Sport.pl

Iversen: Czasami muszę się uszczypnąć, sprawdzić, czy to nie sen [WIDEO]

Gdy na najbardziej prestiżowe sukcesy czekasz latami, to doceniasz je dwa razy bardziej, jesteś niesamowicie zdeterminowany, aby jeszcze raz po nie sięgnąć, a gdy już się uda, to cieszysz się jak dziecko. Nieprawda? Spójrzcie na lidera Stali Gorzów Nielsa Kristiana Iversena, który właśnie wygrał swój drugi w karierze turniej żużlowego cyklu Grand Prix. - To, co się dzieje w ostatnich sezonach, jest po prostu niesamowite - powiedział Duńczyk po triumfie w Sztokholmie.
Zwycięstwo Iversena na Friends Arenie, czyli otwartym w ubiegłym roku nowym stadionie narodowym w Szwecji, oglądało 24 812 widzów. "Puk", który od dwóch sezonów uznawany jest za najbardziej konsekwentnego zawodnika na świecie, bo gdzie nie pojedzie, tam świetnie punktuje, w tym roku zdobył już w polskiej lidze 21 pkt - wygrał siedem wyścigów w Bydgoszczy. - To niesamowite, ale teraz widzę, że gdyby nie taśma, to byłem w stanie powtórzyć ten wynik na poziomie Grand Prix - opowiadał niezwykle sympatyczny Duńczyk. - Szaleństwo. Z turnieju na turniej spełniam swoje kolejne marzenia. Teraz znalazłem się w pierwszej trójce mistrzostw świata, mam szansę na medal. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, bo za mną widzę zawodników, którzy w ostatnim turnieju w Toruniu będą chcieli zepchnąć mnie z podium. Nie mam jednak zamiaru bronić się, będę dalej atakował. Tylko czasami uszczypnę się i sprawdzę, czy to przypadkiem nie jest sen.



Lider Stali Gorzów - jest spora szansa, że zostanie w naszej drużynie na czwarty sezon z rzędu - przyznaje, że niewielkie zmiany, jakich dokonał, doprowadziły do jego wielkiej przemiany na torze. - To, co jest od 2011 roku, a było wcześniej, to jest jak dzień do nocy - przyznał Iversen. - Między wygraną a przegraną w żużlu jest naprawdę bardzo cienka linia. Dlatego trzeba dopilnować szczegółów. Dieta, trening, umiejętny dobór startów, a do tego wzorowa współpraca z tunerem. To wszystko pozwala ustabilizować formę na wysokim poziomie. Spójrzcie na przyszłego mistrza świata Taia Woffindena. Jego tegoroczny wynik to nie jest przypadek. On też zaczął zwracać uwagę na szczegóły, na małe rzeczy, które przy tak wyrównanej stawce są kluczem do sukcesu.



Brytyjczyk Woffinden ma 16 pkt przewagi nad drugim Jarosławem Hampelem, ale na razie nie może myśleć o występie w Toruniu, a jak najszybciej musi doprowadzić do porządku uszkodzony w Sztokholmie obojczyk. - Ból jest niewyobrażalny, na 99 procent jestem pewny, że to złamanie - stwierdził Woffinden. - Mam dwa tygodnie na powrót do zdrowia. To był długi sezon, podczas którego słuchaliście w Grand Prix wiele różnych hymnów. Najważniejszy jest jednak ten ostatni. Tym razem usłyszycie mój.

Przez błąd zawodnika z Wielkiej Brytanii poważnej kontuzji doznał Tomasz Gollob, który cały czas przebywa w szpitalu. U Polaka wstępnie stwierdzono naruszenie siódmego kręgu szyjnego i wstrząs mózgu. Dziś "Chudy" ma przejść dodatkowe badania. To kolejne duże osłabienie Unibaksu Toruń. Decydujący mecz o brąz Enea Ekstraligi Włókniarz Częstochowa - Unia Tarnów o godz. 16, a spotkanie o złoto Falubaz Zielona Góra - Unibax o godz. 18.45.

KLASYFIKACJA PO 11 RUNDACH: 1. Woffinden - 141 pkt, 2. Hampel - 125 pkt, 3. Iversen - 119 pkt, 4. Sajfutdinow - 114 pkt, 5. Pedersen - 113 pkt, 6. Hancock - 111 pkt, 7. Zagar - 107 pkt, 8. Ward - 93 pkt, 9. Gollob - 89 pkt, 10. Holder - 82 pkt, 11. Lindgren - 81 pkt, 12. Kasprzak - 80 pkt, 13. Jonsson - 59 pkt, 14. Vaculik - 56 pkt, 15. Lindback - 45 pkt.

GRAND PRIX 2013:

5 października - GP Polski, Toruń.

Więcej o: