Sport.pl

Piotr Paluch: Raz trójka, raz jedynka? To jest czas zawodników na testy

W pierwszym sparingu w 2014 roku żużlowcy Stali pokonali na swoim torze Włókniarza Częstochowa 48:42. - Dopiero otwieramy sezon, ale ci, którzy poważnie myślą o mocnym ściganiu na wszystkich frontach, od razu pokazali porządne przygotowanie. Na dziś problem jest tylko z Linusem Sundstromem. Na treningach pokazywał się z zupełnie innej, lepszej strony - powiedział trener gorzowian Piotr Paluch.
Przed tym towarzyskim starciem wydawało się, że przy znacznie poważniejszych brakach kadrowych częstochowian zwycięstwo stalowców powinno być bardziej okazałe. Ostatecznie skończyło się 48:42 dla gospodarzy. - Faktycznie chciałoby się, aby wynik był trochę lepszy, bo we Włókniarzu nie zobaczyliśmy trzech ludzi, którzy pewnie przyjadą do nas na ligę - przyznał Piotr Paluch. - Czy to jednak ma w tym momencie jakiekolwiek znaczenie? Najważniejsze, że otwieramy sezon jazdami, które mogły podobać się spragnionym żużla kibicom, tak licznie obecnym na trybunach, za co pięknie dziękujemy. Zawodnicy mieli przeprowadzić pierwsze testy, sprawdzić się w boju i cało wrócić do parkingu. Myślę, że prawie u wszystkich wypadło to bardzo obiecująco.

Liderzy pozostali liderami - Niels Kristian Iversen zdobył 13 pkt, a Krzysztof Kasprzak i Bartek Zmarzlik po 11. - Widziałem, jak pracowali w boksach, ile zmieniali - opowiadał gorzowski szkoleniowiec. - Właściwie każdy wyścig wykorzystywali do maksimum, aby sprawdzić swoje motocykle. Raz trójka, raz jedynka? Nie jestem zdziwiony, przecież to jest właśnie czas dla zawodników. Wszystko po to, aby nie mylić się w lidze. Przy całej trójce stawiam zdecydowany plus. "Puk" na 15. wyścig wziął jeszcze inny motocykl i choć przyjechał za częstochowianami, był z niego zadowolony. Także Krzysiek i Bartek mieli dziś kilka pewnych wyjazdów ze startu, szybkich przejazdów na dystansie. Oby tak dalej.

Piotr Świderski, Linus Sundstrom i kontuzjowany Tomek Gapiński będą w nadchodzącym sezonie walczyć o dwa miejsca na pozycjach seniorskich. Wybory trenera Palucha muszą być trafne, bo przy niezwykle wyrównanej i silnej lidze wydaje się, że zdobycze właśnie tych żużlowców mogą decydować o losach pojedynków. - Już potwierdziło się, że jeden wybór był trafny - stwierdził nasz szkoleniowiec. - Interesowaliśmy się Peterem Kildemandem, ale ten ostatecznie trafił do Włókniarza. Pokazał się z dobrej strony, ale Piotrek Świderski też wypadł bardzo dobrze. Dużo trenował i jak widać, dopasował się na mecz. I ma wielką zaletę, że jest Polakiem, a tych trzeba mieć w składzie przynajmniej czterech.

"Świder" zbierał pochwały, zupełnie inaczej niż Szwed Sundstrom. - Mówię szczerze, że Linus mnie zaskoczył - przyznał Paluch. - Na treningach robił zupełnie inne, pozytywne wrażenie, ale jak widać, warunki meczowe to inne wyzwanie. Przeprosił mnie i obiecywał, że przejrzy motocykle, a taka wpadka z trzema zerami i tyloma błędami już się nie powtórzy. On zdaje sobie sprawę, że musi się sprężać, bo Tomek Gapiński już za chwilę powinien znów wsiąść na motocykl, a pamiętamy, że końcówkę sezonu miał piorunującą i wszyscy na takiego "Gapę" czekamy.

Trener Stali miał też dobre słowo dla naszych juniorów: - Adrian Cyfer wyciągał wnioski, także Patryk Karczmarz, choć przywoził zera, trzymał się stawki, starał się gonić, nie kaleczył swojej jazdy. Teraz najważniejsze, abym z każdym kolejnym spotkaniem widział progres. Mamy być gotowi na 13 kwietnia, kiedy to pojedziemy na ligę do Wrocławia.

W niedzielę gorzowianie mają się ścigać w Częstochowie. W piątek 28 marca Stal podejmie na swoim stadionie Falubaz Zielona Góra. - Skład wystawimy podobny, będzie z nami Matej Zagar, za to zabraknie "Puka" Iversena - zakończył Paluch.

Więcej o: