Piotr Paluch: Zobaczycie, że Stal powalczy z każdym w ekstralidze

Czytając typy na faworytów żużlowego sezonu 2013, tym razem w stalowców wierzą wyłącznie w Gorzowie. - Mylą się ci, którzy chcą nas szukać w strefie spadkowej, naszym celem jest pierwsza czwórka - zapewnia jeden z optymistów, trener Piotr Paluch.
W pierwszym, pełnym sezonie w zupełnie nowej roli Piotr Paluch poprowadził Stal Gorzów do wielkiego finału w ekstralidze. Tam żółto-niebiescy przegrali z Tarnowem. Mają pierwsze od 15 lat srebro, na złoto poczekają co najmniej 30 lat. Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski Stal została zbudowana właściwie od początku. O nowym składzie słyszymy zupełnie skrajne opinie. Jedni mówią, że jest to drużyna na ciężki bój o utrzymanie, inni wierzą w dalsze zwycięstwa i walkę o wysokie cele. Wśród tych drugich jest także gorzowski szkoleniowiec.

Matej Zagar, Michael Jepsen Jensen, Tomasz Gollob, nawet Artur Mroczka... Wicemistrz Polski poniósł naprawdę duże straty.

Piotr Paluch, trener Stali Gorzów: Gdy dowiedzieliśmy się, że KSM dla drużyn w 2013 roku będzie wynosił 40 pkt, zamknęliśmy pewien etap w Stali. W tym momencie stało się jasne, że nie ma szans na utrzymanie dotychczasowego składu. Zarząd klubu nie ukrywał również ograniczeń finansowych. Po prostu wszystkie żądania nie mogły zostać zrealizowane. Chcieliśmy zatrzymać dotychczasowych liderów i jak najlepiej dopasować się w ramach średniej. Myślę, że wyszło to nam nieźle.

Budowanie składu zaczął trener od Nielsa Kristiana Iversena, bo...

- Duńczyk to gwarancja dużej liczby punktów, a do tego dobry duch zespołu, zawsze chętny do pomocy i współpracy. Właśnie w ten sposób szukałem ludzi do nowej drużyny. Może największe gwiazdy pojadą w innych klubach, ale każdy przede wszystkim potrzebuje zwycięstw w poszczególnych wyścigach. Wiemy, jakie ekstraliga stawia wysokie wymagania, tutaj niczego nie wygrywa się na papierze, a po ciężkiej pracy zespołowej w parkingu. Taka ma być Stal, jeszcze bardziej zintegrowana i gotowa do poświęceń niż w wicemistrzowskim sezonie.

Daniel Nermark, Tomasz Gapiński plus Polacy z KSM 2,50 pkt gwarantują dobre zastępstwo za tych, których w Stali już nie ma? Wielu w to wątpi.

- Też słyszę te głosy, ale czy nie było podobnie, gdy 12 miesięcy temu sięgaliśmy po zagubionego Krzysztofa Kasprzaka i wcale nie błyszczącego Michaela Jepsena Jensena? Ostatnie lata pokazują, że na gorzowskim torze można odzyskać formę, zrobić znaczny progres. To, że ja wierzę w podobny scenariusz przy nowych nazwiskach, jest może mniej ważne. Liczy się, że z takimi nadziejami przychodzą do Stali sami żużlowcy. Daniel do punktów u siebie dołoży spore zdobycze na wyjazdach, Tomek też zapomniał o kontuzjach i wciąż stać go na jazdę na wysokim poziomie. Dlaczego właśnie w Gorzowie swojego wzlotu nie ma również przeżyć Adrian Gomólski? Ten chłopak już nieraz udowodnił, że potrafi się ścigać, miał jednak trochę pecha.

Gdzie więc Piotr Paluch lokuje Stal w sezonie 2013?

- Tak naprawdę to komukolwiek trudno cokolwiek zapisywać z góry, bo jak widać, wszyscy budują drużyny z KSM bardzo blisko górnej granicy, czyli 40 pkt. Jeśli chodzi o nazwiska, to wybijają się Toruń, Zielona Góra czy Rzeszów. My jednak też chcemy być w czołowej czwórce, pojechać o medale i wcale to nie są zapowiedzi jakiegoś szaleńca. Po kilku latach, gdy Stal musiała, teraz trochę odetchniemy, zaatakujemy z drugiego szeregu. Zobaczycie jednak, że nadal będziemy groźni, a w Gorzowie powalczymy o komplet zwycięstw. Niedowiarkowie będą z podziwem kręcić głowami, gdy asów objadą Nermark, Gapiński czy młody walczak ze Szwecji Linus Sundstrom.

Jaki jest plan przygotowań do pierwszych marcowych startów?

- Juniorzy ćwiczą już od początku grudnia, a seniorzy przygotowują się indywidualnie. Na koniec lutego wszyscy spotkamy się w Karpaczu, będziemy także przeprowadzać testy wydolnościowe, aby na bieżąco wiedzieć, w którym miejscu jesteśmy. Korzystając z okazji, wszystkim fanom żużla życzę wszystkiego najlepszego na nowy rok. I nie traćcie wiary w stalowców. Gwarantuję wam, że to nie jest przypadkowa zbieranina, a grupa ludzi, którzy chcą coś razem osiągnąć i papierowa walka o utrzymanie nikomu z nas się nie uśmiecha, bo cel mamy zupełnie inny.