Tomasz Gollob: Jedziemy bez lokomotywy

Tomasz Gollob jest kapitanem Stali Gorzów i polskiej reprezentacji, która w sobotę rozpoczyna walkę o czwarty z rzędu tytuł drużynowego mistrza świata. Biało-czerwoni spotykają się w półfinale w Bydgoszczy z Danią, Rosją i USA.
Waldemar Wojtkowiak: Przyzwyczailiście kibiców do zwycięstw w Drużynowym Pucharze Świata. Tego samego będą zapewne oczekiwać także i w tym roku. A to stwarza presję.

Tomasz Gollob: To prawda, ale musimy sobie zdać sprawę, że w tym roku pojedziemy bez Jarka Hampela i Janusza Kołodzieja. To bardzo duże osłabienie naszej drużyny. Na razie skupiamy się na bydgoskim półfinale. Chcemy go wygrać, by spokojnie móc się przygotowywać do finału. A tam będzie bardzo ciężko, ale obiecuję, że powalczymy o jak najwyższe miejsce.

Fakt, że półfinał odbędzie się na torze Polonii, jest chyba dla was dużym atutem?

- Zdecydowanie tak. Kibice i tor powinni być naszym sprzymierzeńcem i ponieść do zwycięstwa. Oczywiście szanujemy przeciwników. Wiemy, że wszyscy rywale będą bardzo mocni. W żadnej reprezentacji nie zabraknie gwiazd.

Tyle, że oni też pojadą mocno osłabieni. Teoretycznie najsilniejszy rywal, a więc reprezentacja Danii, awizuje zespół bez Nicki Pedersena i Kennetha Bjerre. To spore dla was ułatwienie.

- Nie skupiamy się nad składami innych zespołów. Może rzeczywiście będą osłabieni, ale jak już wspominałem, my też pojedziemy bez naszej lokomotywy, a więc Jarka.

Miał pan ostatnio trochę pecha. Dwa poważne urazy i to w krótkim czasie. Wszystko jest już w porządku?

- Jeszcze nie do końca, ale powoli wraca do normy. Mam nadzieję, że limit kontuzji już wykorzystałem.

Tak wyglądał finał Drużynowego Pucharu Świata 2011 w Gorzowie