Sport.pl

Derby bez fanów z Zielonej Góry. "To prezesi Falubazu nie chcieli swoich kibiców na meczu w Gorzowie"

Prezes Stali chciał sam dogadać się z kibicami Falubazu, bo "derby bez kibiców gości to nie są prawdziwe derby", a skończyło się jak zawsze, czyli zadymą na żenującym poziomie. - Jeśli komuś przeszkadza, że nie wniesie pirotechniki na stadion, to gratuluję - powiedział Ireneusz Maciej Zmora. - Prawdziwych kibiców z Zielonej Góry cały czas zapraszam na mecz. Zadymiarzom nie ustąpimy nawet na milimetr, bo bezpieczeństwo na trybunach jest najważniejsze.
Cała historia pod tytułem "Kibice Falubazu na meczu w Gorzowie 19 maja" zaczęła się kilkanaście dni temu, gdy okazało się, że klub z Zielonej Góry nie ma zamiaru organizować wyjazdu dla swoich kibiców na najbliższy pojedynek ze Stalą. Zgodnie z regulaminem ma czas na złożenie zamówienia na bilety dla kibiców nie później niż 7 dni przed datą rozegrania meczu. Jak tłumaczył taką sytuację prezes Falubazu? - W ubiegłym roku wydaliśmy spore pieniądze na kary - mówił Marek Jankowski. - Postanowiliśmy, że w sezonie 2013 podczas wyjazdów kibice sami będą brali za siebie odpowiedzialność. Od tego jest Stowarzyszenie Kibiców Tylko Falubaz. A my z kolei bierzemy odpowiedzialność za kibiców przyjezdnych na naszym stadionie. W tym sezonie stowarzyszenie kibiców organizowało wyjazdy do Gniezna i Wrocławia. Nasz klub nie zgłaszał tych wyjazdów. Muszę podkreślić, że nasi kibice bardzo dobrze się zachowywali. Z kolei my przyjmowaliśmy na własną odpowiedzialność kibiców z Torunia i Bydgoszczy. Zgodnie z ustawą tę odpowiedzialność personalnie ja brałem na siebie.

"W lewej flaszka, w prawej nóż"

W Gorzowie akurat z gośćmi z Zielonej Góry mają niestety bardzo złe doświadczenia. Wystarczy przypomnieć ubiegłoroczne derby z 13 maja, po których znacznie został zaostrzony regulamin gorzowskiego stadionu. W sektorze Falubazu pojawiła się wielka flaga z napisem: "W lewej flaszka, w prawej nóż. Nie ma Edka z wami już. Katarzyna Jancarz". W jednym rogu transparentu rysunek zakrwawionego noża, w drugim butelki. W ten sposób kibice "uczcili" żonę i zabójczynię słynnego żużlowca Edwarda Jancarza, patrona stadionu w Gorzowie. - Liczyłem, że ktoś tak zwyczajnie i po ludzku przeprosi, ale się nie doczekałem. Dlatego my powinniśmy przeprosić, bo reprezentujemy miasto. Do tej pory doceniałem to, co robi Stowarzyszenie Tylko Falubaz, ale teraz to wszystko zniszczyli - mówił po tych wydarzeniach prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki, a Falubaz "za rozwieszenie przez kibiców drużyny transparentu o treści wulgarnej i rażąco nieetycznej, a także za wniesienie i użycie przez kibiców na imprezie masowej wyrobów pirotechnicznych i materiałów pożarowo niebezpiecznych" musiał zapłacić 60 tys. zł kary. Race, pirotechnika, rzucanie w jadących żużlowców wyrywanymi z trybuny krzesełkami - takie żenujące sceny niestety towarzyszą prawie wyłącznie żużlowym pojedynkom derbowym. - Sytuacja jest co najmniej dziwna, bo moim zdaniem klub powinien współpracować ze swoimi kibicami, ułatwiać im kibicowanie również na meczach wyjazdowych i brać za nich odpowiedzialność - mówił prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. - Klub z Zielonej Góry chyba do końca nie ufa swoim fanom.

Stowarzyszenie skarpetek nie ściągnie

Gorzowski klub uznał jednak, że mimo wszystko jest gotowy na przyjęcie kibiców Falubazu. Dogadywał się ze stowarzyszeniem kibiców, a nie z zielonogórskim klubem. Do wczoraj wydawało się, że negocjacje są na dobrej drodze, wśród fanów Falubazu były rozprowadzane bilety po 50 zł. Wieczorem jednak na stronie internetowej Falubaz.com pojawiło się oświadczenie, w którym czytamy m.in.: "Z wielką przykrością informujemy kibiców Falubazu Zielona Góra, że Stowarzyszenie Kibiców Tylko Falubaz ostatecznie zrezygnowało z organizacji wyjazdu na derbowy mecz naszej drużyny w Gorzowie. Zapisy na wyjazd zostały przerwane, a wszyscy, którzy wpłacili już pieniądze, będą mogli je oczywiście odebrać. Nasza decyzja podyktowana jest skandalicznymi procedurami wejścia na gorzowski stadion, do czego już drugi raz z rzędu doprowadzili działacze Stali Gorzów. Zakaz wnoszenia elementów oprawy, ale przede wszystkim flag na płot, megafonu, bębnów, damskich torebek oraz rewizje osobiste ze ściąganiem skarpetek włącznie, a to wszystko za bilet kosztujący 50 złotych to ewenement na stadionach w naszym kraju. Dzisiaj, przez wiele godzin, próbowaliśmy negocjować ze stroną gorzowską, która zasłaniała się wytycznymi policji, skazanego na 6 lat więzienia za działanie na szkodę miasta, wyłudzenia i oszustwa prezydenta Jędrzejczaka i zapisami w regulaminie stadionu, który oczywiście ustala i modyfikuje organizator imprezy. Niestety strona gorzowska pozostała nieugięta, w związku z czym zdecydowaliśmy się na podjęcie takich kroków. Cóż, przyznana pula 800 biletów sprzedawała się znakomicie, więc pusta kasa zadłużonego gorzowskiego klubu, który przystąpił do rozgrywek tylko dzięki żyrowanemu przez miasto kredytowi, nie wzbogaci się o 40 tysięcy złotych, a mecz derbowy straci swój wyjątkowy klimat (...)."

"Po prostu jest mi przykro"

Prezes Zmora był dziś rano zszokowany zachowaniem zielonogórskiej strony i zażenowany poziomem oświadczenia. Teraz żałował, że walczył, aby kibice Falubazu mogli uczestniczyć w meczu w Gorzowie. - Po ubiegłorocznych, majowych, strasznie przykrych dla wszystkich wydarzeniach mieliśmy już kolejne derby we wrześniu - mówił szef Stali. - Już wtedy obowiązywały zaostrzone zasady wejścia na stadion, zielonogórska grupa się do nich zastosowała i zachowywała się bez zastrzeżeń. Dlatego tym razem zwiększyliśmy pulę biletów z 400 do 800. Zaczęliśmy też rozmowy ze stowarzyszeniem kibiców, choć po prostu mogliśmy trzymać się regulaminu. Co ciekawe, fani Falubazu ponownie zaakceptowali wszystkie zasady i dopiero po tym nagle zaczęli stawiać nowe wymagania. Oświadczyłem jednak, że nie ustąpimy ani na milimetr, bo liczy się dla mnie bezpieczeństwo na trybunach. Tym bardziej, że tym razem to my wyciągnęliśmy do fanów rękę i wzięliśmy za nich odpowiedzialność, klub z Zielonej Góry takiej woli nie wykazał. Co czuję? Jestem po prostu zażenowany i jest mi po ludzku przykro. Jeśli tym ludziom chodzi tylko o to, aby ukryć i wnieść na stadion pirotechnikę, to gratuluję. Prawdziwych kibiców nadal zapraszam na derby. Zróbmy wszystko, aby wygrał sport, fajne ściganie. Po to przecież przychodzimy na żużlowe stadiony - dodał Zmora.

Prezesów solidarność czy hipokryzja?

Swoje pięć groszy na koniec dołożyli prezesi Falubazu. - W ramach solidarności z decyzją kibiców na derby do Gorzowa pojadą tylko zawodnicy, mechanicy i osoby funkcyjne, które muszą być w parku maszyn podczas zawodów - oświadczył prezes Marek Jankowski. - Zarówno ja, jak i Robert Dowhan i wszyscy pozostali pracownicy klubu pozostaniemy w Zielonej Górze. Chciałbym, aby kibice mogli te zawody obejrzeć na telebimie na stadionie. Jeśli wszystko się powiedzie, to po meczu zawodnicy Falubazu przyjadą na W69 podziękować kibicom za wsparcie.

- Co to jest za głos? Solidarność? Przecież zielonogórski klub nie jest stroną w tej sprawie, bo wcześniej wypiął się na swoich kibiców - stwierdził prezes Zmora. - Po prostu szczyt hipokryzji. Przykro mi. Zrobiłem wszystko, aby nasze relacje wyglądały normalnie, a żużel wyłącznie łączył. Trudno traktować całą sytuację inaczej niż wielkie rozczarowanie.

Oświadczenie Stali Gorzów

Na niedzielne derby (pierwszy wyścig o godz. 16) sprzedano już w Gorzowie ok. 9 tysięcy biletów. Od dziś ruszyła sprzedaż otwarta - wejściówki kosztują 50 i 40 zł na trybunę wysoką oraz 40 i 30 zł na trybunę niską. W ciągu najbliższych godzin Stal zdecyduje również, w jaki sposób zagospodaruje na derbowy mecz miejsca przeznaczone dla kibiców gości.

Gazeta Wyborcza Gorzów - znajdź nas na Facebooku!



Więcej o:
Komentarze (1)
Derby bez fanów z Zielonej Góry. "To prezesi Falubazu nie chcieli swoich kibiców na meczu w Gorzowie"
Zaloguj się
  • ceoll

    Oceniono 5 razy 1

    szkoda, że w swoim oswiadczeniu falubazy nie wspomniały o Panu Molce i Błażejczaku. Dla nich też przygotowali dziękczynny baner?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX