Sport.pl

Bartek Zmarzlik: Nareszcie nie byłem 64. ze startu i jest satysfakcja, bo się zmęczyłem

Bez dużych punktów gorzowskiego 18-latka nie byłoby wygranej Stali nad Startem Gniezno. - W motocyklach poszły wielkie zmiany i na starcie znów była moc jak w ubiegłym roku. Odetchnęliśmy, bo zaczęliśmy też wygrywać jako zespół. Ciężko pracujemy, aby za chwilę było jeszcze lepiej - opowiadał Bartek Zmarzlik.
Gorzowski junior uzbierał w sześciu startach 12 pkt. Ważne zdobycze dorzucił też w końcówce pojedynku, gdzie Stal nareszcie na dobre wyszła na prowadzenie i ostatecznie zwyciężyła 48:42. - Dwoję się i troję na motocyklu, ale gdy przeciwnik jedzie poprawnie, szybką ścieżką, to, niestety, na takich torach jak teraz na wyprzedzanie nie ma większych szans - mówił Zmarzlik. - Wcześniej miałem kłopot, bo ze startu wyjeżdżałem jako 64. Zmieniliśmy bardzo dużo ustawień. Nawet siodełko i kierownicę. Spróbowałem też jak wszyscy teraz dużych zębatek. I cztery razy poczułem, że znów jest moc. Lubię się dużo ścigać, tak że takie zawody jak dzisiaj jak najbardziej mi odpowiadały. Pojechałem sześć razy, zmęczyłem się, teraz po powrocie do domu padnę na łóżko. Sama radość.

A oto, co powiedzieli inni bohaterowie spotkania w Gorzowie oraz szkoleniowcy Stali i Startu.

Niels Kristian Iversen (Stal): - To był trudny mecz, kolejny rywal próbował wyrwać nam zwycięstwo, ale jak widać po wynikach, takie rozstrzygnięcia są w całej ekstralidze. Myślę, że nareszcie doszliśmy do ładu z torem, cała drużyna już wie, o co chodzi z ustawieniami sprzętu, nareszcie prawie wszyscy punktowali. Mam nadzieję, że zostaniemy właśnie przy takim torze także na następne mecze i już będzie tylko lepiej.

Matej Zagar (Start): - Lubię wracać do Gorzowa, bo wiem, że tutaj nie spotkają mnie żadne niespodzianki. Tor było podobny do tego z ubiegłego roku, może trochę wolniejszy. Zresztą na tor na tym stadionie nigdy nie będę narzekał. Gratuluję kolegom ze Stali, bo byli dziś lepszą drużyną. U nas właśnie brakuje zespołu. Jak jedzie jeden, to nie jedzie drugi i przegrywamy kolejny mecz do wygrania. Czekam, aż to się wszystko poukłada i znajdzie się ktoś, z kim będę regularnie wygrywał po 5:1 jak z Nielsem w gorzowskich barwach. Na koniec dziękuję kibicom za powitanie, także za brawa dla mojego syna, który się dziś urodził. Jestem bardzo szczęśliwy. Pozdrawiam wszystkich fanów żużla.

Lech Kędziora (trener Startu): - Oddaję się do dyspozycji klubu. Słaby wynik Antonio Lindbacka i Sebastiana Ułamka to moja wina. Może ktoś inny poprowadzi gnieźnieńską drużynę do zwycięstw. Antonio potrafi się ścigać, ale cały czas szuka silników. Nie jest łatwo do niego dotrzeć, ale myślę, że czas pracuje dla niego. Prawdziwym liderem jest Matej, który walczy z każdym i wszędzie. Gratuluję tym moim zawodnikom, którzy tak długo trzymali dobry wynik w Gorzowie, punktującym juniorom. Wojtek Lisiecki zdobył więcej punktów niż Sebastian i Antonio razem. To była przyczyna naszej porażki. Szkoda, bo znów jedziemy nieźle, ale trzeci raz minimalnie jednak przegrywamy.

Piotr Paluch (trener Stali): - Może i dobrze, że te nasze kłopoty tym razem były na początku meczu, bo z Rzeszowem i Lesznem zaczynaliśmy dobrze, a potem oddawaliśmy mecze. Przełamaliśmy się, choć nie było łatwo. Start też miał swoje atuty. U nas nareszcie jak cienie za Iversenem podążali Kasprzak i Zmarzlik, a ważną trójkę, tak jak w Tarnowie, dołożył też waleczny Sundstrom. "Zetzetka" również wypaliła, zdobyliśmy na niej 10 pkt, więcej niż się spodziewałem przed tym pojedynkiem.

Więcej o: