Jerzy Synowiec: Odchodzi mój ulubiony zawodnik. W światowym żużlu czas na nową erę

Wydarzeniem ostatniego weekendu nie był turniej GP w duńskim Vojens, ani też półfinałowy pojedynek play-off pomiędzy Unibaksem Toruń i Azotami Tarnów, lecz oświadczenie Jasona Crumpa, że wycofuje się z Grand Prix i ostatni tegoroczny turniej w Toruniu będzie też ostatnim w jego karierze występem w cyklu o mistrzostwa świata.
Sprawa jest zbyt gorąca, aby ją skomentować na bieżąco, dlatego "Crumpiemu" - mojemu ulubionemu żużlowcowi - poświęcę osobny tekst.

Turniej GP w Vojens pokazał dobitnie, że kończy się pewna era w światowym żużlu, którą reprezentował właśnie Crump, ale też Gollob, Hancock i Pedersen. Idzie nowe i nic go nie zatrzyma. Decyzja Crumpa świetnie i mądrze wpisuje się w nadchodzącą nową erę. O takiej samej decyzji powinni też pomyśleć i Hancock, i Gollob. Na medale w przyszłości nie mają żadnych szans, a walka o to, aby się utrzymać w cyklu, przy ich sportowym dorobku, nie ma najmniejszego sensu. Nadmiar adrenaliny można zużyć w równie pasjonującej walce o ligowe punkty w najlepszej lidze świata, tak jak to obecnie robi na przykład Ryan Sullivan.

Zwycięstwo Michaela Jepsena Jensena (Jensenów w Danii jest mnóstwo, stąd też trzeba opisywać ich imiona i to podwójnie) to jakby kopia znakomitych startów innych młodych żużlowców, którym dane było okazjonalnie startować w tegorocznym cyklu. Wcześniej w taki sposób wygrał wszak Słowak Martin Vaculik, a świetne występy zaliczyli również Bartosz Zmarzlik, Przemysław Pawlicki, czy Chorwat Jurica Pavlić. Czyli każdy nowy zawodnik potwierdzał, że jest lepszy od wielu starych repów, którzy od lat wożą się w Grand Prix i nic z tego nie wynika, a sam cykl staje się nudny jak przysłowiowe flaki z olejem.

Wielokrotny mistrz świata Duńczyk Hans Nielsen wskazał, że w najbliższym czasie światowym żużlem będą rządzić Darcy Ward, Chris Holder, Mikkel Bech Jensen, Michael Jepsen Jensen i Piotr Pawlicki. Jeśli tę stawkę uzupełnimy o Antonio Lindbaecka, Grigorija Łagutę, Emila Sajfutdinowa oraz o najstarszego w tym gronie Andreasa Jonssona (młodego duchem) plus Vaculika, Przemka Pawlickiego, Bartka Zmarzlika, Macieja Janowskiego, Patryka Dudka, Pavlicia, Mateja Zagara i ewentualnie Nielsa Kristiana Iversena - to wtedy mielibyśmy Grand Prix jak się patrzy. Z "dziadków" zostawiłbym ewentualnie tylko Nicki Pedersena, bo on zawsze dodaje i polotu i kolorytu każdym zawodom.

Jeśli zaś chodzi o naszą ekstraligę, to wynik w Toruniu mnie zaskoczył, bo obstawiałem, że Unibax odrobi straty z Tarnowa. Jednak Ryan Sullivan okazał się nie do zastąpienia i Toruń jest poza finałem.

Jaki będzie wynik finału? Jeszcze miesiąc temu dałbym gorzowskiej Stali 90 procent szans na złoto, ale brak Bartka Zmarzlika osłabia nieco mój optymizm. Dziś, jeśli nie nastąpią kolejne kataklizmy, daję gorzowskiej drużynie 60 procent szans na ostateczny sukces. Stal to piątka świetnych żużlowców, ale praktycznie bez juniorów - nasz Łukasz Cyran jeżdżący w Grudziądzu był jednym z ojców sukcesu tego zespołu w pierwszym meczu barażowym z Betardem Wrocław, zdobywając 6 punktów i dwa bonusy w trzech biegach. Tarnów ma jednego świetnego juniora oraz dwóch niezłych jego zastępców (Jamróg i Gomólski), ale za to tylko czterech seniorów (Hancock, Kołodziej, Madsen i Vaculik). A więc oba zespoły mają po jednej dziurze w składzie. Zdaje się jednak, że brak Bartka Zmarzlika jest większym utrapieniem dla Stali niż beznadziejna jazda piątego seniora z Tarnowa, niejakiego Lamparta, którego w finałach zastąpi pewnie jeden z juniorów. Doceniam też klasę trenera Marka Cieślaka, który jest największym cwaniakiem ekstraligi, ale nasz Piotr Paluch też nie został w kance z mlekiem przyniesiony i Cieślak mu niestraszny. Wszystko rozstrzygnie się już w pierwszym meczu w Gorzowie. Stal musi zdecydowanie wygrać, i wtedy w rewanżu da radę. Jeśli wynik będzie bliski remisu - w rewanżu górą będą tarnowianie, choć dodatkowym atutem dla gorzowian będą powszechnie znane kłopoty finansowe ich przeciwników, które mogą osłabić ich wolę walki. Szkoda tylko, że na pojedynki finałowe trzeba będzie czekać niemal do pierwszych mrozów.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny