Polscy żużlowy nie obronią mistrzostwa świata. W barażu przegrywają z Duńczykami

Fatalny początek zawodów, a potem dziury w składzie spowodowały, że biało-czerwoni żużlowcy nie mają już szansy, aby zdobyć Drużynowy Puchar Świata czwarty raz z rzędu. W barażu w Malilli w Szwecji w rolach głównych wystąpili stalowcy.
W pierwszym wyścigu, po wygranym starcie, Tomasz Gollob niepotrzebnie jedzie pod bandę i w krawężnik wciska mu się znacznie szybszy w tym momencie Niels Kristian Iversen. Kapitan Stali upada i słusznie zostaje wykluczony. Zaczynamy turniej barażowy za zero, a po siedmiu startach mamy zaledwie 7 pkt, aż 11 mniej od reprezentacji Danii. Z Polaków właściwie tylko debiutant Krzysztof Buczkowski, który zastąpił Grzegorza Walaska, nie zawodzi - 6. wyścig Gollob kończy znów bez żadnego punktu. - Przepraszam za te dwie wpadki. Powiedzieliśmy sobie w tym momencie, że już nie oglądamy się za siebie, a próbujemy coś wyrwać - opowiadał później również kapitan naszej reprezentacji. - Gratulacje dla trenera Marka Cieślaka, bo znów trafił z "jokerem".

Mimo falstartu biało-czerwonych, trzymaliśmy się nadziei, szukając analogii z przeszłości. Może Polacy i magik Cieślak znów piszą nam szalony scenariusz? Przecież rok temu w finale w Gorzowie też przegrywaliśmy z Australijczykami różnicą 8 pkt, a jednak odebraliśmy złote medale...

Gollob wygrywa 11. wyścig, a w kolejnym - tak jak w Gorzowie za Piotra Protasiewicza - jedzie jako "joker" i dowozi 6 pkt. Przegrywamy z Danią już tylko 22:25! Niestety więcej strat w czwartkowy wieczór już nie odrabiamy. Zawodzi Protasiewicz, nie ma błysku w postawie najmłodszego Maćka Janowskiego. Tylko szybki jest Buczkowski, a my żałujemy, że nie było go w bydgoskim półfinale, bo z pewnością nie musielibyśmy przebijać się do finału DPŚ przez baraż. No i do końca wielki jest Gollob. Kryzys formy zdecydowanie ma już za sobą.

Wygrywa Dania, dla której najwięcej punktów zdobywają stalowcy - Niels Kristian Iversen i Michael Jepsen Jensen. Obu super wsparł wracający z wakacji na Wyspach Kanaryjskich Nicki Pedersen. Widać, że ta trójka świetnie czuje się na szwedzkim torze i na pewno nie spocznie na laurach, a napędzona wyrzuceniem z DPŚ wciąż aktualnych mistrzów świata, teraz sama będzie celować w złoto i z pewnością nie jest bez szans.

W najbliższą sobotę w finale również w Malilli pojadą gospodarze Szwedzi, Australijczycy, Rosjanie i Duńczycy. Szkoda, że brakuje tam biało-czerwonych. "Nawet drugim garniturem Polska powinna pobić każdego" - ta opinia jest już nieaktualna. Bez kontuzjowanych Jarosława Hampela i Janusza Kołodzieja w 2012 r. są lepsi od nas...

WYNIKI BARAŻU W MALILLI:

1. Dania - 42 pkt: Nicki Pedersen 12 (3,3,2,2,2), Michael Jepsen Jensen 13 (3,3,2,3,2), Leon Madsen 4 (w,0,1,1,2), Niels Kristian Iversen (kapitan) 13 (3,3,2,3,2). 2. Polska - 38 pkt: Tomasz Gollob (kapitan) 15 (w,0,3,6!,3,3), Piotr Protasiewicz 5 (2,1,-,1,1), Maciej Janowski 7 (1,2,1,2,1), Krzysztof Buczkowski 11 (1,2,3,2,3). 3. Wielka Brytania - 30 pkt: Scott Nicholls 2 (1,d,1,0,d), Tai Woffinden 14 (2,6!,3,2,1), Daniel King 3 (2,1,0,0,-), Chris Harris (kapitan) 11 (2,2,1,3,1). 4. Czechy - 19 pkt: Lukas Dryml 3 (0,1,1,1,d), Ales Dryml (kapitan) 4 (u,1,t,0,3), Josef Franc 11 (3,2,0,0,6!,0), Matej Kus 1 (1,0,0,-,0).