Bartek Zmarzlik w prestiżowym starcie znów tylko za jednym z Pawlickich [ZDJĘCIA]

Dopiero 20. wyścig turnieju w Rzeszowie rozstrzygnął, że żużlowy Srebrny Kask trafił do Przemka Pawlickiego z Leszna. Tuż za nim 17-latek ze Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik.
W ubiegłym roku na gorzowskim torze, w pierwszym prestiżowym finale z udziałem wtedy ledwie 16-letniego Bartosza Zmarzlika, gorzowianin indywidualne mistrzostwo Polski juniorów przegrał na rzecz o rok starszego Piotra Pawlickiego. Minęło kilkanaście miesięcy i choć Bartek wciąż jest jednym z najmłodszych w stawce, to już nie ma takich, którzy go lekceważą. Niesamowicie utalentowany młodzian rewelacyjnie wykorzystał szansę, jaką była "dzika karta" na seniorskie Grand Prix w Gorzowie. Zmarzlik zajął w tym turnieju trzecie miejsce. W ostatnim meczu ekstraligi z liderem z Tarnowa to on ratował zwycięstwo dla Stali. - Bez niego nie byłoby nic - mówili z podziwem o jego wyczynach koledzy z drużyny.

W tej chwili Zmarzlik zaliczany jest już do faworytów każdego młodzieżowego, poważnego turnieju. Także tego piątkowego o Srebrny Kask - startują w nim juniorzy do 21 lat. I nie zmienił tego fakt, że gorzowski wychowanek startował w Rzeszowie pierwszy raz w życiu. Błyskawicznie rozszyfrował specyficzny, długi tor. Na początek przegrał z Tobiaszem Musielakiem z Leszna, ale kolejne trzy wyścigi były już jego. Scenariusz tego ciekawego turnieju ułożył się znakomicie - w 20. wyścigu mieli o zwycięstwo pojechać liderzy. Zmarzlik i Przemek Pawlicki uzbierali po 11 pkt.

Pawlicki najlepiej wykorzystał drugie pole startowe i pewnie zwyciężył. Zmarzlikowi trochę pomieszał jeszcze szyki atakujący spod bandy Łukasz Sówka. Zawodnik Marmy nie opanował jednak motocykla i niegroźnie upadł. Stalowiec nie miał już jednak szans na dogonienie kolegi z Leszna, w ten sposób znów skończył ważną rywalizację za jednym z braci Pawlickich. - Nie mam jednak ani odrobiny niedosytu - relacjonował Zmarzlik po zawodach. - Jak widać, na te najważniejsze trofea jeszcze chwilę muszę poczekać, a jakiekolwiek miejsce na podium zawsze będę szanował. W drugiej fazie zawodów trzecie pole startowe nigdy nie jest tym najlepszym, i to potwierdziło się i tym razem.

WYNIKI FINAŁU W RZESZOWIE:

1. Przemysław Pawlicki (Unia Leszno) 14 (2,3,3,3,3), 2. Bartosz Zmarzlik (Stal Gorzów) 13 (2,3,3,3,2), 3. Maciej Janowski (Azoty Tauron Tarnów) 11 (w,3,2,3,3), 4. Kamil Pulczyński (Unibax Toruń) 9 (3,3,1,1,1), 5. Tobiasz Musielak (Unia L.) 9 (3,2,1,2,1), 6. Łukasz Sówka (PGE Marma Rzeszów) 8 (0,2,3,3,u), 7. Kacper Gomólski (Azoty Tauron) 8 (2,w,2,1,3), 8. Oskar Fajfer (Start Gniezno) 7 (1,0,3,1,2), 9. Szymon Woźniak (Polonia Bydgoszcz) 7 (1,1,2,0,3), 10. Damian Adamczak (Orzeł Łódź) 7 (2,1,0,2,2), 11. Adam Strzelec (Falubaz Zielona Góra) 7 (1,2,2,2,0), 12. Piotr Pawlicki (Unia L.) 6 (3,0,1,1,1), 13. Jakub Jamróg (Azoty Tauron) 6 (1,1,0,2,2), 14. Emil Pulczyński (Unibax) 5 (3,1,1,0,0), 15. Maciej Fajfer (Start) 3 (0,2,0,0,1), 16. Kacper Woryna (ROW Rybnik) 0 (0,0,0,d,0).