Sport.pl

Żar będzie lał się z nieba, gdy Stal dobierze się do skóry osłabionemu liderowi

Wygrywając z Unią Tarnów aż 55:35, gorzowscy żużlowcy zaskoczyli nawet samych siebie. - Nie ma jednak mowy, abyśmy spoglądali w górę tabeli, bo wciąż musimy wygrać w najbliższą niedzielę u siebie z Toruniem, a potem ze Spartą Wrocław, aby najpierw być spokojnym o utrzymanie - powiedział prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. Mecz z Unibaksem o godz. 16.
Tak wczesny termin rozegrania najbliższego meczu na Stadionie im. Edwarda Jancarza tradycyjnie podyktowała telewizja. W wakacje godzina 16 jest co najmniej kontrowersyjna. Popatrzmy na prognozę pogody dla Gorzowa. W niedzielę ma być u nas w porze ligowego pojedynku nawet 36 stopni w cieniu. Masakra...

- W związku z tym, że mamy mecz telewizyjny, którego godziny rozpoczęcia nie możemy zmienić, kiedy to na niebie będzie mocne słońce, wraz z naszym partnerem, firmą American Chicken, ufundowaliśmy dla kibiców Stali wodę pitną. Będzie ona dostępna na przeciwległej prostej do startu przy stoiskach gastronomicznych - poinformował prezes Ireneusz Maciej Zmora. Na koronie stadionu zostanie ustawionych pięć dystrybutorów z wymiennymi butlami. Każda butla to 18 litrów wody.

Stalowcy na targanego problemami rywala, który jednak wciąż lideruje w ekstraklasie, przede wszystkim chcą mieć taką siłę jak ostatnio przeciwko mistrzom Polski z Tarnowa. Tajemnicy wielkiej nie ma - duże punkty nareszcie wywalczyli Tomasz Gapiński i Daniel Nermark. Z nimi w formie Gorzów nagle stał się zespołem nie do ugryzienia. To tendencja na dłużej? Znów mieliśmy trochę pecha, bo ciężki upadek zaliczył Krzysztof Kasprzak. Na szczęście "Kasper" nie ma poważniejszych obrażeń. W tym tygodniu nie startuje, ale w niedzielę znów pojawi się w składzie Stali. - Nie dziwię się, że po takim występie nasi zawodnicy, szczególnie ci, którym sezon nie układał się, szczęśliwi latali trzy metry nad ziemią - mówił prezes Zmora. - Pokazaliśmy moc, która wcale nie musi być jednorazowa, bo mogą ją jeszcze podrasować Krzysiek Kasprzak i Paweł Hlib. Nie wybiegamy jednak za daleko w przyszłość, bo wiemy, że w tym sezonie każdy mecz to zupełnie inna historia. Teraz celujemy w zwycięstwo z Unibaksem. Na wyjeździe było 54:36 dla przeciwnika, tak że o punkt bonusowy będzie bardzo trudno, choć dopóki mamy okazję na większy dorobek, to nie wolno z niego bez walki rezygnować.

Chris Holder, Darcy Ward, Tomasz Gollob, Miedziński, Kamil Brzozowski, Emil Pulczyński i Paweł Przedpełski - to ludzie z Unibaksu, którzy w tym sezonie musieli już odwiedzić gabinety lekarskie. Najgorzej jest z pierwszym. Holder ponownie na motocykl wsiądzie najwcześniej w przyszłym roku. W trybie awaryjnym torunianie zatrudnili Edwarda Kennetta, ale na razie Anglik niczym w Polsce nie błysnął. W trudnej sytuacji nasi najbliżsi rywale próbowali też namówić do powrotu na tor Ryana Sullivana. Ten plan jednak również nie wypalił. Ostatecznie w Gorzowie w składzie Unibaksu pojawi się kolejne wyjście awaryjne - Czech Matej Kus. Nikt jednak nie wierzy, że ten żużlowiec choć w minimalnym stopniu zapełni lukę po Holderze. - Czeka nas mecz ze smaczkiem, bo przecież na nasz stadion, już w innej roli, wraca Tomasz Gollob - stwierdził prezes Zmora. - Godnie go przywitamy, ale chcemy, aby z nowym zespołem wyjechał od nas bez punktów. Po świetnym meczu z Unią znamy już poziom, do którego chcemy równać. Liczę, że właśnie tak będzie wyglądała nareszcie zdrowa Stal do końca tego sezonu.

STAL GORZÓW - UNIBAX TORUŃ

Niedziela - godz. 16, Stadion im. Edwarda Jancarza przy ul. Śląskiej w Gorzowie. Transmisja w nSport i TVN Turbo.

Bilety: trybuna wysoka - 35 i 30 zł, trybuna niska - 30 i 25 zł.

UNIBAX: 1. Adrian Miedziński, 2. Matej Kus, 3. Darcy Ward, 4. Kamil Brzozowski, 5. Tomasz Gollob, 6. Paweł Przedpełski, 7. Kamil Pulczyński.

STAL: 9. Daniel Nermark, 10. Tomasz Gapiński, 11. Krzysztof Kasprzak, 12. Paweł Hlib, 13. Niels Kristian Iversen, 14. Adrian Cyfer, 15. Bartosz Zmarzlik.

Więcej o: