Sport.pl

Prezes Zmora: Musimy rozmawiać, inaczej polski żużel nie wyjdzie z olbrzymich problemów

Z początkiem listopada zastaliśmy żużlową ekstraklasę bez Kalkulowanej Średniej Meczowej i ze strategią finansową na najbliższe trzy lata. Czy to jest początek końca problemów większości polskich klubów, czy jedynie pobożne życzenia, zapisane na papierze? - W ostatnich tygodniach osiągnęliśmy wiele, a jaką drogą dalej pójdziemy? To się okaże. Ważne, że rozmawiamy, to jest sposób na znalezienie najlepszego środka na wyjście z kryzysu - powiedział prezes Stali Gorzów Ireneusz Maciej Zmora.
Odejście od KSM budzi w żużlu skrajne emocje. Z jednej strony są gorliwi przeciwnicy tego rozwiązania, którzy uważają, że KSM psuje żużlowe rozgrywki w Polsce, a tak naprawdę nie daje żadnych oszczędności. Po drugiej stronie jest większość prezesów klubów, żałujących tej zmiany. Argumentują, że czegoś lepszego jeszcze nikt nie wymyślił, dlatego KSM stosuje się praktycznie we wszystkich, liczących się ligach w innych krajach. Żegnający się właśnie z szefowaniem Unii Leszno Józef Dworakowski, mówi wręcz, że tą jedną decyzją, w krótkim czasie zostanie zniszczonych wiele małych klubów, a problemy mają wszyscy, także zespoły z podium mistrzostw Polski. - Nie widziałem komentarzy, że miniona liga była zła. Wręcz przeciwnie, ciągle czytaliśmy, słyszeliśmy, że rozgrywki mamy arcyciekawe, Kalkulowana Średnia Meczową wyrównała siły i wiem, że także obniżyła koszty - tłumaczył "Gazecie" Ireneusz Maciej Zmora, prezes Stali Gorzów. - Bardzo ważne, że o olbrzymich problemach finansowych alarmują nie tylko kluby, ale dostrzegają je również władze żużla. Obie strony chcą uzdrowienia, choć na razie wybrały nieco inne drogi. W 2014 roku KSM nie będzie i trzeba to przyjąć. Rządzący naszą dyscypliną uważają, że wiele zmieni sama strategia finansowa. Za parę miesięcy zobaczymy, jak funkcjonujemy w nowej rzeczywistości. Czy liga jest nadal "na styku", a naprawa finansów działa. Ważne, że rozmawiamy, szukamy wspólnej drogi. To niezwykle istotne.

Czy to koniec KSM w polskim żużlu? - Obawiam się, że ten temat wróci bardzo szybko - przyznał Zmora. W sprawie regulaminu na sezon 2015 i kolejnych "piłka jest w grze". - Musimy mieć poczucie, że kluby, które przecież odpowiadają za finansowanie i utrzymywanie naszej dyscypliny, wciąż mają coś do powiedzenia. Dzięki dialogowi z czasem staniemy się wszyscy znacznie mocniejsi - dodał szef Stali.

Zmora wraca do nieformalnego spotkania prezesów we Wrocławiu. Uważa, że tamto porozumienie będzie procentowało w przyszłości, bo kluby znów zaczęły mówić jednym głosem: - Drwiny z nas zamieniliśmy w konkretne stanowisko, którym jest na przykład strategia finansowa, przyjęta przecież przez wszystkich wspólników. Polski Związek Motorowy, czyli dominujący udziałowiec Enea Ekstraligi, przez najbliższe dwa lata nie będzie pobierał dywidendy. Staramy się także poprawić komunikację na linii kluby - rada nadzorcza. Problemy nareszcie powinniśmy rozwiązywać we własnym gronie, a nie w mediach, co powinno pomóc w poprawie wizerunku ligi.

Kluby zatrudniając żużlowców, za sam podpis pod umową - przed sezonem 2014 - będą mogły zapłacić maksymalnie 200 tys. zł, a najwyższa stawka za punkt to 4,5 tys. zł. W sezonie 2015 - 175 tys. zł i 4,5 tys. zł za punkt, a w 2016 - 150 tys. zł i 4 tys. zł. Te ustalenia nie obejmują zawartych wcześniej, kontraktów wieloletnich. Kluby będą także płacić mniej za start żużlowca jako rezerwa taktyczna, czy zastępstwo zawodnika. Te ostatnie ustalenia, to np. w Stali nie jest żadna nowość, bo już wcześniej zawodnicy startujący w Gorzowie, mieli w kontraktach takie zapisy. Czy jednak regulamin finansowy nie będzie fikcją? Już możemy znaleźć wiele "recept", jak nowe przepisy obejść. - Wszystko zależy od nas. Od prezesów, ludzi rządzących naszą dyscypliną i również od tych, którzy żyją z żużla i zbyt często dostrzegają wyłącznie własne korzyści. Różnimy się w pomysłach, ale na końcu cel musimy mieć ten sam, czyli wyjście z problemów, racjonalne finanse w polskim żużlu. Osobiście innej drogi nie widzę - zakończył prezes Zmora.

Więcej o: