"Kasper" najlepszy z Polaków, na których nie miała sposobu nawet drużyna Mistrzów Świata [ZDJĘCIA]

W sobotnim, żużlowym meczu Polska - Mistrzowie Świata w Lublinie, biało-czerwona kadra pod wodzą Marka Cieślaka, pokonała zespół Hansa Nielsena 51:39. Głodni żużla na światowym poziomie fani, całkowicie zapełnili lubelski stadion. Kapitan Stali Gorzów Krzysztof Kasprzak w pięciu startach wywalczył 12+2 pkt.
Kasprzak tylko w pierwszym swoim starcie przyjechał do mety za Darcy Wardem i kolegą z drużyny - Maciejem Janowskim. Później przywoził dla Polski same trójki, a w 7. wyścigu dwójkę z bonusem i 5:1, ponownie jadąc w duecie Janowskim.

Zawody rozpoczęły się od pokazowego wyścigu oldbojów. Na torze kibicom zaprezentowali się Jarosław Olszewski, Dariusz Śledź i Sam Ermolenko. Zwyciężył Amerykanin, jako drugi na mecie zameldował się były żużlowiec lubelskiej drużyny Śledź, ostatni był zaś Olszewski. Kolejną atrakcją imprezy była rywalizacja kobiet. Wystartowały w nim Czeszka Michaela Krupickova, Dunka Nanna Jorgensen oraz Szwedka Chatrine Brantvik Friman. Z powodu kontuzji zabrakło niestety Polki Klaudii Szmaj. Bezkonkurencyjna była Czeszka, która wyścig zakończyła pół okrążenia przed drugą Friman i trzecią Jorgensen.

Przed główną atrakcją wieczoru - meczem Polska kontra Mistrzowie Świata - owacją na stojąco ośmiotysięczna publika przywitała największą gwiazdę w historii lubelskiego żużla Hansa Nielsena. - Bardzo dziękuję za zaproszenie, to wielka przyjemność. W 1990 roku widziałem taką publiczność na tym stadionie i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Życzę kibicom wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy - powiedział jeden z najwybitniejszych żużlowców w historii. - Po prostu życzę wszystkim dobrej zabawy - stwierdził krótko organizator imprezy i również były znakomity zawodnik Marek Kępa.

Niestety w zespole Mistrzów Świata nie wystąpił awizowany wcześniej, aktualnie najlepszy żużlowiec globu Tai Woffinden. Zastąpił go Andreas Jonsson. Pierwszy bieg zakończył się remisem. Doskonale spisał się w nim, prowadzący od startu do mety Janusz Kołodziej. Za nim zameldowali się Greg Hancock i Andreas Jonsson, których do końca ambitnie atakował lublinianin Daniel Jeleniewski.

Drugi wyścig Polacy wygrali podwójnie. Pierwszy był Jarosław Hampel, drugi - po wspaniałej walce z Nickim Pedersenem - Patryk Dudek, trzeci Duńczyk, ostatni zaś Michael Jepsen Jensen. Kolejne dwa starty kończyły się remisami i po pierwszej serii startów na tablicy wyników widniał rezultat 14:10.

W przerwie na torze ponownie pojawiły się kobiety, które zmierzyły się w drugim biegu pań. Po raz kolejny najszybsza była Krupickova, która co prawda przegrała start, ale na wyjściu z pierwszego łuku nie dała szans Jorgensen. Czeszka znów wygrała z ogromną przewagą przed Dunką oraz Brantvik.

Po kolejnym remisowym piątym biegu, w siódmym ekipa Mistrzów Świata doprowadziła do remisu. Niespodziewanie wygrał dobrze znający lubelski owal (startował w barwach Lubelskiego Węgla KMŻ w 2012 roku) Robert Miśkowiak. Drugi był Ward, trzeci Kołodziej, ostatni zaś Jeleniewski. Polacy szybko jednak odbili sobie to niepowodzenie, bo już po chwili para Janowski - Kasprzak nie dała szans Hancockowi i Jonssonowi. W wyścigu ósmym natomiast nasza kadra powiększyła przewagę o kolejne dwa "oczka", a pierwszy punkt zdobył Jeleniewski, wyprzedzając Jepsena Jensena.

Dystans ten nie zmieniał się przez dwa następne biegi, aż do 11. W tym po ostrej walce na pierwszym łuku prowadzenie objął Nicki Pedersen, ale Duńczyka najpierw wyprzedził Patryk Dudek, a po chwili jak rakieta przejechał obok niego, zawsze dobrze czujący się na lubelskim torze Kołodziej. Po kolejnym podwójnym zwycięstwie Polacy mieli już dziesięć punktów więcej od zespołu Mistrzów Świata. Podopieczni Hansa Nielsena dwa oczka z tej straty odrobili po chwili, przede wszystkim dzięki doskonałej jeździe Warda, który po szerokiej minął Hampela.

Szansę na powrót do gry o zwycięstwo w 13. starciu Mistrzowie Świata dostali niejako w prezencie, gdy Jeleniewski wjechał w taśmę. W powtórce na kolejne odrobienie strat nie pozwolił im jednak kapitan Stal Gorzów, który na trasie brawurowym wejściem pod łokieć wyprzedził Pedersena. Trzeci był Miśkowiak.

Wygraną Polacy zapewnili sobie w przedostatnim wyścigu. Po znakomitym starcie Hampela i Janowskiego, rywale mogli już tylko bezradnie oglądać plecy podopiecznych Marka Cieślaka, którzy pewnie przywieźli 5:1. W biegu wieńczącym zawody obie ekipy podzieliły się dorobkiem i ostatecznie Polska pokonała Mistrzów Świata 51:39.

Po zakończeniu spotkania rozegrany został jeszcze bieg memoriałowy ku pamięci legendarnego lubelskiego żużlowca, dwukrotnego indywidualnego mistrza Polski Włodzimierza Szwendrowskiego. Zwyciężył w nim Hampel przed Janowskim, Wardem oraz Hancockiem.

POLSKA - MISTRZOWIE ŚWIATA 51:39

POLSKA: Janusz Kołodziej 11+1 bonus (3,1,3,2,2), Daniel Jeleniewski 1 (0,0,1,0,t), Jarosław Hampel 12+1 (3,3,1,2,3), Patryk Dudek 8+2 (2,0,2,3,1), Krzysztof Kasprzak 12+2 (1,3,2,3,3), Maciej Janowski 7+1 (2,0,3,0,2).

MISTRZOWIE ŚWIATA: Andreas Jonsson 4+2 bonusy (1,1,0,2,0), Greg Hancock 9 (2,2,1,1,3), Nicki Pedersen 8 (1,2,2,1,2), Michael Jepsen Jensen 3+2 (0,1,0,1,1), Darcy Ward 11+1 (3,2,3,3,0), Robert Miśkowiak 4 (0,3,0,0,1).