Bal Charytatywny Stali. Gorzowski biznes nadal hojny, choć szaleje kryzys [WIDEO, ZDJĘCIA]

Bez wątpienia można już mówić o pewnym fenomenie. Wydawać się mogło, że na kolejnym, ósmym balu żużlowca nie da się pewnych granic przekroczyć... Tymczasem gorzowski biznes znów stanął na wysokości zadania. Udało się zebrać grubo ponad 200 tys. zł.
To był nieco inny bal od poprzednich. Po pierwsze: w sobotę gorzowski biznes nie zbierał już pieniędzy tylko dla hospicjum św. Kamila, ale dodatkowo na stowarzyszenie na rzecz osób z autyzmem. Kilku biznesmenów, którzy w ostatnich latach zasilali zbiórkę złotówkami liczonymi w dziesiątkach tysięcy, nie dojechało w ten weekend na imprezę do auli gorzowskiej AWF. Wreszcie nie było też w Gorzowie wyjątkowego wodzireja, aktora Władysława Grzywny, a pod jego nieobecność licytacje prowadzili Mateusz Karkoszka, prezenter TVP, i Daniel Zieliński z gorzowskiego OSiR-u. Były obawy, że wynik może być słabszy. Ale nic z tych rzeczy!



Symboliczny motocykl

Podczas sobotniego balu udało się zebrać dokładnie 236 tys. i 125 zł. Motocykl ochrzczony już imieniem Kamil licytowano po godzinie drugiej w nocy. Poszedł za ponad 40 tys. zł! Na tę kwotę zrzuciło się ponad 10 gorzowskich biznesmenów, którzy do tej puli dodali od siebie od tysiąca do ponad 10 tys. zł. - Wierzę, że tak będzie cały czas - motocykl Kamil będzie symbolem balu, symbolem pomocy i symbolem spójności gorzowskiego świata biznesu - komentował Maciej Mularski, przedsiębiorca z podgorzowskich Różanek, jeden z tych biznesmenów, którzy do tego wyjątkowego "konsorcjum" dorzucili najwięcej.

Marek Lewandowski, dyrektor hospicjum: - Widać, że licytujący się przy tym biciu kolejnych rekordów dobrze bawią, a beneficjenci balu tylko na tym zyskują. Nasze potrzeby są wielkie, bo oprócz codziennej działalności [połowa zebranej kwoty wystarczyłaby na niecałe dwa tygodnie działania hospicjum - przyp. red.] w tym roku czeka nas inne poważne zadanie, czyli informatyzacja placówki.

Dla stowarzyszenia dla osób z autyzmem zebrane w sobotę pieniądze mają być dobrym początkiem dla wielkiej inwestycji - adaptacji budynku po domu kultury w Małyszynie. Stowarzyszenie chce tam utworzyć szkołę dla dzieci z autyzmem. Projekt jest wart 1,8 mln zł.

Przejażdżka z prezydentem

Zanim impreza na dobre się rozkręciła, na telebimie było już 134 tys. zł. Tyle wyłożyli biznesmeni, którzy nie mogli przyjechać na bal albo chcieli po prostu dać pieniądze, nie uczestnicząc w licytacjach. Po chwili za mikrofon chwycił Władysław Komarnicki, honorowy prezes Stali Gorzów. - Proszę, dajcie mi szansę, żebym zapalił drugie cygaro. Pierwsze odpalam za chwilę. Jedno cygaro na każde sto tysięcy - uśmiechał się gorzowski przedsiębiorca. Jak wiadomo, biznes nie zadbał o zdrowie prezesa Komarnickiego...

Trochę niespodziewanie najdrożej, nie licząc motocykla, wylicytowano 60-calowy telewizor przekazany przez firmę TPV. Za 8,7 tys. zł kupił go Roman Dziduch, wiceprezes zarządu Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. - Będzie dla córki - powiedział.



Dobrze udało się sprzedać także zestaw nalewek od wicewojewody Jana Świrepo - za 6,5 tys. zł. Wyjątkową rakietę Agnieszki Radwańskiej za 5 tys. wylicytował Krzysztof Nuckowski, szef Budneksu. Zbiórkę mocno wspomogli także żużlowcy Stali, nie tylko oddając na licytację wartościowe przedmioty. Matej Zagar za 3 tys. kupił wystawiony przez Piotra Świderskiego silnik do motocykla żużlowego.

Za 5 tys. zł poszedł voucher na wyjątkową przejażdżkę z prezydentem Tadeuszem Jędrzejczakiem w roli szofera. Licytacja trwała długo, a prezydent do każdego licytującego podchodził i całował (kobiety), przytulał (mężczyzn), gratulował (wszystkim). - Kupię, ale tylko wtedy, gdy zajedziemy też do Nova Park - powiedziała Joanna Bagińska, dyrektor galerii handlowej. Szofer nie miał innego wyjścia: musiał się zgodzić.

Gwiazdą wieczoru był zespół Bayer Full, legenda disco polo. Do kotleta przygrywała też gorzowska Panama.



Dziennikarze Gazety Wyborczej bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!