Sport.pl

"Może w Stali trzeba zmienić kapitana?" To już z całą pewnością nieaktualne!

- W tych dniach Krzysiek jest jednym z najlepszych na świecie - komplementuje swojego podopiecznego z Coventry Gary Havelock. - Nasz kapitan do wejścia na odpowiednie obroty potrzebował spokoju i dużo jazdy - dodał trener Stali Piotr Paluch. Gorzowski zespół to na szczęście już nie Niels Kristian Iversen i długo, długo nic. - A to jeszcze nie jest 100 procent tego, co mogę pokazać - zapowiada Krzysztof Kasprzak.
- Nowy kontrakt podpisałem na dwa lata, chcę na dłużej zżyć się ze Stalą - mówił Krzysztof Kasprzak, ale przy tym nazwisku od razu pojawiło się wiele znaków zapytania. Wątpliwości potęgowały, gdy okazało się, że właśnie "Kasper" ma kapitanować żółto-niebieskim? Czy po bardzo słabych sezonach w Tarnowie i znakomitej w fazie play-off w Gorzowie Kasprzak ustabilizuje formę na dłużej? Jak pogodzi ligę z Grand Prix i ściganiem w Anglii? Wytrzyma presję, gdy w naszym zespole nie będzie Mateja Zagara i Tomasza Golloba, dołoży do swojego arsenału nie tylko zwycięstwa po dobrym starcie, ale także zażartą walkę o wygraną na kolejnych okrążeniach? Dziś niedowiarkowie stają się jego fanami...

Początek sezonu był dla "Kaspera" tak samo ciężki jak dla całej Stali. Bardzo brakowało punktów kapitana, przyszły nieoczekiwane przegrane u siebie z Rzeszowem i Lesznem. Mecz za meczem oddawały również jego Pszczoły z Coventry, którymi Kasprzak także dowodzi. 20 kwietnia podczas Grand Prix w Bydgoszczy "Kasper" nie dowiózł do mety żadnego "oczka", to był dramat. - Może trzeba tego kapitana zmienić - rzucił nawet 29-letni żużlowiec do kamery. Wtedy jednak przyszedł mecz w Tarnowie i niespodziewane zwycięstwo stalowców. - Wywróciliśmy motocykle do góry nogami i nareszcie coś drgnęło - Kasprzak pierwszy raz uśmiechnął się. - Jest jeszcze bardzo daleko do doskonałości, ale pracujemy nad tym. Dużo rozmawiam z Nielsem Iversenem, który jest szybki na każdym torze. Może jego uwagi przełożą się i na moje osiągi. Najwyższy czas, aby ruszyć do przodu.

Nieudany pościg za Emilem

Ile w życiu żużlowca może zmienić miesiąc. Jeden, drugi udany start. Stal i Coventry pną się w górę tabeli. Drugie miejsce w GP w Pradze i trzecie w Cardiff pozwoliły Kasprzakowi bardzo zbliżyć się do ósmego miejsca w cyklu, gwarantującego walkę z najlepszymi na świecie także w kolejnym sezonie. W sobotę kapitan Stali jest jednym z tych, którzy bez strachu śmigają po dziurach w Grand Prix Wielkiej Brytanii, w niedzielę w Gorzowie, przeciwko Polonii Bydgoszcz, w sześciu startach zdobywa 17 pkt. W poniedziałek jest jedynym żużlowcem Pszczół, który radzi sobie na wyjeździe przeciwko Lakeside Hammers. Jego zespół przegrywa 40:55, ale "Kasper" zdobywa aż 20 pkt w sześciu startach. Raz podwójną zdobycz przywozi jako joker. - Jeszcze w głowie siedzi mi ten finał w Cardiff, nie mogę przez niego spać - opowiadał Kasprzak. - Jak to ja, do wszystkiego podchodzę bardzo emocjonalnie, chcę, żeby było perfekcyjnie, a jak się nie udaje, to denerwuję się. Przecież byłem trzeci, a nakrzyczałem na moją ekipę. Niepotrzebnie. To był mój błąd, że przed powtórką zjechałem jeszcze do tunelu zmieniać koło. Potem zostało mi tylko 18 sekund i nie przygotowałem sobie pola do startu, Emil był szybszy. Przepraszam za to moją ekipę. Fakt, atak na Rosjanina na ostatnim wirażu nie był zbyt fair, za to też przepraszam. Z dystansu trzecie miejsce doceniam coraz mocniej, bez strachu jazdę po naprawdę dziurawym i niebezpiecznym torze. Żal tylko pierwszej w karierze wygranej, bo była tak blisko.

Nigdy więcej takiej zimy

Gdy jest się w formie, a motocykle jadą do przodu, to nagle na torze otwierają się nowe ścieżki i nie ma przeciwnika, z którym nie można powalczyć. Jak "Kasper" wjechał w Anglii między dwóch rywali w 1. wyścigu, a ta jazda po orbicie zaraz po starcie? Coś pięknego. Z Polonią też nie było gorzej. W 15. wyścigu nasz kapitan przebijał się z ostatniej pozycji na pierwszą, a przecież na koniec meczu zawsze jadą sami najlepsi. W polskiej lidze po ostatnim spotkaniu Kasprzak zdobywa już średnio w tym sezonie 2 pkt na wyścig, właśnie poprawił zatem swoje osiągi w Stali z ubiegłego roku (1,933 pkt), a wydaje się, że może już być tylko lepiej. - Tej długiej zimy i porażki na całej linii w Grand Prix w Bydgoszczy na pewno nie zapomnę, bo to była sroga nauczka - przyznał Kasprzak. - Potrzebowałem startów, a tych nie było. Lubię się ścigać dzień po dniu. Na torze odżywam, oczywiście lepiej, gdy walka częściej idzie po mojej myśli. To były trudne dni, czułem się fatalnie z tym, że zawodzę moich pracodawców, ale również samego siebie, mój team.

Chce być jeszcze lepszy

W Gorzowie już uwierzyliśmy, że "Kasper" chce coś ważnego wywalczyć dla Stali, faktycznie zżyć się z żółto-niebieskimi barwami? Chyba tak. Chyba, bo teraz piękne kilka startów trzeba zamienić w piękną drugą część sezonu. Mamy kapitana, który emocjonalnie podchodzi do swoich porażek, ale ma tak ważny dla uprawiania żużla dystans, dobry kontakt z kolegami w parkingu, bez dzielenia ich na nacje i kluby. Wie, że za chwilę jest kolejny start, w którym znów można jeździć z przodu. Przede wszystkim kocha się ścigać. Uwielbia angielskie, techniczne, trudne tory. Taki spotkał też na stadionie im. Edwarda Jancarza. Tu się odrodził i możemy być pewni, że zdecydowanie to docenia. - Po bardzo ciężkim początku podnosimy głowy jako drużyna, choć musimy mieć się na baczności, bo cała liga w Polsce jest szalona - powiedział Kasprzak. - To może nam pomóc i mimo nieplanowanych przegranych dojść wysoko, ale i również nikt nie chce być ostatni, spaść do niższej ligi.

Stal mocna jest siłą liderów, którzy korzystają również z dodatkowego startu, zastępując kontuzjowanego Daniela Nermarka. A co, gdy ten przywilej się skończy? - Nie mam żadnych obaw, bo Daniel to naprawdę klasowy jeździec - stwierdził "Kasper". - On, tak jak my wszyscy, miał kłopoty na początku sezonu, ale na takim torze. jak jest teraz w Gorzowie, ostatni mimo wielkich opadów przygotowany był rewelacyjnie, spokojnie zdobędzie 10 punktów, a i swoje dołoży na wyjazdach. Rozmawiałem z nim i wiem, że jeszcze w tym tygodniu spróbuje siąść na motocykl. To dobra wiadomość. Jestem spokojniejszy, gdy widzę zaraz za sobą Pawła Hliba, z kłopotów sprzętowych wychodzi też Bartek Zmarzlik. Im więcej będzie nas do zdobywania punktów, tym lepiej. Cały czas uważam, że mamy zespół niedoceniany, który jeszcze wiele razy w tym sezonie wypali. Osobiście marzę też o jak najlepszym występie w gorzowskiej rundzie Grand Prix i marszu w górę klasyfikacji. Wolę dmuchać na zimne i w najbliższy weekend jadę w kwalifikacjach do przyszłorocznego cyklu [w St. Johann w Austrii - red.], w przyszłym tygodniu mamy mecz kadry w Pradze z Czechami, gdzie w lipcu chcemy odzyskać drużynowe mistrzostwo świata. Widać, że ten żużlowy świat nabrał dla mnie innych kolorów? Trudno się dziwić. Przy okazji wielkie dzięki dla taty, brata i wszystkich, którzy ciężko pracują, abym mógł pokazać na torze 100 procent możliwości. Oni tylko wiedzą, ile te ostatnie tygodnie kosztowały nas nerwów i wysiłku. Jest lepiej i tego nie zmieniajmy. Chcę jechać po marzenia dla Polski i dla Stali - zakończył kapitan gorzowskiej drużyny.

Enea Ekstraliga przypomina o rocznicy

W najbliższy czwartek - 6 czerwca - przypada dokładnie 65. rocznica rozegrania pierwszych meczów w polskiej lidze żużlowej.

Idea utworzenia w naszym kraju ligi żużlowej zrodziła się w 1947 r. Pomysłodawcą ligi był prezes Polskiego Związku Motocyklowego Józef Docha. Wczesną wiosną 1948 r. okazało się, że chętnych do udziału w ligowych rozgrywkach jest ponad 20 klubów. 16 zespołów, uznanych za najsilniejsze, miało rywalizować w trzech turniejach eliminacyjnych o miejsce w odpowiedniej lidze. Dziewięć najlepszych w tym gronie zespołów trafić miało do pierwszej ligi, siedem pozostałych do drugiej, a stawkę startujących w niższej klasie uzupełnić miały Polonia Bytom i Lechia Poznań.

Liczba dziewięciu drużyn w każdej z lig wynikała z systemu rozgrywek. Polegał on na trójmeczach. Każdy zespół miał się raz spotkać z każdym. Zespoły liczyć miały po trzech zawodników, z czego wynikała 9-biegowa tabela.

W niedzielę 6 czerwca miała miejsce ligowa premiera. W przypadku pierwszej ligi trójmecze odbyły się w Łodzi, Gdańsku i Ostrowie. W Łodzi zawody oglądało siedem tysięcy widzów. Najlepszy okazał się późniejszy pierwszy drużynowy mistrz Polski - zespół PKM Warszawa (22 pkt). Jan Wąsikowski wygrał wszystkie biegi i zgromadził 9 punktów, Jerzy Dąbrowski - 7, a Stanisław Brun - 6. Drugie miejsce zajął LKM Leszno - 19 pkt (Józef Olejniczak - 8, Alfred Smoczyk - 6), trzecie Tramwajarz Łódź - 9 pkt (Tadeusz Kołeczek - 7). W Gdańsku-Wrzeszczu triumfowała grudziądzka Olimpia - 26 punktów (komplet 9 pkt Jana Najdrowskiego) przed OMTUR Okęciem - 12 pkt i miejscowym GKM-em - 10 pkt. W Ostrowie zwycięzcy wyłonić się nie udało, gdyż zarówno miejscowy KM, jak i MK Rawicz zgromadziły po 18 punktów. Trzeci był łódzki DKS - 14 pkt. Tak wyglądały narodziny polskiej pierwszej ligi żużlowej, której kontynuatorką jest dzisiejsza Enea Ekstraliga.

RANKING STALOWCÓW PO 8. MECZACH:

kolejno: ilość odjechanych wyścigów, ilość zdobytych punktów z bonusami, w nawiasie ilość bonusów, średnia biegowa, średnia meczowa

1. Niels Kristian Iversen (Dania) - 48, 123 (3), 2,563, 15,38

2. Krzysztof Kasprzak - 45, 90 (5), 2,000, 11,25

3. Linus Sundstrom (Szwecja) - 32, 51 (7), 1,594, 8,50

4. Bartosz Zmarzlik - 41, 60 (6), 1,463, 7,50

5. Tomasz Gapiński - 11, 12 (1), 1,091, 4,00

6. Daniel Nermark (Szwecja) - 13, 14 (0), 1,077, 4,67

7. Łukasz Cyran - 20, 17 (1), 0,850, 2,43

8. Paweł Hlib - 24, 18 (2), 0,750, 3,00

9. Adrian Gomólski - 3, 1, 0,333, 1,00

10. Łukasz Jankowski - 1, 0 (0), 0,000, 0,00

11. Adrian Cyfer - 3, 0 (0), 0,000, 0,00

W CZWARTEK I NIEDZIELĘ ENEA EKSTRALIGA ODRABIA ZALEGŁOŚCI:

czwartek - godz. 19, nSport Unia Tarnów - Dospel Włókniarz Częstochowa, godz. 18 PGE Marma Rzeszów - Fogo Unia Leszno, godz. 19 składywęgla.pl Polonia Bydgoszcz - Lechma Start Gniezno;

niedziela - godz. 16, nSport Fogo Unia Leszno - Unibax Toruń, godz. 18.30, nSport Dospel Włókniarz Częstochowa - Stelmet Falubaz Zielona Góra, godz. 16 Betard Sparta Wrocław - Stal Gorzów, godz. 18 Lechma Start Gniezno - Unia Tarnów, godz. 18.30 PGE Marma Rzeszów - składywęgla Polonia Bydgoszcz.



1. Unibax Toruń917+131
2. Fogo Unia Leszno810+81
3. Stal Gorzów89+3
4. Unia Tarnów89+20
5. Stelmet Falubaz Zielona Góra89+41
6. Betard Sparta Wrocław98-29
7. Dospel Włókniarz Częstochowa78-7
8. PGE Marma Rzeszów76-93
9. składywęgla.pl Polonia Bydgoszcz84-67
10. Lechma Start Gniezno84-80
Cztery czołowe drużyny po sezonie zasadniczym pojadą w play-off o mistrzostwo Polski, a trzy ostatnie spadną do pierwszej ligi.

Więcej o: