Hospicjum robi biznes. Jest nowy rekord i milion złotych na koncie! [ZDJĘCIA, WIDEO]

Każdy żużlowy bal na rzecz hospicjum w Gorzowie to sprawa wyjątkowa. Na opisanie tego, co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę, chyba nie starczy "ochów" i "achów". Gorzowscy biznesmeni kolejny raz przeszli samych siebie, zebrali aż 250 tys. zł. A to oznacza, że w ciągu siedmiu lat z portfeli uczestników balu udało się "wyciągnąć" już ponad milion złotych!
Dokładną kwotę poznamy za kilka dni, ale już dziś wiadomo, że będzie ona rekordowa. Tak dużo pieniędzy dla hospicjum na imprezie organizowanej przez klub żużlowy z Gorzowa nie udało się zebrać nigdy wcześniej.

Siódmy bal dobrze się jeszcze nie rozpoczął, a na specjalnej tablicy w auli gorzowskiej AWF (to tam bawiło się ok. 200 osób) ujrzeliśmy całkiem niezłą sumkę - 111,5 tys. zł. Restauracja Komoda (ufundowała catering za 25 tys. zł), SE Bordnetze, NoVa Park, ICT Poland, PGE Elektrociepłownia Gorzów, Jan Rudnicki z firmy Agro-Biznes, KSSSE - wymieniał jednym tchem honorowy prezes Stali Władysław Komarnicki. To biznesmeni, którzy nie bawili się w licytacje, tylko przynieśli czeki.



Do wylicytowania było aż 50 fantów. To już tradycja, że najważniejszą licytacją wieczoru jest żużlowy motocykl Kamil (ochrzczony został imieniem patrona gorzowskiego hospicjum). Tym razem "poszedł" za 40 tys. zł. Tyle wydało na niego "konsorcjum" firm budowlanych z Gorzowa i okolic. - To nie był spontan, tylko zorganizowana akcja. Wszystko dokładnie zaplanowaliśmy. Cel był jasny: musimy wygrać licytację. I się udało - komentowali z uśmiechem gorzowscy deweloperzy.

Furorę zrobiły nalewki, które na bal przyniósł wicewojewoda Jan Świrepo. - W koszu są 32 nalewki. Dorzucam też miejsce w mojej piwniczce, do drugiego zaśnięcia - zachęcał Świrepo. Zwycięzcy licytacji zapłacą za trunki aż 17 tys. zł. - Są tego warte. Kupiliśmy je na balu już dwa lata temu. To towar ze znakiem jakości. Damy za nie każde pieniądze - uśmiechała się Beata Szczęsna, która wraz z mężem Mariuszem prowadzi w Przytocznej firmę budowlaną.

Królem licytacji był jednak Krzysztof Borkowski, właściciel firmy Drawex z podgorzowskiego Dzierżowa. Razem z małżonką Anną nie tylko nie żałowali pieniędzy na gadżety, ale także nakręcali do zabawy całą salę. Kupili m.in. brązowy medal zdobyty przez Stal w 2011 r. (za 11 tys. zł), pamiątkową tablicę z autografami wszystkich uczestników turnieju Grand Prix z ub. roku (8 tys. zł), rakietę Karoliny Woźniacki (5 tys. zł), a nawet... słoik musztardy za blisko 4 tys. zł. Po to tylko, by na tablicy wyników zobaczyć okrągłą sumkę - 250 tys. zł.

- Gdy wychodzimy z żoną na bal, planujemy, że wydamy na gadżety ok. 20-25 tys. zł. Tak jest co roku. Mam takie serce, że muszę się dzielić pieniędzmi, które zarobiłem. Gdybym tego nie robił, nie miałbym żadnej motywacji do pracy. Samo zdobywanie pieniędzy nie daje mi żadnej radości - podkreślał Krzysztof Borkowski.

Z innych ciekawych gadżetów - za 10 tys. zł sprzedano rakietę Jerzego Janowicza z turnieju ATP w Paryżu (polski tenisista dotarł tam aż do finału). Zdjęcie gadżet od wicemarszałka Macieja Szykuły kosztowało 8 tys. zł. Z kolei za 5,5 tys. zł "poszedł" plastron Tomasza Golloba, w którym startował w cyklu Grand Prix. Wylicytował go... sam Gollob, który - mimo że nie jeździ już w barwach gorzowskiego klubu - na balu się pojawił.

Sobotnią imprezę rozkręcał zespół Zakopower. - To nie był nasz premierowy występ na imprezie charytatywnej, ale w takich warunkach, tak kameralnych, jeszcze nie graliśmy. Dziwnie było. Czuliśmy się trochę jak na weselu - uśmiechał się frontman góralskiej kapeli Sebastian Karpiel-Bułecka. Przyznał, że wie, co to żużel, ale woli narciarstwo.

- Może jestem wysoki, ale przy was, przy tym co tu robicie, czuję się maluczki - powiedział Marek Lewandowski, dyrektor gorzowskiego hospicjum św. Kamila. Znaczna część pieniędzy zebranych podczas balu trafi właśnie na konto tej placówki. Organizatorzy zadeklarowali, że wesprą też domowe hospicjum prowadzone przez dr. Waldemara Gwozdowskiego.

W czasie siedmiu imprez organizowanych przez Stal udało się zebrać 1,1 mln zł.