i dalej robimy swoje, a najważniejsze, aby do play-off każdy z nas poradził sobie ze wszystkimi problemami i tam będziemy górą.

Po ostrym starciu w pierwszej odsłonie 12. wyścigu upadli na tor Świderski i Kamil Adamczewski. Stalowiec po chwili wstał i jechał w tym meczu dalej, a zielonogórzanin musiał udać się na badania do szpitala. Tak jak Aleksandr Łoktajew, który popełnił błąd w 14. biegu, nie opanował motocykla i też znalazł się na torze. W obu przypadkach na szczęście nie potwierdziły się informacje o poważniejszych urazach.

I na koniec słowo o tym, co działo się na trybunach. Tragicznie zmarł żużlowiec, któremu poświęcona była minuta ciszy. Biliśmy też pokłony legendzie ze Stali Edwardowi Jancarzowi, który jak najszybciej, znów powinien mieć w Gorzowie swój turniej. Z szacunku dla Grzegorza Knappa nie była puszczana muzyka. W zamian słyszeliśmy stek wyzwisk, prymitywne przyśpiewki przeplatane wulgaryzmami. Proszę się zapytać tych, którzy przyprowadzają na stadion swoje dzieci, kupują karnety i bilety za niemałe pieniądze, potrafią głośno krzyknąć "Stal Gorzów!", ale i bić brawo poszkodowanym rywalom, czy takich "wrażeń" oczekują między wyścigami... Jak widać i słychać, chamstwa i prymitywizmu nie da się wyplenić, ale konsekwentnie trzeba z tym walczyć. Bardzo w takiej chwili brakuje przy mikrofonie Krzysia Hołyńskiego... Zdecydowana większość żółto-niebieskich fanów, która przychodzi na stadion na wyjątkowe, sportowe widowiska, choć akurat to derbowe, przez taki, a nie inny tor, nie było godne zapamiętania na lata, fajnie zdała egzamin z kibicowania, świetnie wspierała naszą drużynę, szanując też pamięć właśnie zmarłego żużlowca. Tych pozostałych, na których bezkarnie wykrzykiwane wyzwiska i wulgaryzmy przecież są paragrafy, nikt nie ma prawa nazywać ósmym zawodnikiem Stali...

WYNIKI Z 9. KOLEJKI:

Stal Gorzów - Spar Falubaz Zielona Góra 50:40, Grupa Azoty Unia Tarnów - Fogo Unia Leszno 51:39, Unibax Toruń - KantorOnline Viperprint Włókniarz Częstochowa 54:36, Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk - Betard Sparta Wrocław 45:44.

1. Grupa Azoty Unia Tarnów918+172
2. Spar Falubaz Zielona Góra915+86
3. Stal Gorzów913+32
4. Fogo Unia Leszno97-29
5. Unibax Toruń96+77
6. KantorOnline Viperprint Włókniarz Częstochowa94-76
7. Betard Sparta Wrocław94-73
8. Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk94-189
Cztery najlepsze zespoły po fazie zasadniczej pojadą w play-off o medale. Ostatnia drużyna spadnie z ekstraklasy, przedostatnia będzie walczyć o utrzymanie w barażach. Unibax wystartował z ośmioma ujemnymi punktami meczowymi.