Sport.pl

Jerzy Synowiec: Stal to coś więcej niż maszynka do robienia pieniędzy

?Silna Stal to młoda Stal? - takie hasło było już popularne w historii naszego klubu wiele razy. Wystarczy wspomnieć złote lata siedemdziesiąte, w których z plastronem Stali na piersi brylowali Zenon Plech, Bogusław Nowak, Edward Jancarz, czy lata osiemdziesiąte, gdy do drużyny wchodzili Ryszard Franczyszyn, Piotr Paluch, a przede wszystkim Piotr Świst.
Końcówka lat dziewięćdziesiątych, a więc czasy, w których Gorzów wraz ekipami z Piły i Bydgoszczy nadawał ton w lidze to eksplozja w naszych barwach talentu Andreasa Jonssona, Krzysztofa Cegielskiego, Rafała Okoniewskiego czy Tomasza Cieślewicza.

Piękna tradycja, że o obliczu naszej drużyny decydowali rutynowani liderzy oraz utalentowani młodzieżowy, została zaniechana wraz z nadejściem nowego wieku. Starty w pierwszej lidze oraz sezony tuż po awansie stały pod znakiem zakontraktowania wielu wiekowych zawodników - wystarczy wspomnieć Golloba, Holtę, Monberga, Ferjana czy Zetterstroema. Na szczęście po epoce "wiecznego szóstego miejsca" oraz zeszłorocznym "brązowym" sezonie, kierownictwo Stali zdecydowało się powrócić do koncepcji budowy składu z tzw. młodymi wilczkami. To dzięki temu jazda Bartka Zmarzlika i Michaela Jepsena Jensena sprawia żółto-niebieskim kibicom wiele radości, a ostatni mecz był jej apogeum. Odważna decyzja trenera Piotra Palucha o odsunięciu kapitana Tomasza Golloba oraz jazdy w jego miejsce młodych, pozwoliła na uratowanie wyniku konfrontacji z tarnowskimi "jaskółkami". Piękne, emocjonujące i dramatyczne spotkanie zostało zakończone sukcesem i wielką pomeczową fetą, ponieważ nareszcie na torze w biegach nominowanych mogli wykazać się młodzi, ambitni i waleczni do ostatnich centymetrów, którzy zostali wsparci oddanymi naszemu klubowi - Zagarem i Iversenem.

Na uwagę zasługuje pomeczowe skandaliczne zachowanie Tomasza Golloba, w ogóle niezwracającego uwagi na apele trenera Palucha i jego prośby, oraz fakt, że kapitan dopiero siłą został wyciągnięty z parkingu przez zarząd klubu, by podziękować kibicom podczas fety na torze. Piękna postawa kibiców, którzy pomimo takiego zachowania zaczęli skandować imię i nazwisko naszego kapitana budzi szacunek i mam nadzieję, że unaoczni Gollobowi, że Stal Gorzów to coś więcej niż maszynka do robienia pieniędzy.

Derby, które są tuż za pasem, nie będą zwycięskie bez zwycięstw Golloba. Mam nadzieję, że wspaniała postawa kapitana, pozwoli na upragnione zwycięstwo w Zielonej Górze, które zrehabilituje tegoroczne dotkliwe porażki (szczególnie te u siebie i na wyjeździe z Lesznem) i pozwoli na nabranie wiatru w żagle na trudną rundę play-off.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Więcej o: