Jerzy Synowiec: Stal? Będę się cieszył, jeśli pewnie utrzymamy się w lidze

Skład Stali na sezon 2013 jest już znany w stu procentach. Po jego szczegółowej analizie nie odczułem ulgi, a nie przekonuje mnie też optymizm trenera Piotra Palucha, który twierdzi, że gorzowska drużyna żużlowa będzie walczyć o pierwszą czwórkę.
Moim zdaniem, którego nie zmieniam już od kilku tygodni, gorzowianie będą walczyli tylko o utrzymanie się w lidze. Rozumiem też, że skład jest pochodną słabszej niż do tej pory kondycji finansowej klubu i nie mam w tej kwestii żadnych pretensji. Tak bowiem krawiec kraje, jak mu materiału staje.

Dlaczego tak twierdzę? Ano mamy tylko dwóch zawodników, którzy są w stanie wygrać z każdym i na każdym torze. To Niels Kristian Iversen i Bartek Zmarzlik. O ich formę jestem spokojny, bo jeden - Iversen - przepięknie ustabilizował w Gorzowie formę na poziomie światowym, a drugi - Zmarzlik - w tym roku był wprawdzie dopiero 27. zawodnikiem ligi, ale w sezonie 2013 z pewnością będzie w czołowej piętnastce, bo drzemią w nim możliwości na miarę Zenona Plecha czy Piotra Śwista. Niestety, dwóch liderów to stanowczo za mało, bo inni mają ich po trzech lub nawet czterech.

Druga linia - czyli Daniel Nermark, Tomasz Gapiński i Krzysztof Kasprzak - wygląda już dużo gorzej. Wprawdzie Nermark, jeżdżąc w Częstochowie, pokazał, że jego forma ustabilizowała się na wysokim poziomie (20. średnia ligi), ale nie widzę w nim nutki sportowego szaleństwa, która różni zawodnika wybitnego od rzemieślnika. Różnicę zobaczył w minionym sezonie Jason Crump, który pojął, że on, absolutna żużlowa wielkość, nie może uprawiać tej dyscypliny na poziomie rzemieślniczym, i błyskawicznie zakończył karierę. To też świadczy o jego wielkości jako człowieka i sportowca. Zaś co do Tomasza Gapińskiego (42. pozycja w lidze) to myślę, że nie da sobie w Stali rady i przegra rywalizację o miejsce w składzie z Linusem Sundstromem. Co roku jeździ słabiej, a i kontuzje robią swoje. Sundstrom ma tylko 22 lata i bardzo chce coś jeszcze w żużlu osiągnąć, a co najważniejsze, w polskiej lidze (dotąd pierwszej) ściga się z każdym sezonem lepiej, sporadycznie przywoził zera, co znaczy, że walczył w każdym wyścigu. Krzysztof Kasprzak był w mijającym sezonie 23. ligowcem, a zapamiętano mu przede wszystkim bardzo dobrą końcówkę sezonu. W 2013 roku będzie jeździł i w lidze, i w Grand Prix. Moim zdaniem nie uda mu się pogodzić tych startów i nie utrzyma dotychczasowej formy. Albo liga, albo GP. Kasprzak to jednak nie Nicki Pedersen i dwóch srok za ogon nie utrzyma.

Rezerwowi seniorzy to już prawdziwy dramat. Łukasz Jankowski i Adrian Gomólski mają najniższy KSM i w sezonie 2014, po zniesieniu ograniczenia dla drużyn, nie znajdą już zatrudnienia. To zawodnicy całkowicie wypaleni sportowo i ich jedynym celem jest utrzymanie się przy żużlu tak długo, jak tylko się da. Pożytku z nich żadnego nie będzie.

Na koniec zostawiłem drugiego juniora. Będzie nim Łukasz Cyran, który wygra walkę o skład z Adrianem Cyferem. Cyran miał w tym sezonie kilka naprawdę ekscytujących wyścigów, choć była to tylko pierwsza liga w Grudziądzu. Najbliższy sezon będzie dla niego oznaczał być albo nie być w prawdziwym żużlu. Może przeskoczyć do grona najlepszych, ale czy tak się stanie, zależy tylko od niego. Łukasz nie ma, niestety, nawyku ciężkiej pracy nad sobą i jeśli się nie zmieni, po sezonie pożegna się z żużlem, a szkoda, bo rodzinna tradycja powinna zobowiązywać.

Sumując - czy taki skład stać na coś więcej niż walka o ligowy byt? Niektórzy twierdzą, że tak. Ale ja uważam, że najlepsze już było - w tym roku - i będę się cieszył, jeśli pewnie utrzymamy się w lidze.