Sport.pl

Iversen liderem na lata? "Gapa" na dobre bohaterem, a nie zerem? Mecenas podsumowuje rok ludzi ze Stali

Po wstępnej ocenie w żartobliwej formie zakończonego niedawno żużlowego sezonu 2013, a więc w tradycyjnych "Hitach i kitach", pora na podsumowanie występów naszych gorzowskich ulubieńców.
Niels Kristian Iversen - po latach nieudanych mariaży z ligą polską (incydentalne mecze dla Torunia i Wrocławia, bardzo przeciętne występy w Zielonej Górze, gdzie wywierano na nim wielka presję, pomimo przewlekłych kontuzji), znalazł dla siebie drużynę, w której rozwinął skrzydła. Choć nie miał sukcesów w wieku juniorskim, znawcy żużla wiedzieli, że w tym spokojnym i znakomitym technicznie chłopaku coś jest. Eksplodował formą po raz kolejny, przebojem wdarł się do czołówki światowej i jestem przekonany, że Gorzów zdobył prawdziwego lidera na wiele lat.

Krzysztof Kasprzak - szczerze mówiąc niczym wielkim mnie nie zaskoczył, jeździł przewidywalnie, lecz nieco skuteczniej niż w zeszłym roku. W pamięci kibiców zapisał się pojedynczymi występami w Grand Prix. Mówiąc krótko, krajowym liderem zespołu w stylu Piotra Śwista na razie nie jest. Stać go na więcej.

Daniel Nermark - całkowity niewypał, któremu winne są chyba emocje i sentymenty, jakimi kierowano się, kontraktując go zimą (jest związany z Gorzowem, jego mechanicy są z naszego miasta). Miało być tanio i dobrze, było tragicznie i nerwowo. Dobrze, że już się z nim pożegnano, bo jego dobre występy w przeszłości, dla pierwszoligowej Stali, to jedynie wspomnienie, do którego bardzo trudno będzie mu nawiązać.

Tomasz Gapiński - kolejny sezon w wykonaniu tego zawodnika to istna huśtawka nastrojów. Jeździł jak w znanym powiedzeniu "od zera do bohatera". Niestety w newralgicznym momencie zawiódł na całej linii (ze swojej winy upadł za metą w Lesznie i zniweczył nasze nadzieje na rundę finałową). Jak będzie jeździł w kolejnym sezonie? Tego chyba nawet słynne karpie z Santocka nie wiedzą.

Linus Sundstrom - nasza szwedzka niespodzianka i prawdziwe wzmocnienie. Zaskarbił sobie serca gorzowskich kibiców walką do ostatnich metrów, w pierwszych zwycięskich meczach Stali, po tragicznym początku sezonu. Jeśli będzie zdrowy i w pełni formy, jest nam niezbędny.

Paweł Hlib - wrócił odmieniony do swojej macierzystej drużyny po latach żużlowej tułaczki po niższych ligach. Jest spokojny i rozważny, brakuje mu tej ikry, jaką miał, będąc juniorem. Wypunktował rywali legitymujących się średnią KSM 2,5, lecz zabrakło mu dwóch, trzech rewelacyjnych meczów, które udowodniłyby nam, że nadal może wiele. Nie skreślałbym go.

Bartosz Zmarzlik - wrócił do ścigania na żużlu po pierwszej, bardzo poważnej kontuzji, pomimo kilku naprawdę niezłych występów nie mógł rozkręcić się do końca sezonu. Pod koniec roku zaczął jeździć bardzo agresywnie, przespał indywidualne mistrzostwa świata juniorów. Mimo ostatecznie przeciętnego sezonu, to nasz skarb i wielka nadzieja na przyszłość.

Adrian Cyfer - sezon zaczął niemrawo, dlatego wygryzł go ze składu Łukasz Cyran. Mozolnie budował swoją formę podczas gościnnych startów w Grudziądzu. Niespodziewanie eksplodował w końcówce sezonu. Kolejny rok powinien być dla niego przełomowy.

Łukasz Cyran - najprawdopodobniej kolejny zmarnowany młodzieżowiec gorzowskiej Stali. Stanął w miejscu dwa sezony temu i nie zrobił nic, aby iść do przodu. Wątpię, żeby kontynuował karierę przez kilka następnych lat.

Łukasz Jankowski, Adrian Gomólski - zgodnie z przedsezonowymi prognozami, zawiedli na całej linii, bo nie byli w stanie podjąć walki na ekstraligowych torach. Niektórzy kibice nawet nie zorientowali się, że byli naszymi zawodnikami.

Trener Piotr Paluch - wprowadza spokój i klimat w parku maszyn. Uparł się na Adriana Cyfera, pomimo nieprzychylnych opinii wielu kibiców na jego temat po nieudanym początku sezonu w jego wykonaniu. "Bolo" nie pękł w jego temacie i dziś zbiera tego owoce. Nie pękł też po wiosennych porażkach. Ten sezon to jego sukces.

Prezes Ireneusz Zmora - po latach wszechobecnego honorowego sternika klubu, wprowadził w kierownictwie Stali spokój i rozwagę. Żyje klubem i czasami ciągnie ten ciężki wózek samotnie na swoich plecach. Jestem za!

Więcej o:
Skomentuj:
Iversen liderem na lata? "Gapa" na dobre bohaterem, a nie zerem? Mecenas podsumowuje rok ludzi ze Stali
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX