Sport.pl

Żużlowcy Stali: Takie starty to wstyd, musimy je poprawić i odkupić blamaż

Komentarze po pierwszym meczu żużlowym w Gorzowie w sezonie 2013 nie dziwią. Goście z Rzeszowa byli w siódmym niebie, bo mimo wszystko niewielu wierzyło w ich sukces. - Byliśmy drużyną, dlatego możemy się teraz cieszyć - powiedział Nicki Pedersen.
- Jak widać, nikt w naszym zespole nie pojechał na punktowego maksa, za to aż czterech z nas ma podwójne zdobycze. Taka jazda, gdy do wygrywania jest nas wielu, daje o wiele większy komfort. Zaczynamy sezon w fajnym stylu, rodzi się ciekawy team, oby tak dalej - dodał Duńczyk, najskuteczniejszy żużlowiec Enea Ekstraligi w poprzednim sezonie, który zimą zamienił Gdańsk na Rzeszów i w pierwszym meczu w barwach Marmy zdobył 12 pkt w pięciu startach, a jego drużyna wygrała w Gorzowie 48:42.

Poniżej inne wypowiedzi po niedzielnym pojedynku:

Piotr Paluch, trener Stali Gorzów: - Przepraszam naszych kibiców, nie tak to miało wyglądać. Strasznie zawiódł mnie Krzysztof Kasprzak, zupełnie nie radził sobie na tym torze Daniel Nermark. Z zawodników, którzy powinni być liderami, wygrywać wyścigi potrafił tylko Niels Kristian Iversen. Trudno było jednak o lepszy wynik przy tak słabych startach. Może losy meczu odwróciłyby się, gdyby w 12. wyścigu Bartek Zmarzlik dojechał na 5:1. Niestety, dopadł go pech.

Niels Kristian Iversen (16+1 pkt w sześciu startach): - Ten mecz rozstrzygał się na starcie, a tam przegraliśmy dziś zbyt wiele razy. Gratuluję rywalom, byli dziś znacznie bardziej wyrównanym zespołem.

Tomasz Gapiński (5+1 pkt w czterech startach): Robiłem co mogłem, ale praktycznie na każdym starcie byłem dziś znacznie wolniejszy od rywali. Wydawało się, że dużo trenowaliśmy, jesteśmy dobrze przygotowani, ale mecz pokazał co innego. Nie pozostaje nic innego, jak w najbliższym tygodniu jeździć jeszcze więcej, skupić się na porządnych wyjściach spod taśmy. I szukać szansy, aby jak najszybciej odkupić ten blamaż z pierwszego meczu.

Dariusz Śledź, trener PGE Marmy Rzeszów: - Jasne, że się cieszymy, bo zdobyć Gorzów to dla każdej drużyny nadal będzie wielka sztuka. Nie podniecamy się jednak ponad miarę, jutro jest kolejny dzień, a za chwilę kolejny mecz. Walczymy dalej. Pierwszy ważny fajny krok do naszych ligowych celów na ten sezon został zrobiony.

Jurica Pavlić (10+3 pkt w pięciu startach): - Myślę, że tor po opadach deszczu był dobrze przygotowany. Ten sam mój silnik, wyszykowany przez tatę, kolejny raz sprawdził się w Gorzowie. Nie wypadało inaczej jak odkręcić gaz i jeździć z przodu. Jestem bardzo zadowolony z debiutu w mojej nowej drużynie, oby tak dalej.

Więcej o: