Sport.pl

Czar wcale nie prysł, Kasprzak wciąż liderem GP. W Tampere wygrał Zagar

Żużlowcy Stali Gorzów głównymi postaciami żużlowego cyklu Grand Prix. Słoweniec Matej Zagar wygrywa w Tampere w Finlandii, a Krzysztof Kasprzak, choć turniej oglądał tylko z trybun, pozostał liderem klasyfikacji przejściowej rywalizacji o mistrza świata.
Gorzów.sport.pl i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

"Bezpieczniej jest pozostać w sferze marzeń, niż ryzykować popełnienie błędu" - taką myśl Paulo Coelho przesłał swoim fanom Krzysztof Kasprzak niedługo po tym, jak po kilku okrążeniach przejechanych podczas piątkowego treningu zdecydował, że nie pojedzie w Finlandii. - To nie ma sensu, nie mogę poprawnie jechać w pojedynkę, a co dopiero na poważnie się ścigać - mówił kapitan Stali. - Czar prysł, po tym turnieju już nie będę liderem. Przegrałem bitwę, ale mam nadzieję, że jeszcze nie wojnę. Wracamy do pracy nad kontuzjowanym kolanem. Przepraszam gorzowskich kibiców, bo pewnie za tydzień na ligę w Toruniu nie zdążę, ale będziemy z moim teamem i z ludźmi, którzy tak świetnie mi pomagają, robić wszystko, abym był gotowy na 31 maja na Pragę.

Przeprosiny w takim momencie są zupełnie nie na miejscu, bo zdrowie jest najważniejsze. Doceniamy, że Kasprzak nawet za cenę zepchnięcia z pierwszej pozycji, najpierw myślał o kościach rywali i swoich, nie chciał stwarzać na torze zagrożenia. Może dlatego, w tym bardzo trudnym dla niego momencie, los jednak się do "Kaspera" uśmiechnął? Czar wcale nie prysł, żużlowiec gorzowskiej drużyny wciąż jest liderem cyklu Grand Prix. Czy uda się bez operacji doprowadzić jego lewe kolano do takiego stanu, aby Kasprzak mógł skutecznie ścigać się w stolicy Czech? Zobaczymy. Widzieliśmy jak zawodnik jest zdeterminowany, na pewno jeszcze się nie poddał i póki będzie nadzieja, skorzysta z wszelkiej pomocy, aby swoich sportowych marzeń nie musiał odkładać na później.

Jak się okazało, w Tampere Kasprzak zdążył "namaścić" zwycięzcę pierwszego w historii turnieju GP w Finlandii. Spieszył z gratulacjami do kolegi ze Stali - Mateja Zagara. - Mówiłem mu po treningu, że wygra - wyjawił kapitan gorzowskiej drużyny. Widać, że zachowanie czołowej pozycji w klasyfikacji przejściowej bardzo pozytywnie go naładowało...

Turnieju w Tampere, choć wygrał człowiek ze Stali, nie będziemy wspominać latami. Na dziurawym torze oglądaliśmy jak żużlowcy przede wszystkim starają się utrzymać na motocyklach. Mijanek było jak na lekarstwo, głównie po błędach jeździeckich. Firma zarządzająca Grand Prix chwaliła się, że dołożyła nowy kraj do cyklu o mistrza świata, ale widzieliśmy w jakich bólach rodził się ten debiut. Szczytem wszystkiego było zakończenie 12. wyścigu po trzech okrążeniach, przez co sędzia musiał zarządzić powtórkę. Pani z chorągiewkami na starcie była urocza, ale ten wielbłąd pewnie będzie śnił się jej po nocach. Dziury dały o sobie znać także w wielkim finale, skorzystał na tym Zagar. - Wcześniej ja przegrywałem w finałach przez błędy, a dziś role się odwróciły - mówił Słoweniec, który w tej chwili traci do Kasprzaka tylko 8 pkt. - Taia Woffindena postawiło w łuku. Dobrze, że w porę to zauważyłem i zdołałem go wyminąć. Mam wymarzone, pierwsze zwycięstwo w Grand Prix, zatem już nie jestem dziewicą. Aby tu dojechać, trzeba być niezwykle zdeterminowanym. Dziękuję mojej ekipie za wsparcie. Walczymy wspólnie i zdecydowanie to nie było nasze ostatnie słowo.

Wmawiamy sobie po każdym kolejnym starcie, gdzie Niels Kristian Iversen zdobędzie sporo punktów, że już wrócił stary dobry "Puk" z poprzedniego sezonu. W Tampere ponownie jednak przekonaliśmy się, że więcej w tym chciejstwa niż prawdy. Duńczyk i jeden z liderów Stali ma ciągle kłopoty z błyskawicznymi wyjazdami spod taśmy. W Finlandii obrońca brązowego medalu mistrzostw świata, po mocno przeciętnym występie uzbierał zaledwie 6 pkt i aktualnie zajmuje dopiero 12. miejsce. - Mi też na początku sezonu nie było łatwo. Wykonaliśmy ogromną pracę, dokonaliśmy wielu zmian w poszukiwaniu prędkości. I wreszcie zrobiliśmy postęp. Taki jest obecnie żużel, trudno wskazać faworyta zawodów, które pojedziemy za chwilę. Widać jak ciasno jest w klasyfikacji Grand Prix. Wierzę, że właśnie zrobiliśmy z moim teamem mocny krok do przodu i w kolejnym turnieju też będziemy w czołówce - zakończył Zagar.

WYNIKI TURNIEJU W TAMPERE:

1. Matej Zagar (Słowenia) - 1. miejsce w finale, 15 (3,1,2,3,1,2,3), 2. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 2. miejsce w finale, 16 (3,2,3,0,3,3,2), 3. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 3. miejsce w finale, 12 (2,2,u,3,2,2,1), 4. Greg Hancock (USA) - 4. miejsce w finale, 12 (d,0,3,3,3,3,0), 5. Chris Holder (Australia) 10 (3,3,2,2,0,d), 6. Nicki Pedersen (Dania) 10 (1,3,2,1,3,0), 7. Troy Batchelor (Australia) 10 (3,1,1,1,3,1), 8. Martin Smolinski (Niemcy) 9 (1,3,0,2,2,1), 9. Darcy Ward (Australia) 8 (1,2,1,2,2), 10. Andreas Jonsson (Szwecja) 7 (2,3,0,1,1), 11. Jarosław Hampel (Polska) 7 (1,1,3,1,1), 12. Niels Kristian Iversen (Dania) 6 (0,0,2,2,2), 13. Joonas Kylmakorpi (Finlandia) 5 (2,0,0,3,0), 14. Kauko Nieminen (Finlandia) 4 (0,2,1,0,1), 15. Chris Harris (Wielka Brytania) 4 (2,1,1,0,0), 16. Kenneth Bjerre (Dania) 3 (0,d,3,0,0).

KLASYFIKACJA PO 3. RUNDZIE: 1. Kasprzak - 35, 2. Hancock - 34 pkt, 3. Pedersen - 34, 4. Holder - 32 pkt, 5. Smolinski - 31, 6. Lindgren - 30, 7. Hampel - 29 pkt, 8. Ward - 29 pkt, 9. Woffinden - 28 pkt, 10. Zagar - 27 pkt, 11. Jonsson - 24 pkt, 12. Iversen - 22 pkt, 13. Bjerre - 18 pkt, 14. Batchelor - 18 pkt, 15. Harris - 6.

GRAND PRIX 2014:

31 maja - GP Czech, Praga; 14 czerwca - GP Szwecji, Malilla; 28 czerwca - GP Danii, Kopenhaga; 12 lipca - GP Wielkiej Brytanii, Cardiff; 16 sierpnia - GP Łotwy, Ryga; 30 sierpnia - GP Polski, Gorzów; 13 września - GP Nordyckie, Vojens; 27 września - GP Skandynawskie, Sztokholm; 11 października - GP Polski, Toruń.

Więcej o: