Sport.pl

Opery mydlanej "Hlib w Stali" ciąg dalszy: Przemyślałem, zostaję, chcę walczyć dla Gorzowa

Parę godzin temu pisaliśmy, że Paweł Hlib zwrócił się do gorzowskiego klubu o wypożyczenie do innej drużyny. Sprawa jest już nieaktualna.
O tym, dlaczego Hlib chciał opuścić Stal pisaliśmy tutaj.

Decyzja gorzowskiego wychowanka wzbudziła ogromne kontrowersje i całą masę internetowych komentarzy. Po kilku godzinach zamieszania, za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej Stali, odezwał się sam zainteresowany: - Przez pewien moment zastanawiałem się, co będzie lepsze dla mojej rodziny, a w szczególności dla moich dzieci. Chciałbym zapewnić im jak najlepszą przyszłość. Dzięki rozmowom przeprowadzonym dziś z różnymi ludźmi, zaczynając na kibicach, a kończąc na sponsorach i ich najbliższych, stwierdziłem, że na chwilę obecną żaden klub nie da mi takich możliwości jak Stal Gorzów. Tu mieszkam i chcę dawać tutejszym kibicom powody do radości poprzez moją jazdę - z dnia na dzień coraz lepszą. Dlatego nie wyobrażam sobie reprezentowania innego klubu niż gorzowska Stal.

Mamy nadzieję, że żużlowa opera mydlana o odejściu i powrocie Hliba ze Stali ma w tym momencie swój szczęśliwy koniec. Zawodnik jest w składzie na niedzielny mecz z Włókniarzem w Częstochowie i jeśli nie dosięgną go jakieś problemy losowe, powalczy też w derbowym starciu z Falubazem Zielona Góra. - Kończymy burzliwy dzień, nie chcę już komentować całej sprawy - powiedział prezes gorzowskiego klubu Ireneusz Maciej Zmora, który przed sezonem był jednym z orędowników, aby dać Pawłowi jeszcze jedną szansę w Stali. - Wszyscy przede wszystkim potrzebujemy wokół naszej drużyny ciszy i spokoju. To muszą być dni ciężkiej pracy, bo za chwilę czekają Stal trudne mecze. Wyłącznie na tym się już skupmy.

Oby po tym całym zamieszaniu Stal zyskała twardszego, walecznego, szybkiego na torze i przede wszystkim lepiej punktującego Pawła Hliba. Temu chłopakowi różnie się układało, teraz naprawdę nie ma w życiu łatwo, warto jeszcze raz mu pomóc, a on być może się odwdzięczy... Tej zmiany na szczęście nie będzie, kto wie jednak, czy w najbliższym czasie nie zostanie wzmocniony sztab trenerski gorzowskiej drużyny. Obecna sytuacja jest dla Piotra Palucha czymś zupełnie nowym. Może łatwiej byłoby mu działać ramię w ramię z kimś znacznie bardziej doświadczonym? Na takie ewentualne roszady nie ma co się obrażać. Przecież tu idzie gra o stawkę najwyższą - miejsce w żużlowej ekstralidze dla Gorzowa...