Sport.pl

Stal na dobre odbiła się od dna? "Sytuacja nadal jest poważna"

Tym kibicom, którzy mimo trzech porażek pojechali za gorzowską drużyną do Tarnowa, Stal funduje bilety na kolejny mecz. Oni zobaczyli cud na torze mistrza Polski na własne oczy. Cud, po którym swoją posadę zachował trener Piotr Paluch. Ma jednak natychmiast dostosować domowy tor do możliwości swoich zawodników.
Stal przegrywa u siebie z Lesznem, a dzień później wygrywa w Tarnowie. Czy ktoś coś z tego rozumie? Trzeba było widzieć minę trenera Marka Cieślaka, który był pewien, że Unia wygra z gorzowianami, i to wysoko. Zresztą my też nie byliśmy ludźmi dużej wiary, po trzeciej porażce naszych żużlowców orzekliśmy, że spoglądanie na tabelę ekstraligi z samego dna, niestety, grozi stalowcom na dłużej. Fajnie było tak się pomylić i wreszcie się uśmiechnąć. - Niech ktoś mi powie, że KSM nie jest w żużlu potrzebny, przecież on broni się w każdej kolejce, w każdym meczu - powiedział prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora, którego zastaliśmy w poniedziałek w lepszym humorze, ale na pewno nie w euforii. - W tych pierwszych spotkaniach zdecydowanie karty rozdaje pogoda. Po opadach daje się jechać, ale tor nie jest atutem gospodarzy. To zwycięstwo w Tarnowie faktycznie jest jak tlen, ale sytuacja wciąż jest poważna. W końcu oddaliśmy dwa mecze u siebie. Musimy wierzyć, że na swoim stadionie już nikomu nic więcej nie oddamy, a w kolejnych meczach będziemy tylko taką drużyną, która wyraźnie narodziła się w niedzielę.

Gdybyśmy przegrali czwarty mecz z rzędu, pewnie dziś żegnalibyśmy się z trenerem Piotrem Paluchem. - W tym temacie nie ma żadnych zmian - uciął spekulacje prezes Zmora. Sięgając jednak po opinie kibiców, taka decyzja wcale nie musi zostać przyjęta z entuzjazmem. Zmiany muszą być, i to natychmiastowe. W porządku, zostawmy szkoleniowca w spokoju, ale przygotowania naszego toru nie wolno odpuścić! Po powrocie z Tarnowa wszystkim w drużynie i wokół niej wbijany jest do głów najważniejszy wniosek z nieudanego startu sezonu 2013: zespołu, który zdobywał srebrny medal, już nie ma, a Stal będzie groźna na nawierzchni pasującej wszystkim zawodnikom, innej niż obecna. Ruchy w kierunku tej poważnej zmiany mentalnej podobno idą topornie, ale już zostały podjęte... Efekty mamy zobaczyć podczas pojedynku ze Startem Gniezno.

Wygrany mecz z Unią pokazał, jak ważnym ogniwem w obecnych rozgrywkach jest Krzysztof Kasprzak. Kapitan nie może dalej zawodzić, bo wtedy o utrzymanie w ekstralidze będzie dwa razy trudniej. - Gdyby w sobotę nie padł mi silnik, to pewnie wygrałbym wszystkie wyścigi - opowiadał też wreszcie uśmiechający się "Kasper". - Silnik wykorzystywany na tarnowskim torze też idzie do remontu, ale na nim mogłem walczyć do końca. Jako drużyna nareszcie pokazaliśmy, że stać nas na więcej. Teraz już musi być tylko lepiej.

Prezes Zmora chwalił nie tylko liderów, lecz także każdego, kto w Tarnowie zdobywał punkty dla Stali. Żużel to specyficzne zmagania, nie wszyscy będą zbierać trójki. Te jedynki, walka od początku do końca, to z nich na końcu zbiera się wynik na wagę zwycięstwa. Wieszanie psów na Tomaszu Gapińskim czy Pawle Hlibie, szczególnie po wygranym meczu, a wcześniej strasznie ostre słowa o Łukaszu Cyranie i Danielu Nermarku, są zupełnie niepotrzebne. Takich dokonaliśmy zimą wyborów, rozliczać za nie powinniśmy dopiero po sezonie, bo innego składu Stal teraz już mieć nie będzie. Teraz, w tak trudnym momencie, musimy raczej zadbać o dobrą atmosferę. Tym bardziej że właśnie ci ludzie (jedynie bez Nermarka) skutecznie bili się z mistrzem kraju. - Każdy z nich dał w Tarnowie swoją cegiełkę i za to im dziękuję - mówił szef Stali. - Charaktery wychodzą w trudnych chwilach, a oni nie spuścili głów, pojechali powalczyć na torze mistrza Polski. Ważne, aby lider, druga linia i juniorzy robili swoje. Bez tych pojedynczych "oczek" w wygranych wyścigach na sukces w meczu nie mielibyśmy szans.

Do Tarnowa nie pojechał Daniel Nermark, który w meczu z Lesznem doznał kontuzji. Aktualnie wyjechał do Szwecji, gdzie ma się konsultować ze swoim lekarzem. Jego występ w najbliższym pojedynku ze Startem jest bardzo mało prawdopodobny. - Ale jeszcze będziemy mu wszyscy bić brawo - przewiduje prezes Zmora. - Przecież Daniel w meczu z Unią za każdym razem wygrywał starty. I będzie bronił czołowych miejsc na torze, który w końcu stanie się atutem nie tylko jego, lecz także wszystkich żużlowców Stali.

Bilety dla najwierniejszych fanów

Gorzowska Stal w Tarnowie odniosła pierwsze zwycięstwo w sezonie 2013. Po porażce w sobotę z Unią Leszno nie było wiele czasu na sen. Zespół ruszył w daleką podróż, a za nim kibice, którzy nie zwątpili w drużynę. Klub chce za wytrwałość nagrodzić fanów obecnych w Tarnowie darmowymi wejściówkami na najbliższy mecz ze Startem Gniezno. Co zrobić, aby odebrać bilet? Wystarczy zgłosić się do sklepu klubowego w Askanie do czwartku 2 maja i przekazać bilet z meczu Unia Tarnów - Stal, który odbył się w minioną niedzielę.

Są wejściówki na Gniezno

W niedzielę o godz. 18.30 gorzowianie podejmą Lechmę Start Gniezno. Bilety kosztują 30 i 25 zł na trybunę wysoką oraz 25 i 20 zł na trybunę niską. Można je nabywać w punktach partnerskich, sklepie klubowym oraz na stronie internetowej Stal.kupbilety.pl

RANKING STALOWCÓW PO 4 MECZACH:

kolejno: liczba odjechanych wyścigów, liczba zdobytych punktów z bonusami, w nawiasie liczba bonusów, średnia biegowa, średnia meczowa

1. Niels Kristian Iversen (Dania) - 23, 55 (1), 2,391, 13,75

2(+1). Krzysztof Kasprzak - 21, 34 (1), 1,619, 8,50

3. Linus Sundstrom (Szwecja) - 9, 13 (1), 1,444, 6,50

4(+1). Bartosz Zmarzlik - 21, 27 (2), 1,286, 6,75

5(-3). Łukasz Cyran - 11, 14 (1), 1,273, 3,50

6. Tomasz Gapiński - 11, 12 (1), 1,091, 4,00

7(-3). Daniel Nermark (Szwecja) - 13, 14 (0), 1,077, 4,67

8(-1). Paweł Hlib - 11, 7 (1), 0,636, 2,33

9(-1). Łukasz Jankowski - 1, 0 (0), 0,000, 0,00

Więcej o: