Jerzy Synowiec: Kontuzja? Faworytem półfinału była i jest nadal Stal!

Bartka Zmarzlika zwyczajnie po ludzku szkoda, bo do momentu kontuzji był w świetnej formie, wręcz niezwykłej jak na siedemnastolatka i mógł jeszcze sporo w tym roku zwojować, włącznie z medalem mistrzostw świata juniorów. No i oczywiście miał być juniorskim filarem w meczach z Falubazem.
Dla mnie Zmarzlik to młody Zenon Plech - taka sama zadziorność, ale też i technika, a przy okazji rozsądek. Tyle tylko że Plech swoje najcięższe kontuzje odniósł na koniec kariery, a Bartka spotyka to na początku.

Teraz wszystkich nurtuje jedno pytanie: na ile jego kontuzja osłabia Stal w walce o ligowe złoto, a na początek w walce półfinałowej?

To, że osłabia, nie może powodować dyskusji. Jednak pesymistyczny ton niektórych wypowiedzi, włączając w to głos byłego bossa Stali Władysława Komarnickiego, który twierdzi, że teraz faworyt półfinałowego dwumeczu to Falubaz, dla mnie jest nie do przyjęcia. Faworytem była i jest nadal Stal, a pesymizm jest po prostu nie na miejscu. Pozostała piątka gorzowskich żużlowców jest lub powinna być w świetnej formie i nie ma w Polsce toru, na którym nie byliby oni w stanie osiągnąć wspólnie 40-50 punktów i przeciwnik nie powinien mieć tu żadnego znaczenia. Stal jest faworytem również dlatego, że w tym roku uniknęła pogromów na torach przeciwnika, a Falubazowi takie wpadki się zdarzały. Brak jednego zawodnika w zmaganiach ligowych jest w zasadzie wkalkulowany w ryzyko. Tylko sporadycznie zdarza się, że zespół odjedzie ligę bez kontuzji. Przecież choćby w Gdańsku - Wybrzeże nie odjechało ani jednego spotkania w pełnym składzie, a z reguły brakowało dwóch, czy nawet trzech podstawowych jeźdźców.

Siłę i charakter zespołu poznaje się właśnie w obliczu kłopotów. W zeszłym roku taka siłę i charakter wykazał nasz obecny przeciwnik w półfinale, pokonując Stal i odrabiając spore straty bez swojego lidera Grega Hancocka. Dlatego jestem zdumiony gwałtownym spadkiem wiary w sukces wśród kibiców i dziennikarzy. Gorzowska zaciężna armia musi wykazać, że jej na tytule mistrza Polski zależy. Jeśli tak się nie stanie, a za brak sukcesu zostanie obwiniony zielonogórski tor, zła pogoda, niedobre tłumiki i brak Bartka Zmarzlika, to znaczy, że tych ludzi trzeba będzie po sezonie przegnać na cztery wiatry. Gorzowski junior nie może stanowić alibi dla ewentualnego braku sukcesu. Wszak Tomasz Gollob to niedawny mistrz świata i najlepszy polski zawodnik ostatniego ćwierćwiecza, a Krzysztof Kasprzak został ściągnięty do Gorzowa jako wzmocnienie i marzenie byłego prezesa. Niels Iversen i Michael Jensen to odkrycia tegorocznego sezonu, a eksplozja ich talentu predestynuje ich obu do startów w przyszłorocznym Grand Prix. Ostatni z piątki - Matej Zagar - miewał wprawdzie w tym sezonie słabsze mecze, ale ostatnio jest w formie wręcz znakomitej. Czy takiej ekipie, pod wodzą ikony gorzowskiego żużla Piotra Palucha, wypada obawiać się kogokolwiek? Czy muszą bać się Falubazu, w którym większość zawodników wykazuje oczywisty spadek formy w porównaniu z ubiegłorocznym sezonem? Jeśli Stal w tym roku nie zdobędzie złota, to znaczy, że klątwa Falubazu jest wieczna i będziemy się musieli pogodzić z tym, że słowo "wpieprz" jest nam przypisane jak psu buda.

A tak na marginesie - czy gorzowscy kibice obserwują starty w Grudziądzu niechcianego u nas juniora Łukasza Cyrana? Już teraz można powiedzieć bez pudła, że wybór Adriana Cyfera i odstawienie Cyrana było wielkim błędem, widocznym szczególnie teraz, kiedy zabrakło Zmarzlika. Cyran w meczu na szczycie pierwszej ligi pomiędzy Grudziądzem a Gnieznem, które to zespoły walczą o awans do ekstraklasy, był obok Petera Ljunga najlepszym zawodnikiem spotkania. Potrafił w jednym biegu przywieźć za swoimi plecami Lidbacka, Andersena i Skórnickiego, zdobywając 9 punktów i dwa bonusy, przy jednym wykluczeniu.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny