Sport.pl

Bez Sundstroma na Włókniarz i do Gniezna. "Cały czas mamy pod górkę"

Niestety wypadek Linusa Sundstroma podczas poniedziałkowego meczu w Częstochowie ma poważne konsekwencje. U Szweda lekarze stwierdzili pękniętą kość łódeczkową w lewym nadgarstku. - Nie cierpię takich wiadomości, ale obiecuję, że nie spuścimy rąk, a będziemy walczyć, aby poradzić sobie z tym kryzysem. Co nas nie zabije, to nas wzmocni - powiedział prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora.
- Najpierw Daniel Nermark, teraz Linus, ciągle w tym sezonie mamy pod górkę - rzucił szef gorzowskiego klubu żużlowego, gdy usłyszał, co stało się kolejnemu Szwedowi. W 8. wyścigu poniedziałkowego meczu z Włókniarzem w Częstochowie Sundstrom został staranowany przez juniora gospodarzy Huberta Łęgowika. Wypadek wyglądał naprawdę groźnie. 23-letni żużlowiec Stali wyjechał do powtórki, dojechał w niej na trzeciej pozycji, ale w tym biegu już wyłącznie statystował. Po zjeździe do parkingu uskarżał się na ból nadgarstka. We wtorek został dokładnie zbadany w gorzowskim szpitalu i lewa ręka poszła do gipsu - niestety pękła kość łódeczkowa.

- Mamy problem pewnie na najbliższe dwa mecze, u nas z Włókniarzem i za tydzień w Gnieźnie, bo Linus będzie pauzował około trzech tygodni - stwierdził prezes Zmora. - Taka wiadomość z pewnością psuje nam szyki, ale przecież bez Sundstroma jechaliśmy już ostatnio w Zielonej Górze. Trzeba wziąć się w garść, po treningach zestawić skład z tych najlepszych zdrowych i walczyć. Punkty zdobyte u siebie na częstochowianach są przecież nam po prostu niezbędne.

We wspomnianym, wyjazdowym starciu z Falubazem (40:50) trener Piotr Paluch postawił na dwóch żużlowców z KSM 2,5 pkt - Pawła Hliba i Łukasza Jankowskiego. Oprócz nich alternatywą są jeszcze Adrian Gomólski, trzeci junior Łukasz Cyran czy Szwed Mikael Max, który ze Stalą ma podpisany tzw. kontrakt warszawski. - W tak skomplikowanej sytuacji wszystkie te rozwiązania będziemy brali pod uwagę - powiedział Zmora. - Nawet Max siedzi gdzieś z tyłu głowy, bo przecież regularnie jeździ w ligach w swoim kraju. Tutaj jednak, aby Mikael mógł pojechać w polskiej ekstraklasie, potrzebne byłyby solidne przygotowania i sprzętowe i treningi na torze. Zobaczymy, jaki zespół pojedzie w niedzielę, na pewno zarząd i nasz sztab szkoleniowy czekają gorące dni.

Więcej o: