Sport.pl

Kto w wielkim żużlowym finale w 2013 roku? Tak typuje mecenas

Za kilka tygodni rusza żużlowa liga, czyli to, co fanów speedwaya najbardziej kręci. Niby budżety podobne, a KSM taki sam dla wszystkich, a jednak poszczególne kluby zmontowały zespoły o diametralnie różnej sile rażenia. Kto ma jakie szanse na ligowy sukces lub porażkę? Oto, jak liga będzie wyglądała według mnie.
Dwa zespoły odbiegają swoją siłą od reszty. Typuję ich jako pewniaków do udziału w finale play-off. To Unibax Toruń i Falubaz Zielona Góra. Toruń mając piątkę bardzo silnych seniorów, nawet przy roszadach w składzie, spowodowanych ograniczeniami KSM, właściwie nie powinien przegrać meczu. Holder, Sullivan, Ward, Miedziński i Gollob, wsparci bardzo dobrymi juniorami - braćmi Pulczyńskimi - to Wunderteam. No chyba że zabawę zepsuje im - tak jak to zrobił w Gorzowie - Tomasz Gollob. Również Falubaz prezentuje się świetnie. Jonsson, Hampel, Protasiewicz i Dudek, a w odwodzie nowa gwiazda światowego żużla - Mikkel Jensen - to też zespół niemal bez wad. Trzecią siłą winna być tarnowska Unia. Raz, że ma Marka Cieślaka, a to wiadomo - cudotwórca, dwa - skład też palce lizać. Kołodziej, Vaculik, Janowski oraz Madsen, wsparci Artiomem Łagutą, z którego szkoleniowiec wydobędzie całą, dotychczas drzemiącą w nim moc, to drużyna, która napędzi stracha nawet najsilniejszej dwójce. Myślę, że te trzy ekipy podzielą pomiędzy siebie wszystkie medale.

Czwartym zespołem do play-off będzie częstochowski Włókniarz. Respekt budzi ich najlepsza, rosyjska para - Emil Sajfutdinow i Grisza Łagusza, choć i nasz do niedawna Michael Jepsen Jensen w niczym im nie ustępuje. Holta to chimeryk u schyłku kariery, ale będzie się starał, bo musi coś odłożyć na emeryturę. Minusem tej drużyny są jednak słabi juniorzy. W okolicach piątego miejsca widzę zespół z Leszna. Będzie jednak słabszy niż w ubiegłym roku. Unia to trochę zbieranina bez pomysłu. Bjerre z Lindgrenem nie są liderami z prawdziwego zdarzenia, Baliński coraz bardziej nierówny, a jedynymi pewnymi punktami będą bracia Pawliccy. Zengota za dużo sobie nie pojeździ.

Do szóstego i siódmego miejsca winny aspirować obie Stale - i ta nasza, i ta z Rzeszowa. W gorzowskim zespole silni będą juniorzy, ale już reszta jest sporą niewiadomą. Spokojny jestem tylko o Iversena. Co dalej? Kasprzak, Nermark oraz Gapiński to faceci, co to mogą przywieźć 8 punktów, albo tylko po 3. Stal ma najsłabszy zespół od lat i nic tej prawdy nie zmieni. Tylko wyjątkowa, przykładna ambicja absolutnie całej drużyny, od pierwszego do ostatniego meczu, może nadać gorzowianom nieco koloru i siły. Kłopoty z budżetem, o którym ćwierkają w Gorzowie wszystkie wróble, pomijam. Jeśli chodzi o Rzeszów, to pewnie powtórzy się sytuacja sprzed kilku lat, kiedy to Pedersen zdobywał regularnie po 15 punktów, a reszta się woziła. Mają go wspierać Walasek, Pavlić oraz Okoniewski, ale to słabe wsparcie. Wystarczy tylko, aby próbować uniknąć degradacji.

Spadkowiczami będą zespoły z Wrocławia, Bydgoszczy i Gniezna, choć na pewno będą mocno gryźć się z obiema Stalami. Bydgoszcz ma wprawdzie Hancocka i silnych juniorów, środek zespołu już jednak zdecydowanie słabiej. Jeszcze Buczkowski i Łoktajew jakoś sobie poradzą, za to Andersen z Kościechą w tej chwili nie nadają się na poważne rozgrywki. Gniezno zmontowało taki skład, jaki tylko mogło, bo przecież pieniędzy tam zbyt dużo nie ma. Wprawdzie Zagar i Lindback to prawdziwi fighterzy , ale dalej to zbieranina od Sasa do Lasa. Wypaleni Ułamek i Bjarne Pedersen oraz Świderski, a na dokładkę takie "wynalazki" jak Shields i Watt, bez juniorów. Trudno w Gnieźnie o optymizm. Najgorzej mają się sprawy we Wrocławiu. W ostatnich latach jakoś udawało im się uniknąć spadku, niestety tym razem się nie uda. Nie ma tam choćby jednego pewniaka, no może poza przeżywającym drugą młodość Jędrzejakiem. Pozostali - Woffinden, Batchelor, Ljung oraz Suchecki - nie nawiążą z nikim walki na wyjazdach i polegną w domu w większości spotkań. Tak więc we Wrocławiu "do widzenia się" z ekstraligą i poważnym żużlem na lata.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny